kadr z klipu "Jungle Girl"

Young Leosia zaczęła „Hulanki”, nie ma po co iść na wojnę (recenzja)


27 września 2021

Podziel się newsem:

Postać Young Leosi w polskim rapie urosła do ogromnych rozmiarów. Głównie memicznych, jednak ciągle robiących wrażenie. Podopieczna Żabsona skupiła na sobie uwagę tysięcy osób, inkasując ponad dwadzieścia dwa miliony wyświetleń pod Szklankami. Hulanki z pewnością odniosą podobny sukces, jednak o wiele szybciej zostaną zapomniane.

Zaczęły się Hulanki

Najnowszy album od pierwszej damy Internaziomali to doskonale stargetowany produkt. Nie ma powodu, by się na ten fakt złościć czy obrażać, wystarczy tę sytuację zaakceptować. Młoda Leokadia nie sili się na bycie głosem pokolenia (tę rolę zaklepał sobie Bedoes), nie stara się nawet udawać, że jej debiutancki minialbum jest czymś więcej niż zlepkiem bujających numerów. O tym, że współpracownicy Leosi dobrze poprowadzili byłą DJ-kę Żabsona, świadczą przede wszystkim liczby. Platyna w preorderze nie jest błahostką. Prawie milion dwieście tysięcy słuchaczy na Spotify również.

Odbiór Hulanek jest mocno uzależniony od kąta, pod którym patrzymy na EP-kę Leosi. Jeśli spróbujemy wykrzesać z debiutu różowowłosej queen (jak sama się określa na albumie) coś więcej niż proste melodie i infantylne teksty, to gratuluję naiwności. Tylko ktoś, kto nie miał wcześniejszego kontaktu z twórczością Leosi mógłby oczekiwać podobnych ekstrawagancji. Zamysł projektu określono już w pierwszym takcie rozpoczynającego Pościgu. Hulanki mają towarzyszyć skocznym imprezom, nie kontemplowaniu przy lyricsach, co autorka miała na myśli lub skąd producent wyciął sampel.

Young Leosia – Szklanki

Order królowej imprezy przyznany przedwcześnie

Pozornie Hulanki jest idealnie skrojonym na miarę materiałem, którego zadaniem jest zawojować kluby. Zaproszeni producenci, czyli Deemz, Pedro, Palmmanny, SecretiveSuicide i Borucci świetnie nadają się do spełnienia powierzonego zadania. Brazylijsko reaggetonowe brzmienia są skoczne, nieskomplikowane, osobno dalekie od monotonii. Mimo to – EP-ka brzmi generycznie, co po trzecim odsłuchu zaczyna nudzić, a magia wokół Hulanek pryska.

Zobacz: Young Leosia promuje debiutancką EP-kę singlem z Żabsonem

Gdyby słuchać Hulanek wybiórczo w euforycznym szale wśród dziesiątek czy setek innych osób, wówczas Leosia dostarcza potężną dawkę bangerów. Natomiast przy dwudziestominutowym zestawieniu cieszę się, że Hulanki to tylko EP-ka. Gdyby debiut Młodej Leokadii trwał choćby kwadrans dłużej, mało kto dobrnąłby do końca przy pierwszym odsłuchu.

Gotowa pozamiatać tę scenę na szałas?

Leosia wydaje się bardzo pewna siebie. Pomijam nazwania siebie poetką w Szklankach, które usprawiedliwimy brakiem pomysłu na rym do słowa „bankiety”. W otwierającym Pościgu autorka deklaruje gotowość pozamiatania sceny, buńczucznie deklaruje Widzę większy kadr, bo chcę rozbić bank. Uważam jednak, że najtrafniejszym wersem całego minialbumu jest pochodzący z tego samego utworu Nie mam więcej do jarania, nie mam więcej do gadania.

Pod względem tekstowym na Hulankach nic się nie dzieje. Przynajmniej nic wartego uwagi. Syndrom kizowski, na który cierpi wielu raperów, obecny jest wszędzie. Jeśli akurat Leosia nie ma ochoty nawijać o tym, że kiedyś nie miała, a teraz ma, to zawsze znajdzie sposób, by wpleść jakiś wątek o paleniu jointów. Czy powinno to kogoś dziwić, odpowiedziałem wcześniej.

O mocy repeat value Hulanek świadczą nie tylko Szklanki. Baila Ella, Baila, Baila Ella/Cała sala tańczy tu, to Macarena/Basia, Ela, Maria i Helena, Twoja dupka wraca do nas jak bumerang nie pretenduje do refrenu roku, ale w połączeniu z chwytliwą melodią odpowiednio zapada w pamięć. Znane ksywy wymieniane w Solitaire czy wcześniejszym Baila Ella łatwo zakorzenią się w skojarzeniach słuchaczy, co również pozytywnie wpłynie na chęć powrotu do danego utworu. Infantylne Wyspy w sam raz pasują, by zwolnić tempo, natomiast Jungle Girl z powodzeniem naprowadza na właściwe tory melanżowego tonu.

leosia
fot. @ignacyfotografuje

Protegowana Żaby prawdziwe wyżyny osiąga wraz z drugim największym objawieniem kobiecej sceny ostatniego czasu – Oliwką Brazil. Stonerki, pozornie tak różne od siebie, próbują udowodnić swoją (nie)kwestionowaną pozycję. W szczery podziw wprawia Oliwka Brazil, która po dwóch gościnkach i jednym solowym singlu osiągnęła swój tematyczny kres. Dupa skacze góra, dół, kiedy rządzi nią s*ka/Rusza cały stół, rusza każdego fi*ta równie dobrze mogło znaleźć się w Big Mommy czy singlu ze Smolastym i nikt by się nie zorientował. Skoro wcześniej wspomniałem o Żabsonie, to nie da się nie zauważyć, że teksty Leosi stylistycznie bardzo przypominają zwrotki Młodego Bossa.

W Hulankach chodzi tylko o jedno

Nie sposób mówić o Hulankach bez podkreślenia, że Szklanki i Jungle Girl to absolutne highlighty debiutu Leosi. Każdy kolejny utwór to powielenie schematu wspomnianych wcześniej utworów. Nie ma sensu oczekiwać od Hulanek czy samej Leosi ukrytych smaczków, rewolucyjnego flow czy wielowarstwowych kompozycji z zaangażowaniem bandu. Hulanki nie są produktem skierowanym do wymagającego słuchacza.

Young Leosia – Baila Ella

Wkrótce memiczna bogini rapu przestanie być wynoszona na piedestał, a nawet po spadku zainteresowania, obrażanie się na stylistykę Leosi będzie bezcelowe. Hulanki oczywiście zawojują listy przebojów i kluby w całym kraju, a autorka jeszcze niejedno wyróżnienie ze ZPAV-u otrzyma. Debiutancka EP-ka autorki Szklanek przy właściwym podejściu potrafi sprawić frajdę przy pojedynczym odsłuchu. Bujające podkłady, nieskomplikowane teksty, basy wykręcone do granic. Przy odpowiednim anturażu album doskonały.

Jednak w ostatecznym rozrachunku Hulanki to nijaka kompilacja type beatsów i lyricsów, o której w przyszłym roku mało kto będzie pamiętać. Podobny los czeka autorkę tychże, jeśli nie sięgnie po szersze spektrum tematyczne lub przynajmniej nie zacznie pisać ciekawszych zwrotek.

Young Leosia – Hulanki EP – odsłuch całości

young leosia hulanki
okładka minialbumu Hulanki EP

Postać Young Leosi w polskim rapie urosła do ogromnych rozmiarów. Głównie memicznych, jednak ciągle robiących wrażenie. Podopieczna Żabsona skupiła na sobie uwagę tysięcy osób, inkasując ponad dwadzieścia dwa miliony wyświetleń pod Szklankami. Hulanki z pewnością odniosą podobny sukces, jednak o wiele szybciej zostaną zapomniane. Zaczęły się Hulanki Najnowszy album od pierwszej damy Internaziomali to doskonale […]

Polub Rytmy.pl na Facebooku:

Sprawdź także

Kup Bilet Otwarty na dowolny koncert

Biletomat.pl
50 PLN
Jak kupić bilet?

Po kliknięciu "Kup bilet" przeniesiesz się do strony internetowej oficjalnego dystrybutora biletów i na jego stronie dokonasz zakupu.

Bezpieczne zakupy u oficjalnych dystrybutorów

Zakup biletu odbywa się na stronie oficjalnego dystrybutora biletów. Pamiętaj o tym, że jeżeli miejsca są numerowane, a bilety sprzedaje kilka firm, to każda z nich udostępnia inną pulę miejsc do wyboru.


Imprezy blisko Ciebie w Tango App →