Fot. Materiały promocyjne

Darius Keeler (Archive): “Boris Johnson to kawał zakłamanego skurwysyna” [wywiad]

Obserwuj nas na instagramie:

Współzałożyciel brytyjskiego zespołu Archive wprowadził nas w kulisy powstania płyty Call to Arms and Angels, opowiedział, co myśli o wojnie w Ukrainie oraz przyznał się do tego, że naprawdę bardzo nie lubi Borisa Johnsona. Zaintrygowani? No to zapraszamy do lektury!

Archive – kolektyw z południowego Londynu, który pokochała polska publicznosć

Założona w 1994 roku w Londynie przez Dariusa Keelera i Danny’ego Griffithsa grupa Archive od lat cieszy się sporą popularnością w naszym kraju. Zespół początkowo funkcjonował jako formacja trip-hopowa, jednak z czasem muzycy zaczęli nawiązywać do rocka neoprogresywnego, nie porzucając przy tym swoich korzeni. Dorobek Archive obejmuje dziś dwanaście albumów studyjnych, przy czym ostatni z nich, zatytułowany Call to Arms and Angels, ujrzał światło dzienne pod koniec kwietnia. Przy okazji tej właśnie premiery udało nam się porozmawiać z Dariusem na kilka aktualnych tematów muzycznych, społecznych i politycznych.

Archive – wywiad

Kamil Downarowicz, Rytmy.pl: Moje pierwsze pytanie dotyczy waszego najnowszego albumu Call to Arms and Angels, na którym znajdziemy aż 17 utworów, trwających razem ponad godzinę. Nie obawialiście się wydać aż tak długiego albumu w czasach, kiedy ludzie mają coraz mniej czasu na słuchanie muzyki? Mieliście w zespole dyskusje na temat tego, ile piosenek powinno znaleźć się finalnie na płycie?

Darius Keeler: Szczerze powiedziawszy, nigdy nie myślimy o tego typu sprawach. Po prostu tworzymy muzykę i tak naprawdę – może zabrzmi to dość brutalnie – nie obchodzi nas, czy ludzie mają czas, aby jej słuchać, czy nie. Dla nas najważniejsze jest opowiedzenie pewnej historii. Jeżeli potrzebujemy na to ponad godziny, to niech tak będzie. Wierzymy głęboko, że fani mają do nas zaufanie i rozumieją nasze artystyczne intencje. Po prostu jako Archive nie jesteśmy zespołem dla każdego.

Archive

Podobno kawałków na płytę powstało dużo więcej.

Darius Keeler: Napisaliśmy około 30-35 piosenek.

Będziemy mieli szansę usłyszeć te nagrania?

Darius Keeler: Tak, myślę, że jest to wysoce prawdopodobne, ale dopiero za jakiś czas. Myślę, że będziemy puszczać je partiami. Niektóre z tych kawałków są naprawdę mroczne i depresyjne, dla słuchaczy mogą okazać się sporym zaskoczeniem.

Album nagrywaliście w legendarnym RAK Studios w Londynie. Czy ta sesja nagraniowa różniła się w jakikolwiek sposób od poprzednich?

Darius Keeler: Tak, i to bardzo! Tym razem mieliśmy ograniczony czas na nagrania. Musieliśmy skończyć naszą pracę w ciągu dwóch tygodni. Było to spowodowane głównie pandemią i różnymi naszymi zobowiązaniami. Dlatego też zdecydowaliśmy się nagrywać na tzw. setkę. Wcześniej rejestrowaliśmy wszystkie instrumenty osobno. Zaczynaliśmy od basu, później szła perkusja, gitary i tak dalej. W pewnym sensie budowaliśmy utwory na zasadzie tworzenia pejzaży dźwiękowych. Teraz więcej jest w nowych kawałkach koncertowej energii, brudu. Osobiście bardzo mi się to podoba. Tęskniłem za takim Archive.

Za produkcję Call to Arms and Angels odpowiedzialny był wasz wieloletni współpracownik – Jérome Devoise. Jak duży wpływ miał on na końcowe brzmienie płyty?

Darius Keeler: Bardzo duży. Potrzebowaliśmy kogoś, kto miałby duże doświadczenie w nagrywaniu na setkę. I Jérome był dokładnie takim człowiekiem. Doradził nam, żebyśmy nie używaliśmy żadnych efektów, kompresji, niczego. Po prostu dosłownie wchodziliśmy „na żywo”. To, co słyszysz na płycie, jest dzięki temu bardzo naturalne, tak po prostu brzmimy. Niczego nie ukrywamy, niczego nie upiększamy, jesteśmy w 100% sobą. Jérome wniósł dodatkowy element dynamiki do tego, co robiliśmy w studiu. Jestem mu za to ogromnie wdzięczny.

Co najbardziej inspirowało cię podczas nagrywania nowego materiału?

Darius Keeler: Dobre pytanie. Mieliśmy tak wiele inspiracji, iż ciężko je wszystkie zliczyć. Jak sam doskonale wiesz, na świecie działo się naprawdę sporo rzeczy – nie za dobrych rzeczy. A inspiracja niekoniecznie musi pochodzić z dobrego miejsca. Z jednej strony mieliśmy lockdown, a z drugiej przyroda ożywała wokół nas, nie było samochodów, nie było samolotów. Nowoczesna cywilizacja została w jakimś sensie wstrzymana. Myślę, że pod pewnymi względami to było naprawdę piękne i inspirujące.

No właśnie, płyta powstawała w czasie pandemii i prezydentury Trumpa. I to rzeczywiście da się tu usłyszeć. Dla mnie ten album jest dość mroczny i refleksyjny. Teraz nabiera też nowego znaczenia w kontekście tego, co dzieje się w Ukrainie.

Darius Keeler: Poczynienia Rosji są dla mnie po prostu przerażające. Wprost nie mogę myśleć o tym, że w środku Europy każdego dnia umierają niewinni ludzie, mordowani przez wojsko Putina. Mimo to wierzę, że czas pokoju i sprawiedliwości jeszcze nadejdzie, a ten chory psychopata stanie przed sądem. To po prostu szaleństwo, że tak potężnym, wielkim krajem rządzi chory człowiek. Jak mogliśmy do tego dopuścić? Mówiąc my, mam na myśli zachodnie, demokratyczne kraje. Jak mogliśmy się temu bezczynnie przyglądać? Mało tego, robiliśmy z tym reżimem w najlepsze interesy. Jak gdyby nigdy nic. To niepojęte.

A czy dobrze zareagowaliśmy na wybuch wojny?

Darius Keeler: Myślę, że bardzo trudno jest wyrokować w tej sprawie, bo nie wiemy, co dzieje się za zamkniętymi drzwiami, gdy rozmawiają ze sobą politycy. Mogę za to osobiście wypowiedzieć się na temat mojego kraju. Uważam, że Wielka Brytania ma bardzo, bardzo złe podejście do uchodźców. Prawie nikogo jeszcze z Ukrainy nie przyjęliśmy do siebie. Przyjechało do nas bardzo mało ludzi i nie cierpię tego w naszym rządzie, że stara się umywać ręce od problemów. Z drugiej strony Polacy są obecnie naprawdę podziwiani na całym świecie, za to, w jaki sposób pomagacie Ukraińców. Wykonujecie fantastyczną robotę.

Czy są jakieś naciski na Borisa Johnsona, żeby zmienił swoją politykę względem uchodźców?

Darius Keeler: Tak, naciski społeczne są dość silne. Ale jest jeden mały problem – Johnson to kawał zakłamanego, narcystycznego skurwysyna, który nikogo nie słucha. Nie wiadomo więc, jak sytuacja się rozwinie. Osobiście mam nadzieję, że Johnson nie doczeka końca kadencji.

Archive – We Are The Same

W październiku zagracie aż trzy koncerty w Polsce. Czy macie może jakieś obawy przed graniem w kraju frontowym, który sąsiaduje z Ukrainą?

Darius Keeler: Nie, nie mamy żadnych obaw. Dość dobrze orientujemy się w sytuacji geopolitycznej waszego regionu i wiemy, że Polska jest bezpiecznym miejscem. Wiesz, nie możemy dać się zastraszyć, musimy robić swoje, i to najlepiej, jak tylko potrafimy. Liczymy, że na koncertach w Polsce wśród publiczności będzie dużo Ukraińców, to dla nas naprawdę ważne, chcemy przekazać im nasze 100% wsparcie.

Na nowy album przyszło nam czekać sześć lat. Co porabiałeś w tym czasie?

Darius Keeler: No więc przede wszystkim urodziło mi się dziecko. Moje pierwsze dziecko. I to była naprawdę ogromna rzecz dla mnie. Starałem się być jak najbliżej rodziny, wspierać we wszystkim swoją ukochaną żonę. Pisałem też dużo nowej muzyki i tekstów.

Czym różni się Archive z 2022 roku od tego z roku 2016?

Darius Keeler: Wow, tu mnie zagiąłeś… cóż, myślę, że niedawne obchody 25-lecia istnienia Archive były naprawdę ważne dla nas jako zespołu. Urządziliśmy sobie retrospekcję tego, jak pracowaliśmy w przeszłości, jakie błędy popełniliśmy oraz jakie metody pracy najlepiej się sprawdzały. Dzięki temu na Call to Arms and Angels wróciliśmy do bardziej tradycyjnego sposobu pisania piosenek, mniej eksperymentalnego pod pewnymi względami. I myślę, że praca nad płytą była naprawdę przyjemna dla nas wszystkich. Wiesz, poczuliśmy się, jakby znowu był 2007, 2008 rok. Pod pewnymi względami było to dla nas bardzo, bardzo odświeżające.

Call to Arms and Angels, Archive
Fot. Okładka płyty Call to Arms and Angels

Czy czujesz, żeby Archive stał się zespołem politycznym?

Darius Keeler: Muzycy odzwierciedlają swoją twórczością to, co dzieje się na świecie. I myślę, że im bardziej dynamiczny jest świat, tym bardziej dynamiczny jest polityczny krajobraz muzyki tworzonej przez Archive. Tak to po prostu u nas działa. Nie chodzi mi o to, że nie chcemy być określani jako polityczni. Absolutnie nie mamy nic przeciwko temu. Po prostu trudno jest nie pisać o szalonych, gównianych rzeczach, które dzieją wokół ciebie.

I moje ostatnie pytanie – na początku kwietnia odbyła się internetowa premiera filmu dokumentalnego Super Eight, A Call to Arms and Angels. Gdzie i kiedy fani będą mieli okazję zobaczyć jeszcze ten film?

Darius Keeler: Tego jeszcze nie wiemy. Obecnie pracujemy ciężko nad tym, żeby film pokazywać na różnego rodzaju festiwalach i imprezach związanych z kinem. W swoim czasie trafi on na streaming, to możemy obiecać. Nie jestem jednak w stanie podać ci żadnej konkretnej daty.

Współzałożyciel brytyjskiego zespołu Archive wprowadził nas w kulisy powstania płyty Call to Arms and Angels, opowiedział, co myśli o wojnie w Ukrainie oraz przyznał się do tego, że naprawdę bardzo nie lubi Borisa Johnsona. Zaintrygowani? No to zapraszamy do lektury! Zobacz także Co obejrzeć po „Reniferku”? Te seriale powinny wam się spodobać Początki polskiego rapu: […]

Obserwuj nas na instagramie:

Sprawdź także

Imprezy blisko Ciebie w Tango App →