Ester Rada: „Krzyżowanie się kultur jest wspaniałą rzeczą!”. Wschodząca gwiazda soulu w Warszawie


19 września 2016

Podziel się newsem:

Polub Rytmy.pl na Facebooku:

Dwunasta edycja warszawskiego festiwalu Skrzyżowanie Kultur zbliża się wielkimi krokami – z tej okazji przeprowadziliśmy krótki wywiad z Ester Radą, byłą wokalistką izraelskiej armii, obecnie eksplorującą już przed cywilną publicznością całe bogactwo czarnej muzyki.

Na koncert Ester Rady zapraszamy już 1 października, a wcześniej przeczytajcie, co powiedziała dla Rytmy.pl o współpracy z Kutimanem, nagrywaniu albumu na pustyni i śpiewaniu w armii.

Twoja muzyka jest bardzo eklektyczna – potrafisz wskazać gatunek, który jest ci najbliższy i wywarł na ciebie największy wpływ?

Nie jestem w stanie wybrać tylko jednego – z tego powodu zresztą muzyka, którą tworzę, jest taka eklektyczna. Kocham muzykę, która mnie inspiruje i jest szczera; która sprawia, że czuję się dobrze albo aż chcę zatańczyć.

Jak doszło do Twojej współpracy z Kutimanem i co ci ona daje?
Kutiman jest pionierem muzyki, którą określam jako groove music, w Izraelu – on naprawdę czuje i rozumie afrobeat i funk. Jest prawdziwym geniuszem i bardzo chciałam z nim pracować. Jestem mu wdzięczna, że się zgodził na współpracę ze mną. Wiele się dzięki temu nauczyłam.

Który z krajów na Twojej ostatniej trasie koncertowej wspominasz szczególnie?

Trudny wybór… Każde miejsce ma w sobie coś unikalnego. Z ostatnich rzeczy, największym przeżyciem dla mnie był występ dwa tygodnie temu w Rio de Janeiro w Brazylii, podczas ostatniego dnia Igrzysk Olimpijskich. Dałam koncert zaraz po tym, jak Brazylia wygrała finał piłki nożnej z Niemcami. Tysiące osób cieszyło się ze zwycięstwa. To było niesamowite.

Jak wspominasz swój pierwszy koncert w Polsce, w Gdańsku?

Pokochałam tamtejszych ludzi i miałam wielką frajdę z występowania w Gdańsku. W dodatku dostałam tam przeuroczy prezent – nazwano jedną z gwiazd moim imieniem. Głęboko to mną poruszyło.

Jakie jest twoje najbardziej oryginalne wspomnienie z okresu współtworzenia albumu Diving Shadows na pustyni?

Cały proces tworzenia z dwoma producentami: Talmundi oraz Yuvim był jednym wielkim eksperymentem. Dotarłam na pustynię – która jest zresztą moim ulubionym miejscem w Izraelu – i przez trzy dni bez przerwy jamowaliśmy i nagrywaliśmy. Przez ten czas skończyliśmy album. To było prawdziwe, muzyczne doświadczenie.

Co ci dało odbycie służby wojskowej?

Byłam piosenkarką w armii i przez dwa lata niemal każdej nocy występowaliśmy dla żołnierzy. Odbyliśmy nawet miesięczny tour po USA, grając dla żydowskiej społeczności. Nabyłam przez to wiele scenicznego obycia, nauczyłam się śpiewać dla różnej publiki i dowiedziałam się, jak powinnam pracować z innymi muzykami.

Na ile czujesz się Izraelką, a na ile Etiopką?

Tego nie można od siebie oddzielać. Jestem prawdziwym mixem Izraelki i Etiopki i przez całe moje życie kultury obu tych krajów idą u mnie ramię w ramię.

Co rozumiesz przez „skrzyżowanie kultur” i jakie widzisz tego dobre strony?

Skrzyżowanie kultur jest wspaniałą rzeczą, pomagającą ludziom się zjednoczyć poprzez poznawanie siebie nawzajem, nabieranie szacunku i okazywanie akceptacji dla innych.

Izrael jest takim miejscem, w którym spotyka się bardzo wiele różnych kultur. Jest to młode państwo i właściwie wszyscy jego mieszkańcy są imigrantami z krajów całego świata, dlatego też wierzę, że scena muzyczna Tel Avivu może docierać naprawdę daleko. Mieszanie się kultur prowadzi do tworzenia nowych, interesujących kombinacji.

Trzy twoje utwory, które koniecznie trzeba posłuchać przed koncertem podczas 12. Festiwalu Skrzyżowania Kultur, to…?

„Cry For Me”, „Could It Be” oraz „Life Happens”.

Co nowego szykuje Ester Rada w najbliższym czasie dla swoich fanów?

Właśnie skończyłam nagrywać mój drugi album i mam nadzieję, że ujrzy on światło dzienne jeszcze tej zimy.

Sprawdź także:
Boiler room z polskim rapem 30 września w Pałacu Kultury

Podziel się newsem:

Polub Rytmy.pl na Facebooku: