kadr z teledysku „GOLEM”

Autor jednej z najbardziej emocjonalnych płyt tego roku nie wzbudził we mnie żadnych emocji podczas Lech Polish Hip-Hop Festival 2022 [relacja]


13 sierpnia 2022

Obserwuj nas na instagramie:

Drugi dzień Lech Polish Hip-Hop Festival 2022 za nami. Był pełen emocji, ale nie z powodu występu, który dał Szpaku. Ten pozostawił duży niedosyt.

Wielka niewiadoma

Zanim przejdę do sedna, warto nakreślić kontekst. W piątek otwarto trzecią (ostatnią już) ze scen, czyli Open Stage. Ludzie złapali vibe po czwartkowych koncertach i pewnie niejednym afterze na polu namiotowym, więc długo przed pierwszym występem na mejnie dało się zauważyć spore zbiorowisko. Ktoś tańczył, inni zbierali się pod scenami, jeszcze kolejni odwiedzali strefę gastronomiczną, by nabrać sił przed całym dniem. Innymi słowy: proza festiwalowego życia.

Przeczytaj: Szpaku Dom Dla Zmyślonych Przyjaciół Pana Mateusza: Wielki sukces od kulis [recenzja]

Taka sielanka utrzymała się do mniej więcej 20:00. Tuż przed końcem występu donGURALesko konferansjerzy ogłosili, że Kukon nie wejdzie na scenę od razu po członku legendarnego Killaz Group. Decyzja zapadła w związku z burzą, która zbliżała się do Płocka. Na szczęście wyładowania nas ominęły, ale podczas czekania na wznowienie imprezy pojawiły się opady deszczu. Zakulisowo zapewniano, że reszta koncertów na pewno się odbędzie i faktycznie tak się stało. Tyle że później impreza toczyła się dalej, lecz jakby… przygaszona.

Kukon – Miniówa

Płock nie boi się pogody

Chwilowa przerwa nie oznaczała bynajmniej, że od tej pory ludzie pochowali się namiotach, a artyści grali dla ton piachu i ekipy nagłośnieniowej. Fani rapu, choć z nieco mniejszym entuzjazmem, cały czas gromadzili się pod scenami, chcąc zobaczyć swoich ulubionych twórców. Przez warunki pogodowe na występujących czekało nie lada wyzwanie, by morale nie opadły. Rękawicę rzucono, wyzwanie przyjęto. I tu właśnie dochodzimy do Szpaka.

Po występie Kacperczyków scenę przejął szef GUGU. Raper z Morąga zebrał olbrzymią publiczność, której nie dało się pomieścić na wyznaczonym terenie plażowym. Morze fanów pod sceną, po lewej Wisła, na koncie jeden z najlepszych albumów tego roku; Szpaku miał, wydawałoby się, idealne warunki. Z kolei Dom Dla Zmyślonych Przyjaciół Pana Mateusza wydaje się doskonałym, nomen omen, fundamentem do zbudowania nietuzinkowego scenariusza koncertowego. Nadzieje na niezapomniane doświadczenia życie zweryfikowało dosłownie po chwili.

Szpaku – Afryka

Show bez pomysłu

Festiwale mają to do siebie, że artystę obowiązuje timetable i z reguły nie może zaprezentować pełnego repertuaru. Normalne są więc cięcia lub sklejanie zwrotek z różnych utworów, by pokazać więcej. Szpaku również zaprezentował się nieco showcase’owo. Postawił nie tylko na utwory z najnowszej płyty, ale także starsze rzeczy. Dodatkowo na scenie pojawił się Chivas, który kilka godzin później występował solowo w jednym z namiotów. Niespodzianka w gruncie rzeczy niepotrzebna, bo większość zwrotek protegowany Szpaka co najwyżej podbijał.

Największym mankamentem wczorajszego koncertu jest jednak nijakość całego wydarzenia. Ludzie, jak to w rapie, pomachali łapami, ze sceny poleciały dmuchane krokodyle podczas Krokodyla Dundeeego, o które fani później rywalizowali. Nie pojawiło się nic, co uwydatniłoby atuty ostatniego wydawnictwa. W trakcie występu próbowano też rozkręcić pogo, które wyszło dość niemrawo. Czy to kwestia koncertu, czy po prostu overhype’u na robienie kół, jest kwestią sporną.

Szpaku – Krokodyl Dundee

Bez emocji nie ma koncertów

W najlepszym wypadku można określić występ Szpaka poprawnym. Raper zbudował wokół siebie społeczność, której w polskim rapie ze świecą szukać. Tatuaże z motywem pająka, duże zainteresowanie trasą i kolejne wyróżnienia sprzedażowe mówią same za siebie. Dlatego po wydaniu takiego albumu jak DDZPPM należy spodziewać się większej dbałości o koncept.

Nie chodzi o to, by Szpaku stał się drugim Quebonafide i przygotował dla fanów muzyczny spektakl, ale też nie zadowalajmy się półśrodkami. Czasy, kiedy jeden z najpopularniejszych raperów wychodzi na scenę, zarapuje kilka zwrotek, gościnne puści z głośników, krzyknie “zróbcie hałas” i zejdzie ze sceny, powinny odejść do lamusa. Profesjonalizacja nie może znajdować odzwierciedlenia jedynie w jakości nagrań czy dbałości o teledyski. Prawdziwą wizytówką są występy na żywo, a po koncercie na Lech Polish Hip-Hop Festival 2022 Szpaku jawi się jako do bólu przeciętny performer.

Zobacz również: Byłem na pożegnalnym koncercie Quebonafide i wolałbym o tym nie opowiadać [felieton]

Drugi dzień Lech Polish Hip-Hop Festival 2022 za nami. Był pełen emocji, ale nie z powodu występu, który dał Szpaku. Ten pozostawił duży niedosyt. Zobacz także Co obejrzeć po „Reniferku”? Te seriale powinny wam się spodobać Początki polskiego rapu: pierwsze kasety, dissy i nadejście Scyzoryka WROsound 2024. Zagrają m.in. Małpa, susk, Bisz i Kasia Lins […]

Obserwuj nas na instagramie:

Sprawdź także

Imprezy blisko Ciebie w Tango App →