fot. Dawid Grzelak

Ralph Kaminski: „Bal u Rafała” wzorcowym przykładem retromanii [recenzja]


31 sierpnia 2022

Podziel się newsem:

Ralph Kaminski debiutuje po raz czwarty. Na Bal u Rafała można patrzeć zarówno jak na pierwszy album w historii artysty, jak i na swobodną kontynuację jego kariery.

Ralph Kaminski – tak, tak – ten saaaam

Każda wydana płyta to nowy etap w karierze. U niektórych artystów te przełomy widać wyraźniej niż u innych – i takim artystą jest bez wątpienia Ralph Kaminski. Nowy album równa się nowa koncepcja, co jednak zadziwiające – nie pożerająca tę starą, a pochłaniająca ją. U Kaminskiego to już zasada, więc oczywiste, że Bal u Rafała ma w sobie jednocześnie pierwiastki Ralpha z Morza, Młodości, a nawet Kory. Charakterystyczne elementy twórczości muzyka nie nikną – nikt ich nie grzebie przy okazji najbliższej premiery. One wciąż są i rezonują, dlatego Bal u Rafała mimo porażającej inności, może wydać się finalnie znajomy i bezpieczny.

Przeczytaj: Ralph Kaminski: jego nowe wcielenie urządziło Bal u Rafała [felieton]

Ralph Kaminski Bal u Rafała recenzja
okładka albumu Bal u Rafała | fot. Dawid Grzelak

Najmodniejsza płyta tego roku

Pierwsze wrażenie: ta płyta jest w modzie. Ralph jest teraz w modzie – cyfry nie pokażą może tego równie skrupulatnie jak widownia, ale c’mon, Sopot Hit Festival był jego, a gościnny występ na koncercie Dawida Podsiadło w Chorzowie nie wiem, czy nie wywołał większego entuzjazmu niż wykonania samego gospodarza (z perspektywy widza). Ale już wracając do rzeczy: artysta, jak to ma w zwyczaju, nagrał album koncepcyjny, oparty o bardzo konkretną estetykę. Bal u Rafała jest wizją retromanii w ogromnej skali, ponieważ tyczy się absolutnie całego krążka: od oprawy wizualnej, poprzez muzykę aż po teksty, silnie powiązane z przeszłością, nostalgią czy tęsknotą.

Z jednej strony: gdzie tu nowości? Parę ostatnich zdań mogę przypisać właściwie do dowolnego albumu Ralpha Kaminskiego, bez większych modyfikatorów. Bal u Rafała dla siebie jednak zagarnął ten retro piedestał i to absolutnie bez żadnej dyskusji. Myślę o tym, jak ten album współgra z… no z życiem po prostu. Spina się moda (inspiracje: 60., 70., 80.), spina się muzyka i odrodzenie wpływów disco, spinają się teksty. Na scenie widzimy jeden wielki comeback, który totalnie oddaje obecne trendy. Artysta sam nie zachłysnął się retro, ale zaczerpnął z niego tyle, by się w nim zanurzyć, ale nie potopić. Sprytny ruch, szczególnie że nie był on tym zupełnie pierwszym, rozchwianym kroczkiem. Obrazy dzieciństwa rysował przecież już w Morzu (Jan, Apple Air) i Młodości (Tata), a drugą płytę naznaczył także vibe’em ejtisów (Autobusy). Z takiej perspektywy Bal u Rafała wygląda (i słucha się) jak projekt zaplanowany z ogromnym wyprzedzeniem i dopięty na ostatni, złoty guzik.

Nowości więc są – subtelne lub nie bardzo, zależy, z jakiej perspektywy na to spojrzeć. Już same aranże z disco twistem kandydują na fikołka roku, aczkolwiek Ralph wciąż pozostał przy tym przy swojej powściągliwości. Muzyka wciąż jest oszczędna, jakby artysta budował swój osobisty mikroklimat.

Ralph Kaminski – Bal u Rafała, posłuchaj singla!

Jest mi smutno, ale tańczę

Cały Ralph. Nie, żeby to odnosiło się tylko do piosenki Ale mi smutno. Uderzenie w ryk przy takich utworach jak ten powyżej czy Małe serce jest stanowczo zbyt proste. Rzewne ballady hits different – w Balu u Rafała ten kontrast zresztą mocno zaznaczono. Ale mi smutno w trackliście umiejscowione pomiędzy Planeta i ja oraz Oceanem nie może być przypadkiem a zmyślnym podkreśleniem intensywności uczuć oraz emocjonalnej szczerości. Nie zmyli jej taneczna aura; na pierwszy plan i tak wysunie się złamane serce. Albo dręczony mały chłopiec.

To bardzo jego, podobnie jak słowa i historie. Pierwszoosobowa narracja bywa ryzykiem, szczególnie kiedy artysta z premedytacją odsłania się na ciosy. Odrzucenie. Śmierć. Depresja. Rodzina. Traumy wyniesione z podstawówki. Słuchając albumów Ralpha, można się poczuć, jakby oglądało się stary, zapomniany album z fotografiami – ten, którego nie otwiera się nie bez powodu. Czasem to dyskomfort, czasem współczucie, czasem ulga – że jednak nie jest się samemu, że ktoś też tak ma.

Ralph Kaminski – Ale mi smutno

Sposób, w jaki Ralph Kaminski konstruuje swoje historie, jest dla mnie totalnie urzekający. Będąc blisko z tekstem, czasami zapląta się tam coś, co mnie zakłuje (gramatycznie) lub pojawi się fraza, która nie do końca do mnie trafia (Już w Nagasaki a w Stanach nie), lecz suma summarum stworzył on swoje uniwersum. W którym królują zdrobnienia czy słówka, które rzadko słyszy się w piosenkach (malinowe pomidory). Ten styl przejawiał już od debiutu, aczkolwiek Bal u Rafała, będący opowieścią o czasie (przyszłym, przeszłym i teraźniejszym), wybrzmiewa teraz szczególnie donośnie: nie tylko w przywoływaniu dzieciństwa i budowania mikrozagród dla przyjaciół-ślimaków.

Przeczytaj: Dorota Kamińska-Kowalik: jak to jest być mamą artysty? [wywiad]

Ralph Kaminski Bal u Rafała recenzja
fot. Dawid Grzelak

Ralph Kaminski – jeszcze Ralph, czy już Rafał?

Wszystko zmierza ku dobremu – finał jest na balu, na którym gospodarzem jest już Rafał, a nie Ralph. Impreza zapowiadana przez Piotra Fronczewskiego (to intro, dosłownie: to intro! Jedno z lepszych, jeśli nie najlepsze, jakie dotąd słyszałam) musi się kręcić, być tym last friday night, o jakim chce się opowiadać, nawet jeśli mało co się pamięta.

Bal u Rafała jest trochę zapowiedzią lepszych czasów, trochę nagrodą, trochę pocieszeniem. Disco weszło w łaskę, albo wkrótce w nią wejdzie. Ralpha słucham od jego debiutu, zawsze mówię o nim z perspektywy i doświadczenia poprzednich albumów, więc tym razem: czegoś takiego się nie spodziewałam. Na coś takiego nie czekałam.

I… jestem ukontentowana, czego przed premierą nie byłam pewna. Nie wiedziałam, czy wsiąknę w ten klimat. Czy nie przytłoczy mnie monotonność brzmienia, jak to się stało w przypadku Krystyny. Miałam swoje obawy, z których wyrosłam, gdy Bal u Rafała zobaczyłam w całej jego okazałości.

Skoro Rafał ujawnił się w tej ostatniej piosence, mam podejrzenia, że kiedyś będzie go jeszcze więcej. Skrócenie dystansu już się dzieje – na zdrowie!


Ralph Kaminski – Bal u Rafała – odsłuch albumu

Ralph Kaminski debiutuje po raz czwarty. Na Bal u Rafała można patrzeć zarówno jak na pierwszy album w historii artysty, jak i na swobodną kontynuację jego kariery. Zobacz także FiQuality to (nie)śmieszny żart, który czym prędzej powinien doczekać się puenty Ubisoft nie będzie mnie wodzić za nos. Powrót do korzeni „Assassin’s Creed” to zagrywka pod […]

Wiemy, gdzie są najlepsze koncerty. Sprawdź!

Biletomat.pl
20 PLN
Jak kupić bilet?

Po kliknięciu "Kup bilet" przeniesiesz się do strony internetowej oficjalnego dystrybutora biletów i na jego stronie dokonasz zakupu.

Bezpieczne zakupy u oficjalnych dystrybutorów

Zakup biletu odbywa się na stronie oficjalnego dystrybutora biletów. Pamiętaj o tym, że jeżeli miejsca są numerowane, a bilety sprzedaje kilka firm, to każda z nich udostępnia inną pulę miejsc do wyboru.

Polub Rytmy.pl na Facebooku:

Sprawdź także

Imprezy blisko Ciebie w Tango App →