5 powodów, dla których crowdfunding wcale nie jest taki super

Wojciech Dymaczewski
15 grudnia 2016

Podziel się newsem:

Polub Rytmy.pl na Facebooku:

Czar sukcesów crowdfundingu jest pociągający, ale akcje na portalach typu Patronite mają też swoje wady. Poza tym chyba nie wszyscy powinni wyciągać rękę po kasę.

Crowdfunding to dziwne stworzenie. Z jednej strony spoko, dostajesz hajs na rozwijanie swojego pomysłu. Z drugiej strony pojawiają się tam propozycje totalnie z… kosmosu: butelka wody na Bluetooth, która sprawdza, ile wypiłeś albo maszyny, które mają nauczyć ptaki latać na północ.

Ale to jeszcze nic. Głupie pomysły mieszają się z akcjami wsparcia dla internetowych twórców, a te to dopiero kopalnia absurdów. Na dodatek można się na tym wszystkim nieźle przejechać. Oczywiście crowdfunding może mieć wiele plusów, ale tym razem sobie ponarzekamy. Wasz projekt nie jest wcale tak innowacyjny, a twój zespół nie zasługuje na hajs na nakręcenie teledysku.

 

1. Nasz klient, nasz Pan

tumblr_nzcught6lg1t9wg7ko1_500

To, co ostatnio stało się na kanale Krzysztofa Gonciarza, wywołało burzę emocji. Zaskoczenie jest tym większe, że Beczka jest powszechnie uznawany za jednego z najbardziej pozytywnych polskich YouTuberow, którzy monetyzują swój kanał.

Po dłuższej przerwie w nagrywaniu, Gonciarz wyprodukował film promujący powstanie nowego sklepu z koszulkami. Był tylko jeden problem. Kosztowały 99 zł. Ludzie oszaleli. No bo jak to, finansują mu kanał przez Patronite (prawie 20 tys. złotych miesięcznie), a on wciska im żałosne chińskie koszulki z nadrukiem i 300-procentową marżą?

Gonciarz przyznał się do błędu i wytłumaczył w kolejnym filmie, że niezupełnie tak było, bo koszulki produkowane są w Polsce, a nie w znanym z fatalnych warunków pracy Bangladeszu. Stąd taka cena. W każdym razie – źle przeprowadzona akcja informacyjna może spowodować katastrofę. Wielu twórców dzięki wpłatom może spać spokojnie. Gonciarz chyba jednak zrozumiał, że za wpłaconymi pieniędzmi idą oczekiwania, a widzowie stają się twoimi pracodawcami – czy tego chcesz, czy nie. Będą wymagać wyższych standardów i oberwie ci się, jeśli coś pójdzie nie po ich myśli.


 

2. Daj, daj, daj

giphy

Cześć, jestem Maciek i z kolegami założyliśmy zespół Świnka Piggy. Gramy synth popowe covery Deep Purple. Mamy już 2 piosenki (nagrane na telefon), ale chcielibyśmy nagrać całą płytę. Pomóżcie nam, potrzebujemy 150 zł na profesjonalne studio nagraniowe.

Ile razy widzę takie ogłoszenia, zalewa mnie krew. Ja rozumiem, że każdy gimnazjalista chce kąpać się w sławie i splendorze, ale niektóre projekty crowdfundingowe to przesada. Zdarza się, że widzimy akcje, które są oderwane od rzeczywistości. Jeśli pokażesz poziom, na pewno znajdą się ludzie, którzy podarują ci swoje pieniądze, ale niektórzy wyciągają hajs, zanim sami coś z siebie dadzą.

Takie pójście na łatwiznę jest dość dyskusyjne. Hendrix pierwszy instrument znalazł na śmietniku i nie narzekał na jego jakość. Jeśli zespół chce być finansowany, a ma na swoim koncie dwie piosenki, to powinien zabrać się za tworzenie, a nie żebranie.

 

3. Jak dać się zrobić w…

crowdfunding

Skully to przyszłość. Kask motocyklowy, który wyświetla mapy, obraz z wbudowanej tylnej kamery, głosowe zarządzanie systemem i możliwość kontroli smartfona. To była chyba największa porażka crowdfundingu. W teorii po wpłacie przynajmniej 1400 dolarów mogłeś liczyć na otrzymanie najbardziej zaawansowanego technologicznie kasku.

„Z przykrością zawiadamiamy, że mimo starań naszego zarządu, firma Skully zawiesza swoją działalność w trybie natychmiastowym” – taką wiadomość można przeczytać na portalu Indiegogo. Mimo zebrania 1000% wymaganej kwoty, czyli 2,5 miliona dolarów i 11 milionów dolarów od inwestorów, projekt upadł.

Była pracowniczka pozwała założycieli do sądu w San Francisco. Według niej, właściciele korzystali z firmowych pieniędzy m.in. wynajmując sobie auta typu Lamborghini, Audi R8 i Dodge Viper. Oraz motocykle, ale załóżmy, że te akurat nadawały się do testów. Trudniej wytłumaczyć wycieczki na Hawaje i rachunki z klubów go-go.

Osoby, które wpłaciły sporo kasy, oczywiście nie otrzymały swojego sprzętu. Tylko między 20-100 sztuk zostało wysłanych do uczestników akcji. Na zwroty gotówki też nie ma co liczyć.

 

4. Zwykle się nie udaje

14947580_1302099406489917_389160795585557474_n

fot. Magazyn Porażka

Media mielą sukcesy. Julia Marcell zdobyła 50 tys. funtów na nagranie płyty! Karolina Czarnecka nagra teledysk do „Hera, koka, hasz, LSD”! Polacy zebrali ponad 3 miliony dolarów na projekt domowej drukarki 3D, itd…

Jest jeden problem. W podsumowaniu 2015 roku portal The Crowdfunding Centre podaje, że wskaźniki sukcesu na Kickstarterze osiągają 31%. Fajnie. Ale już Indiegogo ma tylko 13%, a Rockethub 11%. Z tego powodu upadł cały portal dla podróżników – Trevolta. Nawet akcje z bardzo dużym potencjałem nie były w stanie się przebić.

Należy pamiętać, że crowdfunding niezupełnie jest za darmo. Oczywiście trzeba oddać działkę stronie pośredniczącej, ale bez dobrej promocji niewiele poradzimy. Dobry filmik, aktualizowana strona, wysyłka gadżetów. To wszystko generuje koszty. Wiele kampanii upada, bo nie organizatorzy nie wzięli tego pod uwagę. Choć częściej po prostu dlatego, że ich pomysły nie były zbyt ekscytujące.

Oczywiście są wyjątki. Fundowanie sałatki ziemniaczanej za 10 dolarów z zerową promocją skończyło się zyskiem rzędu 55 000 dolarów. Cały zarobek poszedł na pomoc bezdomnym z Nowego Jorku.

 

5. Zaraz Ci za#@bie… pomysł

21

Crowdfunding to i tak bardzo prosty sposób na zdobycie inwestorów. Nie tracicie akcji spółki, nie ryzykujecie wypuszczenia produktu bez popytu na rynku. Możecie jednak stracić coś gorszego. I nie mówię o waszych sprzedajnych duszach, a raczej o pomysłach.

Nic nie powstrzymuje ludzi obserwujących akcje przed skopiowaniem oferowanego produktu. Szczególnie jeśli nie jest specjalnie skomplikowany technologicznie. I jeśli twierdzicie, że patenty i prawa autorskie was uratują, cóż… powiedzcie to wszystkim, którzy przenieśli produkcję do Chin.

Serwisy crowdfundingowe nie odpowiadają za kradzież własności intelektualnej i dlaczego miałyby? Sami decydujemy się na udostępnienie całej specyfikacji naszego produktu i informacji o tym, jak działają. Z drugiej strony, spróbujcie sprzedać coś, nie mówiąc czemu w ogóle jest to fajne. Powodzenia.

Podziel się newsem:

Polub Rytmy.pl na Facebooku:

Sprawdź także