via Facebook / Męskie Granie

Męskie Granie 2022 wystartowało! Sprawdźcie relację z pierwszego dnia imprezy


25 czerwca 2022

Obserwuj nas na instagramie:

Męskie Granie 2022 oficjalnie wystartowało w Poznaniu. Na razie bez Orkiestry, ale z paroma niespodziankami. Jak było pierwszego dnia w Parku Cytadela?

Od początku, od początku…

Gdyby określić, w jakim stanie jest obecnie relacja na linii ja – Męskie Granie, można by to sprowadzić do facebookowego „to skomplikowane”. Nie ukrywam, że edycja 2016 otworzyła mnie bardziej na polską muzykę, a edycja 2017 rozbudziła we mnie koncertowego freaka. Kiedy Męskie Granie weszło jednak do mainstreamu za sprawą kapitalnego Początku, zacząłem odczuwać pewien rodzaj dyskomfortu. Czułem się okradziony z czegoś, co pozwoliło mi rozwinąć swoją muzyczną zajawkę. Klimat na koncertach z edycji 2018 oraz 2019 był już nieco inny. Bardziej niezręczny i napięty, przynajmniej w moim odczuciu. Jak było w roku 2020, wszyscy wiemy. Z kolei singiel z roku 2021 kompletnie mnie ominął, a impreza sama w sobie jakoś mnie nie ciągnęła. Brzmię, jak ktoś wyjęty z worka z podpisem „kiedyś było lepiej” albo „hejtujesz, bo popularne”, ale uważam, że w pewnym momencie Męskie Granie przekroczyło punkt krytyczny.

Zachęcony tegorocznym bardzo bogatym line-upem, który w dużym stopniu trafił w moje gusta, uznałem, że wybiorę się na Męskie Granie 2022. Żeby sprawdzić, jak to teraz wygląda i czy możemy dać sobie drugą szansę. Singla kompletnie nie brałem pod uwagę, chociaż jest podobnie jak z zeszłym rokiem: ominął mnie. Dodając do tego osobę Krzysztofa Zalewskiego, z którym również mam burzliwą relację, mogę śmiało stwierdzić, że wychodzę trochę na hipokrytę. Jeszcze uściślając: Krzysztof to mega utalentowany muzyk, człowiek z niesamowitą charyzmą i wyczuciem, świetny instrumentalista i tekściarz, ale odczuwam po prostu zmęczenie nim jako artystą. No ale wracając do tematu przewodniego: czym zaskoczyło mnie pierwszego dnia Męskie Granie 2022, a co można było zrobić lepiej?

Męskie Granie bogatym line-upem stoi

Uznałem, że podzielę ten tekst na dwie części. W pierwszej, którą czytacie w tym momencie, pochylę się nad koncertami i muzyką. W drugiej będzie parę słów o kwestiach logistyczno-organizacyjnych, bo jest parę rzeczy, za które warto pochwalić, ale i nieco zganić. Widziałem na Facebooku wiele narzekań na line-up poznańskiego wydarzenia. Nie do końca udało mi się zlokalizować główną przyczynę, natomiast Męskie Granie 2022 zaczęło się bardzo różnorodnie. Koncerty na scenie Ż zagrali Ania Leon, Kamil Hussein, Fismoll, Zdechły Osa, Baranovski i Jan-rapowanie. Przekrój naprawdę interesujący i eklektyczny. Co ciekawe, widownia naprawdę dopisała, często w dużym stopniu wypełniając przestrzeń pod sceną. Nieważne, czy grał Fismoll, czy Janek. Największe wrażenie zrobił jednak na mnie Baranovski, który z zespołem chyba trochę zaskoczył zgromadzonych w Parku Cytadela rockowymi aranżami. Mój pierwszy wniosek po pierwszym dniu jest taki, że Wojtek z zespołem koniecznie muszą zagrać w przyszłym roku na głównej scenie.

Koncerty na dużej scenie otworzył projekt Mitch & Mitch con il loro Gruppo Etereofonico, który już wtedy zgromadził niemałą publikę. Część z osób, które znalazły się pod sceną, były tam od samego początku, nie muszę chyba dodawać dlaczego. Nie przeszkadzało to jednak w rozkręceniu małej potupajki i dobrego wejścia w Męskie Granie 2022. Następnie na scenie zaprezentował się Wojtek Mazolewski z zespołem, a towarzyszyli mu również Bela Komoszyńska oraz Wojciech Waglewski. Tłum ewidentnie zgęstniał, co nie uszło również uwadze prowadzącemu wydarzenie Piotrowi Stelmachowi. Jazzowa imprezka pod sceną? Sign me up. Na mainie znalazł się również zespół Karaś/Rogucki, który zaprezentował zarówno dobrze znane nam kawałki z Ostatniego bastionu romantyzmu, jak i utwory z drugiej płyty. Krążek ukaże się we wrześniu. Tutaj również nie mam zastrzeżeń. Piotr Rogucki, Kuba Karaś, Kamil Kryszak i Wiktoria Jakubowska dali ludziom to, czego oczekiwali: dobrą zabawę i ładunek energii.

Prawie wszystko ok

Można stwierdzić, że pierwsza część main eventu rozpoczęła się już chwilę po 21:30, kiedy na scenę wkroczyła Daria Zawiałow i jej zespół. Tu pojawia się pierwszy zgrzyt z tego wieczoru. Wiem, że jest z góry ustalony godzinowy rozkład jazdy, który delikatnie naruszył Wojtek Mazolewski imponującą końcówką swojego koncertu, przez co wszystkie pozostałe występy obsunęły się o mniej niż 5 minut. Jest to normalka, nawet na tak dobrze dopiętym i zorganizowanym wydarzeniu jak Męskie Granie. Tutaj należy dodać jeszcze, że występy były zaplanowane na zakładkę: kończył się koncert na scenie głównej, Piotr Stelmach szybko go podsumowywał, a następnie oddawał głos na scenę Ż, gdzie artystę zapowiadał drugi prowadzący (o tym później) i analogicznie było w drugą stronę. Koncert Darii zaczął się jednak w chwili, kiedy Baranovski dopiero zaczynał grać ostatni kawałek z setlisty. Niby nic, ale delikatny niesmak pozostał.

Męskie Granie, jak z resztą spora część festiwali, daje to prawdopodobieństwo, że fanbase’y poszczególnych artystów często są wspólne i się przenikają, co widać było po zgromadzonych pod sceną na koncercie Zawiałow. Daria z zespołem dali dobry występ, chociaż w moim odczuciu zarówno gitara Rubensa, jak i wokal Darii nieco zginęły pod płaszczem reszty instrumentów. Ciekawostką jest fakt, że w Parku Cytadela swoją premierę na żywo miał utwór Rubensa WSZYSTKO OK?, który zespół zagrał na koniec seta. Rodzi mi się w głowie tylko jedno pytanie: dlaczego Rubens, człowiek obdarzony tak dobrym głosem, zaczął śpiewać dopiero teraz?

Dawid na chwilę wskrzesił Męskie Granie

No i zakończenie. Crème de la crème wczorajszego wieczoru, Dawid Podsiadło ze specjalnym projektem. Wiadomo było, że usłyszymy starsze, dawno niegrane kawałki. Może coś z Curly Heads? Rozpoczęło się z przytupem i to dosłownie. Po krótkim wstępie w Parku Cytadela wybrzmiało gitarowe intro utworu Elektryczny – hymnu Męskiego Grania 2014! Autentycznie, pojawiły mi się na skórze ciary. Kawałek wypadł w moim odczuciu bardzo dobrze, a Dawid z zespołem nie dali ani chwili wytchnienia, kiedy przenieśli się do roku 2016 w momencie, gdy Olek Świerkot zaczął wygrywać charakterystyczny riff hymnu Wataha. Bardzo mocny start, który nieco odszedł w zapomnienie wraz z dalszą częścią występu. Pojawiły się dwa nowe kawałki (POST oraz Szarość i róż), reszta hymnów, czyli Początek oraz I Ciebie też, bardzo z Darią Zawiałow, dwa utwory z płyty Małomiasteczkowy (Trofea oraz kawałek tytułowy), Elephant i Nieznajomy oraz cover Anny Jantar Nic nie może przecież wiecznie trwać. Biorąc pod uwagę fakt, że koncert zapowiadany był jako wydarzenie, na którym usłyszymy zarówno greatest hits, jak i dawno lub nigdy niegrane utwory, można było poczuć się lekko rozczarowanym. Pomimo tego obiecującego początku.

Męskie Granie – Logistyczne Granie

Pora na część drugą tekstu, a zacznę od plusów. Pierwszym z nich jest scena Ż, która w tym roku znalazła się pod namiotem. Biorąc pod uwagę fakt, że w poprzednich latach była ona w zasadzie „w przejściu” oraz zważając na wysokie temperatury, jest to strzał w dziesiątkę. Dzięki takiemu rozwiązaniu da się oddzielić grubszą kreską scenę główną od sceny Ż. Drugim z plusów jest poszerzony skład konferansjerski. Piotr Stelmach to oczywistość, natomiast na scenie Ż obowiązki gospodarza pełnił raper, menadżer i człowiek instytucja dla polskiego rapu: Łukasz Stasiak. Początkowo było po nim widać nieco przejęcia spowodowanym nową rolą przed taką publiką, ale szybko ono zniknęło. Miłe zaskoczenie i odświeżenie dotychczasowej formy. Jestem przekonany, że z każdym kolejnym koncertem Łukasz będzie stawał się ulubieńcem publiczności.

Męskie Granie 2022 w Poznaniu przysporzyło sobie nieco problemów, jeśli chodzi o obszar, bo w paru miejscach było po prostu za ciasno i robiły się zatory. Również rozmieszczenie toalet pozostawia wiele do życzenia, a tylko jedna droga prowadząca do rzędu toi-toiów, wiodąca po wąskich schodkach i pod Dzwonem Pokoju i Przyjaźni Między Narodami powodowała przestoje w tłumie. Bogata oferta food trucków została przyćmiona cenami, bo cztery dychy za burgera czy trzy za duże frytki to jednak trochę przesada. Do minusów zaliczę także wyjście z koncertu: jedna wąska bramka na kilkanaście tysięcy ludzi to zdecydowanie za mało, co jest tym bardziej dziwne, że zlokalizowałem co najmniej dwa pozostałe wyjścia ewakuacyjne.

Pierwszy dzień trasy Męskie Granie 2022 za nami i jeśli miałbym wystawić jakąś ogólną ocenę, chyba byłoby to mocne 6,5/10. Czy dało się odczuć, że jest to Męskie Granie? Zdecydowanie nie. Bardziej potraktowałbym ten dzień jako zwykły letni festiwal. Niby rozgrzewka, ale szkoda, że organizatorzy nie pokusili się o jakieś większe urozmaicenie. Zobaczymy, czym zaskoczy nas Orkiestra. Śledźcie uważnie naszą stronę, bo już jutro relacja z drugiego dnia!

Męskie Granie 2022 oficjalnie wystartowało w Poznaniu. Na razie bez Orkiestry, ale z paroma niespodziankami. Jak było pierwszego dnia w Parku Cytadela? Zobacz także Co obejrzeć po „Reniferku”? Te seriale powinny wam się spodobać Początki polskiego rapu: pierwsze kasety, dissy i nadejście Scyzoryka WROsound 2024. Zagrają m.in. Małpa, susk, Bisz i Kasia Lins Od początku, […]

Obserwuj nas na instagramie:

Sprawdź także

Imprezy blisko Ciebie w Tango App →