fot. materiały prasowe

Mrozu to dziś jedna z najważniejszych postaci w polskiej muzyce [opinia]


06 grudnia 2022

Obserwuj nas na instagramie:

Mrozu przeszedł bardzo długą drogę w swojej muzycznej karierze. Praca i dążenie do celu opłaciły się: dziś jest jedną z ważniejszych postaci w polskiej muzyce.

Złoty chłopak

Sześć studyjnych krążków, złote oraz platynowe wyróżnienia, hit za hitem, sześć nominacji do Fryderyków. Pełne pasji i energii koncerty, które za każdym razem przyciągają masę fanów. O tym, jaką stylistyczną przemianę w przeciągu ostatnich kilkunastu lat przeszedł Mrozu, można by napisać książkę. Zaczynając od popu, lecąc przez alternatywę, po rock’n’rolla, soul i alternatywę artysta zdołał na przestrzeni kilku płyt wyrzeźbić swój styl. Momentami jego muzyka brzmi tak, jakby ktoś przeniósł nas do Stanów Zjednoczonych: czy to na głębokie Południe, do spalonych słońcem Kalifornii, Arizony czy Teksasu, czy do miejskiej dżungli nowojorskiego obszaru metropolitalnego.

To jednak nadal jest nasz, polski Mrozu. Mrozu, który dzięki zajawce, pracy i dążeniu do celu, zgromadził wokół siebie widzów o bardzo różnym przekroju wiekowym, zawiesił się między mainstreamem a szeroko rozumianą alternatywą i dziś jest jednym z największych muzycznych zawodników w Polsce. Wielkie sceny już na niego czekają. To jego czas, co udowodnił między innymi fenomenalnym występem we Wrocławiu.

Mrozu – Nic do stracenia feat. Sound’n’Grace

Skręcona noga? Żaden problem, mam drugą

Szybkie zerknięcie w dyskografię Mroza od razu pozwala dostrzec, że z wydanych jak dotąd utworów spokojnie dałoby się złożyć kompilację typu greatest hits. Bo zarówno Mrozu, jak i pracujący z nim producenci wiedzą, w jaki sposób trafić do słuchacza. Dzięki czemu grono fanów wrocławskiego artysty stale, ale to stale się powiększa. Muzyk promuje obecnie swój najnowszy album Złote bloki (który niedawno pokrył się platyną). Na trasie Lecimy za daleko na ten moment wyprzedało się aż 12 z 17 koncertów. Wynik naprawdę imponujący. Podobnie zresztą jak las rąk podczas niedzielnego wieczoru we wrocławskim A2. Można było uświadomić sobie wtedy, że to właśnie ta chwila, kiedy pseudonim Mrozu powinien być na festiwalowych plakatach. I to zapisywany jak największymi literami.

Bo reakcje fanów i sold outy to jedno. Drugą rzeczą jest oczywiście sam performance. Autor Złotych bloków w ubiegłym tygodniu skręcił kostkę, w efekcie czego musi występować w ortezie. W dodatku na siedząco. Z jednej strony, na pewno jest to uciążliwe, zwłaszcza dla takiego wykonawcy jak Mrozu, który koncert przeżywa całym sobą. Z drugiej jednak, oglądając jego popisy, ciężko w ogóle było dopuścić do siebie myśl, że artysta jest kontuzjowany. Zdarzyło się, że skakał na jednej nodze, bez przerwy ruszał się w rytm muzyki, a ograniczenia nie przeszkadzały mu w samym występie. Bardziej motywowały i wręcz napędzały Łukasza do tego, aby dać występ, jaki we Wrocławiu zostanie zapamiętany na bardzo długo.

Mrozu – Feniks

Wszyscy jesteśmy Galacticos

Wspomniałem wcześniej o bardzo zróżnicowanym przekroju wiekowym fanów Mroza, co oczywiście da się zauważyć na koncertach. Obecność najmłodszych widzów absolutnie nie dziwi, natomiast rozglądając się po widowni, można było zaobserwować bardzo miły obrazek: niezależnie od tego, czy artyści grali obecnie któryś z popularniejszych utworów w postaci Galacticos, Jak nie my to kto, Złota lub Aury, czy niesinglowe piosenki w postaci Betonowego Lasu, Poligonu i Nóg na stół, starsi fani nie ustawali tym młodszym w znajomości tekstów i ogólnym udziałowi w wydarzeniu. Przy miłych obrazkach zostając, wspólny vibe Mroza i członków jego zespołu to totalnie niepodrabialna energia, zabawa oraz cieszenie się graną na żywo muzyką.

Zresztą o ich wzajemnym szacunku do siebie i po prostu sympatii niech świadczy sytuacja, kiedy mikrofon Łukasza przestał działać, a ułamek sekundy później poratował go jego chórzysta i saksofonista Michał Szafraniec – bez zastanowienia przekazując frontmanowi swoje urządzenie. Takie momenty, chociaż bardzo małe i wbrew pozorom mało znaczące, na pewno budują oraz w jakiś sposób umacniają więź między muzykami. Nie brakło także Milionów monet, które zostały zagrane w odpowiedniej, bluesowo-soulowej aranżacji. Pokazuje to również klasę Mroza: artysta nie odcina się od przeszłości, którą wielu mogłoby uznać za delikatnie wstydliwą.

Mrozu – Złoto

Wielkie sceny dla Mroza

Mrozu niewątpliwie odniósł zarówno sukces artystyczny, jak i komercyjny. Nieprzerwanie gości w stacjach radiowych, dostarczając nam nowych hitów, tworząc przy tym jakościową muzykę oraz utrzymując bardzo równy poziom na przestrzeni lat. Artysta ma również zdolność do przekuwania tego wszystkiego w występach na żywo, czym udowadnia po prostu swój profesjonalizm i talent. A mimo wszystko wydaje się czasem pomijany przy podsumowaniach czy zestawieniach, chociaż do zaoferowania ma bardzo, bardzo dużo. Zajście daleko, a utrzymanie formy to dwie zupełnie różne od siebie rzeczy. Mrozu od dawna jest już przy tym drugim kroku. Jest charyzmatyczny, porywa tłumy i zapewnia ludziom odskocznię od, nie ukrywajmy, często bardzo szarej, niepewnej rzeczywistości. Dlatego uważam go obecnie za ścisłą topkę i jedną z ważniejszych postaci w polskiej muzyce rozrywkowej. A pomimo i tak udanej już, bogatej kariery, nie ma wątpliwości, że wiele jeszcze przed nim. Kto wie, może za kilka miesięcy usłyszymy go w nowym singlu Męskiego Grania?

Mrozu przeszedł bardzo długą drogę w swojej muzycznej karierze. Praca i dążenie do celu opłaciły się: dziś jest jedną z ważniejszych postaci w polskiej muzyce. Zobacz także Co obejrzeć po „Reniferku”? Te seriale powinny wam się spodobać Początki polskiego rapu: pierwsze kasety, dissy i nadejście Scyzoryka WROsound 2024. Zagrają m.in. Małpa, susk, Bisz i Kasia […]

Obserwuj nas na instagramie:

Sprawdź także

Imprezy blisko Ciebie w Tango App →