QueFestival 2019. Festiwal pozytywnych ludzi – RELACJA


23 października 2019

Podziel się newsem:

Polub Rytmy.pl na Facebooku:

W miniony weekend odbyła się IV edycja Quefestival, jak chwalili się organizatorzy – największa w historii samego festiwalu. W katowickim Spodku swoje koncerty zagrali wszyscy członkowie QueQuality, a także goście specjalni zza granicy. Jak polscy raperzy wypadli na tle zagranicznych gwiazd? Co z organizacją? Co zawiodło, a co zaimponowało? Tego wszystkiego dowiecie czytając naszą relację z samego serca wydarzeń.

Katowicki Spodek to legendarna miejscówka nie tylko na polskiej scenie sportowej, ale także muzycznej. Czwarta edycja QueFestival miała być jeszcze większa i lepsza od poprzedniej. Jeśli mam być z Wami szczery, to nie wiem czy do końca tak było. 

QueFestival 2019 - fotorelacja Rytmy.pl
QueFestival 2019, fot. Agnieszka Majchrowicz

QueFestival 2019 – Qué z tą organizacją? 

Zacznijmy od tego, że w tym roku wydzielone zostały dodatkowe, specjalne strefy. W skrócie zapłacisz więcej, masz lepsze miejsca pod sceną. Osoby, które kupiły zwykłe bilety były odgrodzone dodatkowymi barierkami od osób, które zdecydowały się na zakup biletów na strefę Golden Circle. Nigdy nie byłem zwolennikiem takich rozwiązań podczas festiwali. Rozumiem chęć zarobienia dodatkowych pieniędzy, ale takie działania odbijają się na samej imprezie, ponieważ tworzy się niepotrzebne podziały między słuchaczami, a przecież muzyka powinna łączyć.

QueFestival 2019 - fotorelacja Rytmy.pl
QueFestival 2019, fot. Agnieszka Majchrowicz

W materiałach promujących wydarzenie zapowiadano specjalną Gaming Zone, za działanie której odpowiadał Yurkosky. Widząc takie ogłoszenie pomyślałem sobie, wow, to na pewno będzie coś konkretnego. Wydawało mi się, że będzie to specjalnie wydzielona strefa z komputerami. Na miejscu rozstawiono kilka leżaków, a jedyną grą jaka była dostępna, to FIFA, w którą można było zagrać na prywatnej konsoli Yurkoskiego. Jednak wszystko to rekompensował 300 calowy ekran.

QueFestival 2019 – Festiwal pozytywnych ludzi 

Ludzie, którzy zgromadzili się w Spodku stwarzali wrażenie jednej, ogromnej rodziny QueQuality.

QueFestival 2019 - fotorelacja Rytmy.pl
QueFestival 2019, fot. Agnieszka Majchrowicz
QueFestival 2019 - fotorelacja Rytmy.pl
QueFestival 2019, fot. Agnieszka Majchrowicz

QueFestival 2019 – Przepraszam, coś się popsuło i nie było nic słychać

Z racji, że była to czwarta edycja festiwalu miałem co do niej pewne wymagania. Od wielu lat krąży opinia o tym, że koncerty hip-hopowe są jednymi z najgorzej nagłośnionych. Wyjątkiem był tegoroczny Polish Hip-hop Festiwal w Płocku, gdzie poza drobnymi problemami poradzono sobie z nagłośnieniem w sposób niemalże wzorowy. Tego samego oczekiwałem od QueFestivalu, w końcu apetyt rośnie w miarę jedzenia.

Niestety tak się nie stało. Co do kwestii akustycznych, to sam dźwięk był najwyższej jakości. Dobrze podbite basy, które przechodziły przez każdy element ciała, dając przyjemne uczucie. Sprawy miały się znacznie gorzej, jeśli chodzi o mikrofony i brzmienie raperów. Gdybym nie znał większości utworów, to kompletnie nie mógłbym rozszyfrować tego o czym rapują występujący na scenie.

QueFestival 2019 - fotorelacja Rytmy.pl
QueFestival 2019, fot. Agnieszka Majchrowicz

Sami wykonawcy również mieli problemy. Najbardziej było to widać podczas występu Guziora, który w pewnym momencie musiał zejść ze sceny na prawie 20 minut, zaledwie chwilę po rozpoczęciu swojego koncertu. Okazało się, że problemem był odsłuch na scenie. Docierał on ze znacznym opóźnieniem, przez co raper kompletnie nie mógł trafić w bit. Pierwszy raz spotkałem się także z sytuacją, że podczas tak dużego wydarzenia przez kilka minut była dosłowna cisza, na scenie, jak i wśród publiki. Szalenie dziwne uczucie.

QueFestival 2019 - fotorelacja Rytmy.pl
QueFestival 2019, fot. Agnieszka Majchrowicz

To tyle z narzekania. Przejdźmy w końcu do tego co najważniejsze, czyli samych koncertów! Piątka raperów rozpoczynających festiwal miała bardzo ciężkie zadanie, ponieważ koncert każdego z nich trwał tylko piętnaście minut – z zegarkiem w ręku. 

Szesnasty na QueFestival 2019

Szesnasty jako raper rozpoczynający cały festiwal musiał wykazać się nie lada charyzmą, żeby od samego początku porwać nie rozgrzaną jeszcze publikę i zdecydowanie podołał powierzonemu mu zadaniu.

QueFestival 2019 - fotorelacja Rytmy.pl
QueFestival 2019, fot. Agnieszka Majchrowicz

Bardzo dobrze dobrane utwory. Na samym początku rozruszał publikę mash-up’em numeru 3 litery, a refren do Miami Vice został odśpiewany przez prawie wszystkich zgromadzonych.

Szopeen na QueFestival 2019

Zaraz po Szesnastym, równie energicznie na scenie swoją obecność zaznaczył Szopeen. Moją uwagę zwrócił fakt, że występował on bez hypemana. Efektem takiej decyzji była szybka zadyszka i zmęczenie rapera.

QueFestival 2019 - fotorelacja Rytmy.pl
QueFestival 2019, fot. Agnieszka Majchrowicz

Również podczas występu Szopeena na ogromnych telebimach wyłączyły się grafiki z festiwalowymi visualami, a oczom zgromadzonych ukazał się pulpit komputera. Krótko podsumowując występ członka QueQuality, to zaczął on bardzo dobrze, jednak brak hypemana spowodował, że zmęczył się zarówno on, jak i publiczność. Szkoda, że tak to wyszło, bo uważam go za dobrego zawodnika, a tutaj wyraźnie coś nie zadziałało. 

Szymi szyms na QueFestival 2019

Szymi szyms, to raper, którego produkcje od niedawna pojawiają się na kanale QueQuality. Podczas swojego piętnastominutowego występu zagrał swoje największe hity, jak Fox Kids, czy Yakuza i Piri Piri z gościnnym udziałem OsaKi, który niespodziewanie pojawił się na scenie.

QueFestival 2019 - fotorelacja Rytmy.pl
QueFestival 2019, fot. Agnieszka Majchrowicz

Szyms, bardzo fajnie wypada na żywo, zaprezentował się z dobrej strony, szczególnie jeśli chodzi o (jak to mówi Wujek Samo Zło) ruch sceniczny. Dawno nie widziałem rapera z taką pozytywną i jednocześnie agresywną energią. Szyms był także pierwszym raperem, który poprosił o zgaszenie wszystkich świateł i włączenie latarek w telefonach przy graniu utworu Jakoś to będzie, który na żywo wypadł nie jakoś, a bardzo dobrze.

Piotr Cartman na QueFestival 2019

Ten koncert był jednym z najbardziej trapowych występów na całym festiwalu. Piotr Cartman w ekipie QQ jest stosunkowo od niedawna. Głównie kojarzony z podziemiem, bez ogródek, z zamaskowaną twarzą wbił na scenę wraz z całą swoją ekipą. Nie zabrakło hitów od rapera, takich jak Pod palcami i Berserk.

QueFestival 2019 - fotorelacja Rytmy.pl
QueFestival 2019, fot. Agnieszka Majchrowicz

Jedyny problem miałem z tym, że Piotr Cartman tak wczuł się w koncert, że zaczynał krzyczeć do mikrofonu, co sprawiało, że w ogóle nic nie było słychać. Publice jednak to nie przeszkadzało, bo trap grał z głośników aż miło. Cartman stracił także poczucie czasu, ponieważ jego występ trochę się przedłużył i miało to wpływ na późniejsze wydarzenia. 

Jeden na QuefFestival 2019

Występ tego wykonawcy był jednym z tych, na które czekałem najbardziej. Byłem ciekaw czy Jeden zaliczył progres od czasu swojego koncertu na Polish Hip-hop Festival 2019. Dużym zdziwieniem dla mnie było to, że w Płocku Jeden grał około 30 minut, a w Katowicach na imprezie własnej wytwórni powierzono mu ich zaledwie 15.

QueFestival 2019 - fotorelacja Rytmy.pl
QueFestival 2019, fot. Agnieszka Majchrowicz

Jak się okazało, nie grał on nawet tyle. Ze względu na obsuwę spowodowaną poprzednim koncertem Jeden nie mógł zagrać swoich wszystkich utworów, o czym nie został poinformowany przez prowadzącego, a właściwie to został przez niego wprowadzony w błąd, ponieważ ten zagwarantował mu, że będzie mógł zagrać cały koncert. Podczas występu prezentował się na scenie dużo lepiej niż w Płocku. Wszystko szło zdecydowanie po jego myśli, ponieważ udało mu się porwać publikę. Aż do momentu, w którym miał grać ostatni, najbardziej energetyczny numer. Na scenę wszedł prowadzący i kazał przerwać koncert. Zdenerwowany raper zdążył jeszcze powiedzieć co myśli o całej sytuacji, po czym cisnął mikrofonem o scenę i wyszedł. Publiczność na te wydarzenia zareagowała skromnym buczeniem, które za chwile i tak przerodziło się w okrzyk radości ze względu na to, kto miał pojawić się za chwilę na scenie. 

Przyłu / VBS na QueFestival 2019

Świeżo ogłoszony Młody WilkPrzyłu, wraz z VBS’em już od dłuższego czasu tworzą zgrany hip-hopowy duet. Byli to pierwsi raperzy, którym było dane zagrać dłużej niż 15 minut.

QueFestival 2019 - fotorelacja Rytmy.pl
QueFestival 2019, fot. Agnieszka Majchrowicz

Chłopaki znakomicie zarządzali czasem, oraz świetnie dobrali listę utworów, które zagrali. Nie brakowało mocnych trapowych bangerów i utworów w melancholijnej stylistyce. Każdy podczas ich występu znalazłby coś dla siebie. Koncert chłopaków był także pierwszym, podczas którego wykonano stage diving. Dodatkowo Przyłu i VBS pojawili się w towarzystwie przyjaciół, którzy przez cały koncert wymachiwali ogromnymi flagami. Trzeba przyznać, że chłopaki mają niezłą kondycję. Przez całe 20 minut energicznie biegali po scenie i dawali z siebie wszystko. Doceniła to także publiczność, która przez cały czas rapowała razem z nimi.

Deys na QueFestival 2019

Koncert tego rapera był dla mnie sporym zaskoczeniem, ponieważ ostatnimi czasy bardzo rzadko sprawdzałem co słychać u niego muzycznie. Po jego występie dotarło do mnie jak ogromny błąd popełniłem. Wydawać by się mogło, że Deys to raper, którego prime time dawno przeminął.

QueFestival 2019 - fotorelacja Rytmy.pl
QueFestival 2019, fot. Agnieszka Majchrowicz

Były członek SB Mafiji pokazał jednak, że dalej ma w sobie ten wyjątkowy styl, z którym pojawiał się na scenie. Nie zabrakło starszych i nowych utworów od rapera. Natomiast wykonanie Sajko na żywo to coś niesamowitego. Szczególnie jak cały spodek śpiewa refren acapella. Normalnie ciary. Podczas koncertu Deysa mogliśmy jeszcze raz zobaczyć i usłyszeć Przyła przy okazji grania numeru moizdrajcy.com.. 

Filipek na QueFestival 2019

Następnym raperem, który zameldował się na scenie był Filipek. Dwukrotny zwycięzca freestylowej Wielkiej Bitwy Szczecińskiej i dwukrotny brązowy medalista Wielkiej Bitwy Warszawskiej (niestety nie pokazał swoich skillsów na wolno). Do tego od niedawna zawodnik mma w najsłynniejszej w chwili obecnej federacji w Polsce, czyli Fame MMA.

QueFestival 2019 - fotorelacja Rytmy.pl
QueFestival 2019, fot. Agnieszka Majchrowicz

Koncert w Katowicach pokazał, że dzięki treningom do walk mma Filipek jest w znakomitej kondycji fizycznej, praktycznie bez zadyszki zagrał cały koncert. Nie zabrakło oczywiście numerów z którymi raper jest kojarzony, czyli Dementora (którego raper grał 2 razy), No make up, czy Endorfin. I to właśnie przy tych numerach publiczność oszalała najbardziej. Dodatkowo na scenie pojawił się także VBS. Momentami, zresztą jak podczas każdego koncertu rzadko kiedy było słychać słowa raperów, ale po czasie już przestałem na to zwracać uwagę. 

Kartky na QueFestival 2019

Po koncercie Filipka zaczęliśmy wchodzić w decydującą fazę festiwalu. Kartky, który swoją obecnością przyprawił damską część widowni o przeraźliwe piski. Sam raper zaprezentował się bardzo dobrze. Jego niski, ochrypły głos na żywo brzmi jeszcze lepiej niż na nagraniach.

QueFestival 2019 - fotorelacja Rytmy.pl
QueFestival 2019, fot. Agnieszka Majchrowicz

Podczas występu dużą część utworów grał acapella wypadając przy tym przekonująco. Przede wszystkim Kartky jest raperem, który ma świadomość swoich wad i zalet wokalnych, przez co w ciekawy sposób modulował swój głos, co dawało niepodrabialny klimat. Jako hypeman na scenie obok rapera po raz kolejny na scenie pojawił się Przyłu. Koncert Kartky’ego polegał przede wszystkim na graniu najpopularniejszych utworów z płyt Shadowplay, Black Magiic, Fuego Infinito i dom na skraju niczego. W skrócie, świetny koncert, oby takich więcej. Chętnie zobaczyłbym Kartky’ego podczas solowego eventu.

PlanBe na QueFestival 2019

Szalenie utalentowany, tak skomentowałbym swoje odczucia po jego koncercie na QueFestivalu. Kompletnie nie rozumiem czemu temu chłopakowi przypięto łatkę rapera typu lovesong.

QueFestival 2019 - fotorelacja Rytmy.pl
QueFestival 2019, fot. Agnieszka Majchrowicz

PlanBe wypada świetnie wokalnie i wyciąga nuty do samego końca pomimo skakania i biegania po scenie. Do tego bardzo dobra dykcja. Co ciekawe PlanBe zagrał Delfina Bedoesa i podczas grania tego utworu w publice samoistnie wykształcio się pogo. Poza Delfinem usłyszeliśmy także hitowe Tinder love, Gdybyś tylko, Złoty Chłopak, czy Ona to ziomal

Guzior na QueFestival 2019 

Zdecydowanie największy poszkodowany podczas całego festiwalu. Ze względu na usterkę z odsłuchem na scenie musiał przerwać koncert na prawie 20 minut.

QueFestival 2019 - fotorelacja Rytmy.pl
QueFestival 2019, fot. Agnieszka Majchrowicz

Występu Guziora byłem ciekaw, tak samo jak Jednego, ze względu na to, że obaj grali na Polish Hip-hop Festivalu. Wtedy Guzior wypadł poniżej oczekiwań. Tutaj zaś pomimo feralnej usterki brzmiał on naprawdę świetnie. Niesamowity klimat, a przede wszystkim profesjonalne podejście i chęć zagrania koncertu, podczas którego wielokrotnie przepraszał publikę za błąd, który popełniony został nie z jego winy. Dodatkowo czasu, który został mu zabrany nikt nie zwrócił i ostatecznie koncert zamiast 45 minut, trwał 25. Na pocieszenie po feralnym koncercie Guziorowi została wręczona Platynowa Płyta za album Evil_Things, co raper skwitował krótkim: Dziękuję, to dzięki Wam i zszedł ze sceny. Chyba nie tak powinno to wszystko wyglądać.

Tommy Cash na QueFestival 2019

O postać Tommy’ego Casha najlepiej zapytać swoją dziewczynę, lub koleżankę, bo jest wysokie prawdopodobieństwo, że to jej ulubiony raper. Koncert Estończyka był wręcz niesamowity.

QueFestival 2019 - fotorelacja Rytmy.pl
QueFestival 2019, fot. Agnieszka Majchrowicz

Tommy jest znany przede wszystkim z ekscentrycznego wizerunku, postsowieckiego rapu niecodziennej oprawy wizualnej balansującej na granicy dobrego smaku i fascynacji ludzkim ciałem. Już w momencie rozpoczęcia koncertu było widać ogromną różnice pomiędzy polskimi wykonawcami, a gwiazdami europejskiego formatu.

QueFestival 2019 - fotorelacja Rytmy.pl
QueFestival 2019, fot. Agnieszka Majchrowicz

Przede wszystkim chodzi o sam występ, a w zasadzie performance, bo tego, co zaprezentował Tommy Cash inaczej nazwać nie można. Teledyski artysty i specjalnie przygotowane visuale były puszczane w tle na wielkich telebimach, a on sam, ubrany w kowbojską kamizelkę i spodnie w kwiaty z gracją i subtelenymi ruchami dawał niesamowite show. To wszystko dawało kontrast z agresywnymi, ciężkimi trapowymi bitami.

W pewnym momencie zgasły światła, a raper zszedł ze sceny. Przez czas, kiedy go nie było słyszeliśmy m.in. utwory Deja Vu Innej, Bonkers Dizziego Rascala i Destination Alexa Gaudino. Po chwili Cash energicznie wyskoczył z backstage’u i kontynuował koncert. Tak jak pisałem różnica pomiędzy polskimi raperami, a tymi zagranicznymi jest zauważalna gołym okiem, a chciałem też zwrócić uwagę, że koncert Tommy’ego był tylko przedsmakiem tego co miało stać się za chwilę.

Eldzhey na QueFestival 2019

Zanim sam Eldzhey pojawił się na scenie, małe show zaprezentował nam Cherocky. Początkowo był to dj set, który przeobraził się w mały koncert, gdzie hypeman Eldzhey’a zagrał kilka własnych utworów popisując się przy tym niesamowitą ekspresją skacząc po wzmacniaczach, stole mikserskim i barierkach odgradzających fanów od sceny.

QueFestival 2019 - fotorelacja Rytmy.pl
QueFestival 2019, fot. Agnieszka Majchrowicz

Następnie na scenę przy akompaniamencie pisków i okrzyków wszedł Eldzhey. Jeżeli nie wiecie o kim piszę, to na pewno znacie jego największe hity, czyli Różowe Wino, czy Rvanie Jinsy. Podczas tych utworów publika po prostu oszalała. Panowie ruch sceniczny opanowali do perfekcji, a dymiarki i maszyny do wyrzucania konfetti pracowały jak szalone. Dodatkowo na telebimach tak jak w przypadku Tommy’ego Cash’a wyświetlane były visuale, które tylko podnosiły rangę całego koncertu. Po samym koncercie, Eldzhey i Cherocky rozdawali publiczności ręczniki, butelki wody, generalnie wszystko, co było na scenie. Te dwa koncerty uświadomiły mnie jak bardzo nasza scena muzyczna odstaje od Estonii i Rosji. 

Quebonafide na QueFestival 2019 

To na ten występ tak naprawdę wszyscy czekali, a w większości przyjechali tylko dla niego. Nie licząc gościnnego występu u boku Taco Hemingway’a na Stadionie Narodowym, Quebo ostatni koncert grał na Orange Warsaw Festival.

QueFestival 2019 - fotorelacja Rytmy.pl
QueFestival 2019, fot. Agnieszka Majchrowicz

Występami Casha i Eldzhey’a Kuba bardzo wysoko zawiesił sobie poprzeczkę i zastanawiałem się czy uda mu się ją przeskoczyć. Koncert Que na QueFestivalu nie różnił się bardzo od tego na OWF i poprzednich koncertów promujących płytę Egzotyka. Przygotowany został identyczny, znany wszystkim fanom rapera set. Podczas występu raper oficjalnie odebrał swoją drugą Diamentową Płytę i zapowiedział nową muzykę, o czym pisaliśmy tutaj.

QueFestival 2019 - fotorelacja Rytmy.pl
QueFestival 2019, fot. Agnieszka Majchrowicz

Po całej ceremonii Que pełen energii znowu zaczął szaleć na scenie. Nie brakowało wskakiwania na wszelkie elementy konstrukcyjne, czy stage divingu. Generalnie ten koncert był dokładnie tym czego po cieszyńskim raperze można się było spodziewać i do czego przyzwyczaił swoich fanów.

QueFestival 2019 – podsumowanie 

QueFestival 2019 - fotorelacja Rytmy.pl
QueFestival 2019, fot. Agnieszka Majchrowicz

Jadąc do Katowic spodziewałem się niesamowitego festiwalu przygotowanego na najwyższym poziomie. To co zastałem w Katowicach momentami przypominało nieśmieszny żart. Formuła 15 minutowych koncertów wymaga wiele precyzji i z zgranej współpracy wszystkich osób odpowiedzialnych za organizację sceny.

Niestety pojawiły się w tym aspekcie liczne błędy, awarie, a na deser otrzymaliśmy chaotyczne prowadzenie. Rozmawiając z ludźmi wychodzącymi z Katowickiego spodka dochodziliśmy do podobnych wniosków: Niby było okej, ale jakiś niesmak pozostaje.

Koncerty Kartky’ego, PlanBe, Guziora, Quebonafide, a w szczególności Tommy’ego Casha były najjaśniejszymi punktami w ofercie festiwalu. Jednak przed organizatorami na pewno jeszcze dużo pracy. Oby przy organizacji QueFestival 2020 wyciągnęli wnioski i faktycznie był to festiwal na najwyższym poziomie. 

Podziel się newsem:

Polub Rytmy.pl na Facebooku: