via Facebook/Harry Styles

Harry Styles: naprawdę jak w domu, ale to “Harry’s House” [recenzja]


20 maja 2022

Obserwuj nas na instagramie:

Harry Styles wydał swój trzeci studyjny album. Kiedy Harry’s House już się przegryzie, okaże się najciekawszą kompozycją brytyjskiego artysty.

Harry Styles, czyli jak być pop i robić więcej

O Harrym Stylesie zawsze pisze i mówi się od samego początku. Zaczyna się od kariery w talent show i erze One Direction, by później podkreślić, jak dużym przeskokiem było wydanie jego solowego debiutu. Karuzela popularności rozkręciła się na najwyższych obrotach, a Fine Line stało się punktem: wóz albo przewóz. Artysta mógł albo spaść z rowerka, nie dając sobie rady z prędkością, albo utrzymać się w nim i… dokręcić śrubę.

Druga opcja weszła w życie, chociaż popowa ścieżka, jaką obrał przy tej płycie, była, moim zdaniem, dość ryzykowna. Wcześniej wykorzystał sporo alternatywnych patentów, nawiązywał do ikon muzyki lat 70. i 80., podczas gdy Fine Line w dniu premiery wybrzmiało… gładko. Poprawnie, radiowo, Watermelon Sugar długo nie zostanie zdeklasyfikowany z pozycji letniego hitu (chyba że przez samego Harry’ego), lecz jeśli ktoś szukał tam artysty będącego ponad – mógł się zawieść. Przynajmniej przy pierwszym odsłuchu: ja tak miałam, lecz większości krążków daję trzecią, czwartą i kolejną szansę, jeśli tylko czuję w piosenkach dobre fluidy. Emocje każdego dnia nie siekają tak samo, a czasami muzyka jest jak ciasto na pizzę – trzeba z nią chwilę poczekać, aby urosła do tych satysfakcjonujących rozmiarów i była gotowa do właściwiej konsumpcji.

Czasami to pierwsze słuchanie to kilka lub nawet kilkanaście razy puszczona płyta. Wiem, że taka przeprawa czeka mnie również w przypadku Harry’s House, który na ten moment zdążył mnie już poruszyć, rozgrzać, a nawet nastroić uśmiechem. Kiedy jednak całkowicie do niego dojrzeję, myślę, że przyznam, że to najlepszy album Harry’ego Stylesa.

Przeczytaj: Harry Styles słucha Dawida Podsiadło i są na to dowody

Harry Styles Harry's House
okładka albumu Harry’s House Harry’ego Stylesa

Harry Styles: jesteśmy u niego, warto zdjąć buty

As It Was było singlowym strzałem w dziesiątkę i to trzeba zaznaczyć. Szalenie pozytywne, choć wcale nie takie łatwe, przetarło szlaki promocji, której… prawie nie było, nie w sensie namacalnym dla fanów. Trzynaście utworów, prawie czterdzieści dwie minuty muzyki i tylko jeden singiel – kto tak robi? Kto może sobie na to pozwolić, wierząc, że i bez zachęty ludzie sięgną po album? Ryba jednak starczyła, by wyciągnąć rękę po wędkę, a dwie pierwsze piosenki z tracklisty uzmysławiają, że deal był tego warty. Reszta propozycji jest dla wytrwałych: uważam, że Harry’s House to najbardziej zróżnicowany album, jaki dotąd wyszedł opatrzony nazwiskiem Stylesa. Paradoksalnie jest on również najbliższy i najbardziej znajomy, przewijają się w nim muzyczne patterny i sporo piosenek brzmi tak, jakby kiedyś się je już słyszało. Dzwoni, nie wiadomo w którym kościele, lecz to dalej zdecydowanie na plus. Otwiera się po prostu bramka dobrych wspomnień – opening i zarazem główny motyw Late Night Talking nie daje o sobie zapomnieć, podobnie jak rytm, na którym zbudowano refren. Retro stylistyka doszła tu do głosu bardzo wyraźnie i jak w poprzednim albumie pierwsze skrzypce grał pop i to, co popularne, tak teraz uwaga Harry’ego skierowała się ku punktom, świecącym jak latarnie morskie. Już sam tytuł dużo mówił o charakterze i tonie, w jakim będzie utrzymany Harry’s House. To dobre miejsce, bezpieczne, przepełnione całą gamą ciepłych uczuć. Komfort album, jednocześnie niezrozumiale letni i taneczny.

Motyw przeciwieństw zaskoczył, kliknął, lecz odrobinę inaczej niż trzymanie się wzoru: smutny tekst/przebojowe brzmienie. Harry Styles wyważył to doskonale, wypośrodkowanie tutaj nie zamazało atutów i nie poświadczy w żadnym przypadku o przeciętności. Czasem słońce, czasem deszcz, zmienna pogoda odpowiada tym zmiennym emocjom, które nie sięgają ultrasowskich temperatur. Artysta nie buja się po ekstremach, a spaceruje po swoim własnym, rozkopanym na wiosnę ogródku.

Harry Styles recenzja Harry's House
fot. via Facebook/Harry Styles

Przeboje są, nie trzeba ich szukać

Czy na Harry’s House trafiły bangery? Tak i nie. Nie ma tam numerów jak wspomniany wcześniej Watermelon Sugar, lecz są takie, którym już całkiem blisko do Golden. Prawie wszystkie mimowolnie kodują się w pamięci, może jeszcze nie do podświadomego nucenia, lecz nie uniknie się przy nich vibe’owania na przystanku komunikacji miejskiej. Serio, tak naprawdę – każdy po kolei. Music For a Sushi Restaurant jest jednym z moich faworytów (już za sam tytuł, totalnie), Grapejuice z hardym intro, Daylight z refrenem, którego nauczę się wraz z piątym słuchaniem i wtedy powiem, jak trudno pozbyć się tego earwarma z gitarowym echem. Cinema to na ten moment mocny kandydat na kolejny singiel, buja za bardzo, by mu się oprzeć: funkowy groove robi tu robotę, czasami nawet odbija się ułagodzonym, ugłaskanym odbiciem Jungle. Matilda, naśladownictwo Dawida Podsiadło, w praktyce przywodzi na myśl Falling – follow up do własnego numeru? Na to trzeba mieć albo wybujałe ego, albo być ekstremalnie pewnym siebie. Harry Styles w swoim najnowszym albumie ukazał się ze strony raczej skromnej, jak na jego gwiazdorskie standardy. Powtórzę: skromnej, nie biednej, podziałał rozlegle, mocno inspirując się vintage’em. Daydreaming mógłby zaśpiewać w duecie z Prince’em (marzenie!), natomiast Satellite uczynić stadionowym hymnem.

Harry’s House zamyka Love Of My Life, co ponownie przywodzi na myśl sympatię artysty jeszcze z pierwszej płyty. Zbieżność tytułów wchodzi w grę, lecz Queen gdzieś tam przebija się między wierszami. Subtelnie, nie nachalnie, to ostateczny wyraz finezji, czułości, jaką Harry nadał swemu albumowi.

Kocham, lubię, szanuję

Ładne, miękkie, letnie. Bez fajerwerków, te można puszczać tylko w Sylwestra. Harry’s House nadaje ten bieg poważania muzyki, który nie zakrawa na wzburzenie, wszystko może i właściwie powinno dziać się tylko między słuchaczem i artystą. W prywatności oraz zaufaniu, na stopie wzajemnego zrozumienia.


Harry Styles – Harry’s House – odsłuch albumu

Harry Styles wydał swój trzeci studyjny album. Kiedy Harry’s House już się przegryzie, okaże się najciekawszą kompozycją brytyjskiego artysty. Zobacz także Co obejrzeć po „Reniferku”? Te seriale powinny wam się spodobać Początki polskiego rapu: pierwsze kasety, dissy i nadejście Scyzoryka WROsound 2024. Zagrają m.in. Małpa, susk, Bisz i Kasia Lins Harry Styles, czyli jak być […]

Obserwuj nas na instagramie:

Sprawdź także

Imprezy blisko Ciebie w Tango App →