fot. Monika Chrustek

Open’er Festival: jak to jest z polskimi artystami? Niby mrozi, ale mają dla kogo grać [felieton]


08 lipca 2022

Obserwuj nas na instagramie:

Open’er Festival co roku spotyka się z ostrą krytyką. Co roku w Kosakowie (nie licząc pandemicznego epizodu) gromadzi się ogromna liczba festiwalowiczów. I również co roku grają tam polscy artyści, których przyjęcie w Internecie różni się jednak od przyjęcia w rzeczywistości.

Open’er Festival: pierwsze pokolenie festiwalowiczów już się zestarzało

Żeby zacząć mówić o polskich artystach na Open’erze czy w ogóle na pozostałych dużych festiwalach muzycznych w Polsce, uważam, że na początku warto przyjrzeć się ich ogólnej kondycji i tendencjom line-upowym. W dużym skrócie – targetowaniu odbiorcy. Komunikat musi mieć swojego adresata, to proste.

Za festiwalem w Kosakowie stoi Alter Art, duży gracz w branży koncertowo-eventowej. Jaki jest jego cel przy organizacji każdego kolejnego wydarzenia spod swego szyldu? Zatrzymać klientów, okej. Zaciekawić innych. Ściągnąć nowych. No i mamy to. Banalnie proste, nie trzeba być specjalistą od marketingu, żeby wiedzieć, gdzie leży epicentrum potencjału na sukces. W omawianym przypadku – w ludziach. A w jakich? A w młodych, bo to oni będą kupować karnety, bilety i merch najchętniej i najdłużej. I to ich należy w pierwszej kolejności i w pierwszym względzie zadowolić (oczywiście z punktu widzenia usługodawcy).

Dlaczego o tym piszę? Dlatego, że grupy tematyczne poświęcone Open’erowi oszalały. Nie mówię o tych rokrocznie zakładanych specjalnie dla konkretnej edycji, ale tych wiekowych, gdzie spora część członków to prawdziwi weterani, którzy byli na kilku czy kilkunastu odsłonach. Rozumiem tęsknotki za Depeche Mode czy czyjeś życzenie, by wszystkie formacje, w których udziela się Thom Yorke wystawiły się na jednej edycji. Często jednak te zaciśnięte kciuki przeradzają się w festiwal, ale malkontenctwa. “Kiedyś to było, teraz to nie ma” przestaje być, uwaga, domeną stereotypowego Janusza.

open'er festival 2022 polscy artyści
fot. Monika Chrustek

Przeczytaj: Mamy Duę Lipę w domu. Jak Taco Hemingway uratował Open’er Festival 2022

Nie mówimy oczywiście o zaniżaniu oczekiwań, ale Open’er Festival to impreza mainstreamowa, która już dawno wyszła ze swoich pierwotnych rockowych (rockowo-alternatywnych?) założeń. Duże, znane nazwiska ściągają ludzi. Polskie nazwiska – ściągają ludzi. Popularność polskiej muzyki w Polsce obecnie jest zaskakująca: nie mówię tylko o rapie, ale również i o alternatywie, która właściwie przez swoje liczby ciężko wrzucić w tę zakładkę.

W tym roku stosunek polskich artystów do zagranicznych może faktycznie był przegięty (będzie o tym więcej), lecz ich Odbiorca (tu dużą literą, jako figura uosabiająca wszystkich) na festiwal trafił. I raczej był zadowolony, bo obok A$APA, czy Twenty One Pilots mógł zaśpiewać “MORDO WIERTARA” i wyskakać się przy Artyście z ASP. Ja to ogarniam, ogarniam kręcenie nóżką do Young Leosi (mam 25 lat jakby co) i ogarniam, że nawet dla trzech koncertów dziennie taki Open’er Festival jest opłacalny. Nad bookingiem Ekipy też nie będzie co płakać, jeśli taki się zdarzy. Oni zagrają na Tencie, na Mainie może Gorillaz, a na Alterze jakiś VC Pines albo Snail Mail. Kto nie będzie chciał, nie usłyszy, nawet tego najgłośniej ryczanego Zygzaka.

open'er festival 2022 polscy artyści
fot. Monika Chrustek

Mordeczko, ty się prujesz, ale to ty stoisz pod sceną

Kiedy tylko szedł set ogłoszeń polskich artystów, podobnych komentarzy była masa. “Oho, Dni Chrzanu”. “W piątek Open’er Festival, w niedzielę odpust w Pabianicach”. Fajnie, fajnie ludzie bawili się na profilu imprezy, a jeszcze lepiej – pod sceną, kiedy wykonawcy, jeden z drugim, grali swój koncert.

Umówmy się, tłumy podczas występów Dawida Podsiadły i Taco Hemingwaya były pewne, ale… Natalia Szroeder, grająca pierwszego dnia na Czujesz Klimat Stage, miała publiki pod korek. Do namiotu nie dało się wejść, ludzie tłoczyli się aż pod barierkami oddzielającymi dwie strefy, a gościnny udział Quebonafide czy Darii Zawiałow wcale nie był ogłoszony, żeby podbić jej fejm. Sytuacja z Kaśką Sochacką wyglądała identycznie, podobnie (choć nieco luźniej) z Marie.

Artyści, którzy grali na regularnych scenach, mieli oczywiście swoją publikę (i to konkretną), a także mogli liczyć na wsparcie poszukiwaczy, aktywnie krążących po terenie festiwalu. Z takich przypadków rodzą się zresztą piękne miłości – nie tylko międzynarodowe. Założenie przy negacji jest takie, że wszyscy tych polskich artystów znamy, że możemy ich słuchać na co dzień i wszędzie, a przecież Open’er (jak każdy festiwal) ma również ten pierwiastek showcase’owy. Nie, nie każdy słucha tej samej muzyki. Nie każdy, kto przyjechał do Kosakowa, zna Szczyla, króla czy braci Kacperczyk.

Szczyl – Wielkie Miasta (Official Video)

Bez niespodzianek. The Killers gra, przed Main Stage pustki, ludzi biegną na Dawida Podsiadłę

W tym akapicie zbiega się kilka istotnych wątków. The Killers dali świetny, energetyczny koncert. Pod sceną, na moje oko, działo się dużo. Brandon Flowers, typie, ile ty masz lat? Patrząc na jego kondycję, powiedziałabym, że jest młodszy ode mnie. Jednak im dalej od golden circle, tym bardziej się robiło niemrawo, a w pewnym momencie ludzie dosłownie wystrzelili w kierunku Tent Stage, gdzie występował Dawid Podsiadło ze swoją Leśną Muzyką. Wybory, wybory, wybory. W żadnym wypadku ich nie osądzam – jedynie pokazuję skalę fenomenu. Sama ostatnio mam problem z Dawidem (którego stadion w Chorzowie niestety nie rozwiązał, jak liczyłam), lecz totalnie nie dziwię się takiemu wartościowaniu.

Jeśli jedna opcja to koncert dużego zagranicznego zespołu, którego w sumie nie słucham, a koncertem artysty, na którego mogę pojechać zawsze, ale i zawsze się na nim bawię, to decyzja jest, przynajmniej w większości, oczywista. Stosując terminologię osiedlową: jakiś problem?

Dla mnie – absolutnie żaden. Było to może trochę przykre, z takiego czysto obiektywnego punktu widzenia. W Polsce gra legenda rocka (abstrahując od gustów, dokonań i nazewnictwa, owszem, The Killers można nazwać legendą), a festiwalowicze tuptają sobie na Podsiadłę, który jesienią zagra w największych obiektach w kraju. Poza tym totalnie fair enough. Na Taco podobnie, było dużo gęściej niż na tym najgłośniejszym, najważniejszym koncercie ostatniego dnia Open’era. Podejrzewam, że przy Dua Lipie nie mówilibyśmy już o tak ogromnej liczbowej rozbieżności, aczkolwiek jestem w stanie uwierzyć, że co po niektórzy, wybraliby to, co lubią i to, co już znają. Co wiedzą, że na żywo będzie dobre.

The Killers – Somebody Told Me (Official Music Video)

Polacy na Main Stage’u

Ale to brzmi dumnie, co? Otworzyć festiwal, zagrać na głównej scenie, nawet o tej piętnastej, szesnastej czy siedemnastej – dla naszych artystów to mega zajawa. I tak sądzę, że zamiast narzekać na zajęte sloty, to warto spojrzeć na sytuację z drugiej strony: mamy kogo wystawić na Mainie. Mój redakcyjny kolega Hubert Grupa wspomniał, że kilkanaście lat temu ludzie czekali, aż pojawi się artysta z Polski, który dźwignie ciężar głównej sceny na Open’erze. Obecnie widać, że takich wokalistów czy zespołów jest masa. Stonks. Serio, jest się z czego cieszyć.

Plus – kolejna otwierająca się perspektywa. Festiwal w Kosakowie to impreza międzynarodowa. W tym momencie polscy artyści grają przed nową publiką. Może ktoś to kupi. Może to pójdzie dalej. Nawet jeśli taki koncert nie rozejdzie się echem na Zachodzie, to przejdzie po nitce znajomych. Akcja-reakcja.

open'er festival 2022 polscy artyści
fot. Monika Chrustek

Open’er Festival: wszystko kwestią dawki

To chyba logiczne, że na polskim festiwalu, grają polscy artyści. Im dłużej o tym myślę, tym bardziej wydaje mi się to racjonalne. To żadne łatanie line-upu – to pewna lokalność, ale wcale nie taka jarmarczna. Ludzie też tych setów faktycznie chcą – widzimy to wszyscy, widzą to organizatorzy i artyści, patrząc na miejscówki pełne do ostatniej osoby. Najtrudniejsze pozostaje w tym rozsądne wyważenie. Z mojej perspektywy przewaga zagranicznego przedstawicielstwa to obowiązek przy tak dużym festiwalu, o tak zbudowanej renomie. Rzecz rozchodzi się jednak o dziwne uprzedzenie do polskich artystów, już nawet nie do gatunku czy do Young Leosi, której przyszło zbierać baty. W Internecie można wszystko, ale festiwale real-time pokazują, że, sorry not sorry, nasi muzycy mają się świetnie, a publika jest zaopiekowana. Wolę to, wolę tamto, kwestia osobistych preferencji. W tym roku Open’er Festival też był szczególny, pierwszy postpandemiczny, pierwszy w dobie skaczącej inflacji. Nie była to może najbardziej spektakularna edycja, ale za to satysfakcjonująca (we don’t talk about trzeci dzień Open’era). Biorąc pod uwagę to wszystko, jego wypełnienie, sety i koncerty, to siadło. Dokładnie w takiej formule. Chociaż trochę nie mogę przeboleć Jessie Ware grającej w pełnym słońcu, to wiem, skąd wzięła się taka, a nie inna decyzja zaplanowania timetable. Z wyborów festiwalowiczów.

Open’er Festival co roku spotyka się z ostrą krytyką. Co roku w Kosakowie (nie licząc pandemicznego epizodu) gromadzi się ogromna liczba festiwalowiczów. I również co roku grają tam polscy artyści, których przyjęcie w Internecie różni się jednak od przyjęcia w rzeczywistości. Zobacz także Co obejrzeć po „Reniferku”? Te seriale powinny wam się spodobać Początki polskiego […]


ZOBACZ: Open’er Festival 2022 – pierwszy dzień [fotorelacja]

Obserwuj nas na instagramie:

Sprawdź także

Imprezy blisko Ciebie w Tango App →