Bitamina. Z muzyką jak z pomidorami


01 września 2016

Podziel się newsem:

Wyrwaliśmy kilka godzin z życia chłopakom z Bitaminy, by w przerwie od nagrywania muzyki i zbierania pomidorów podpytać ich o to, jak w podwarszawskiej wsi o wdzięcznej nazwie Secymin Nowy powstają takie albumy jak chwalony zewsząd Plac Zabaw.

Umówić się z tworzącymi zespół Amarem, Mateuszem i Piotrkiem nie było łatwo. Od czerwca wisieliśmy na mailach, a korespondencja często się urywała. Myślę: ostatnia próba – i szlus. Zadziałało. Stanęło na drugim tygodniu sierpnia, miejsce: Secymin Nowy. Jako że człowiek za wygodny się robi w tej Warszawie, gdy Mateusz zaproponował mi tę lokalizację, stwierdziłem, że lepiej byłoby się przeciąć gdzieś w stolicy.

Po chwili nastąpiła jednak szybka refleksja: przecież w Warszawie zrobimy z tego taki sam materiał jak każdy inny. Kawa, godzina rozmowy i dziękuję, każdy w swoją stronę. Nie jest to złe rozwiązanie, ale w przypadku do bólu enigmatycznej Bitaminy wydawało się niewystarczające. Krótka wiadomość o treści: „dobra, Mateusz, jedziemy do was, tylko musicie nas zgarnąć z Modlina, bo my tutaj niezmotoryzowani”, fotograf do kompletu – i jedziemy.

bitamina 8

Coś, co ma sens

W dniu spotkania zadzwoniła do mnie osoba, która przedstawiła się per gospodarz. Strasznie przerywało rozmowę, więc chwilę zajęło, zanim zrozumiałem, o jakie gospodarstwo i o jaki wywiad chodzi. – Czy możemy przełożyć spotkanie na wcześniejszą godzinę? – słyszę w słuchawce. Na takie manewry było już jednak za późno, więc w odpowiedzi pada: „OK, to ja przyjadę z Mateuszem do Modlina, a później zostawię was samych, bo… są tu rzeczy do zrobienia”.

Zdezorientowany, nie wiedząc, dlaczego kontaktuje się ze mną – sądząc po głosie – 50-letni mężczyzna, a nie któryś z bitaminowców, o ustalonej godzinie melduję się w Modlinie. Po kwadransie podjeżdża Amar, przepraszając za spóźnienie. Pytam, czy wie, kto do mnie dzwonił kilka godzin wcześniej. – A, wtedy. To ja dzwoniłem. Zapomniałem o was, a muszę zaraz do Warszawy jechać, zawieźć pomidory na przetwory – tłumaczy.

bitamina 7

Jadąc do Secymina, podejrzewałem, że panowie mają tam po prostu bazę, do której udają się w razie potrzeby, by odciąć się od świata i nagrywać kolejne utwory. Błąd. Amar urodził się w stolicy, ale od małego mieszka na wsi, a kilka lat temu przejął po ojcu gospodarstwo, którym obecnie zarządza. Powoli wszystko staje się jasne: brak odpowiedzi na maile, przerywany sygnał.

Tutaj, kilkadziesiąt kilometrów od Warszawy, żyje się inaczej i inne sprawy są ważne. Na roli zawsze jest co robić. Jego gospodarstwo istnieje od czterdziestu lat – na początku była tutaj prowadzona szkółka drzew, a później zastąpiono ją uprawą porzeczek, kapusty pekińskiej i kiełków. Dziś działalność koncentruje się na ekologicznych pomidorach i produkcji twarogu.

Cztery lata temu na stałe w Secyminie osiadł również Piotr. – Wynająłem swoje mieszkanie w Kaliszu, przyjechałem z torbami na sesję Placu Zabaw i Amar powiedział, że jest praca dla mnie. Tak zacząłem biegać za krowami. Później nauczono mnie robić sery – opowiada. W międzyczasie zdążył już sprzedać kaliskie mieszkanie, nabył kawałek ziemi i swoją przyszłość również wiąże z Secyminem.

Nie ciągnie go z powrotem do miasta. Nie dopisuje do tego żadnej ideologii, ale czuje, że robi coś, co ma sens. – Nie chodzę z ulotkami, nie otwieram drzwi jakiemuś ważnemu typowi, bo jest za to duży hajs. Pracuję przy pomidorach, mogę nakarmić ludzi – prostolinijnie wyjaśnia. Amar też nie widzi potrzeby, by zamieszkać w Warszawie. Po spędzeniu pół godziny w stolicy jest wypruty. W mieście nie ma natury, za to jest tłok. Tutaj jest spokój i wszystko, czego potrzeba.

bitamina 4

W mieście nie ma natury, za to jest tłok. Tutaj jest spokój i wszystko, czego potrzeba.

Jedynym członkiem Bitaminy, który w Secyminie bywa jedynie okazjonalnie, jest Mateusz. Od trzeciego roku życia mieszka w Niemczech, gdzie ukończył studia aktorskie. Występuje i w filmach, i w teatrze. Znany jest między innymi z roli w Das Attentat – Sarajevo 1914, a wkrótce światło dzienne ujrzy Fucking Berlin, który powstał na podstawie bestsellerowej książki Soni Rossi.

Mateusz jest bardzo zadowolony z życia u naszych zachodnich sąsiadów. Przez najbliższych dwadzieścia lat nie chce się stamtąd ruszać, ale przynajmniej dwa razy do roku obowiązkowo nawiedza Secymin. – I robię rozpierduchę – śmieje się. – Tutaj chilluję i korzystam z widoków, tutaj wspólnie siedzimy nad muzyką – dodaje. Warunki ku temu są przednie. Siedzimy na tarasie, wszędzie zieleń, cisza. Czasem tylko przyjdzie pies Gobas, któremu został zresztą poświęcony utwór „Stary głupi pies” na Placu Zabaw.

bitamina 9

Kredyt w euro

W czasie prób nikt się nie skarży, że za głośno. Policja nie przyjedzie. Trudno zresztą tu dojechać – droga wzdłuż wału przeciwpowodziowego, która prowadzi do gospodarstw, nie powstała raczej z myślą o samochodach osobowych. Panowie prowadzą nas do pokoju na poddaszu, w którym przed czterema laty nagrywali album, z którym wypłynęli… wiosną tego roku. Plac Zabaw został udostępniony za darmo w internecie dopiero dwa lata później, a oficjalnie wydano go przed kilkoma miesiącami. Dlaczego? – Ja mam tak, że traktuję to… trochę jak te moje pomidory. Zrobiłem pomidory – i dobra, jedzcie je – tłumaczy Amar.

Mało zresztą brakowało, by wymigał się od rozmowy ze mną – gdy już nas pożegnał i pojechał do Warszawy, Mateusz zdradził, że prawie zostało ustalone dla niego zastępstwo w postaci pianisty zespołu w live act, czyli Tomka Sołtysa. Nie wiedziałem, jak bitaminowcy wyglądają, więc ten fortel mógł się udać. – Ale nie bój się, to był prawdziwy Amar. Słowo – ze śmiechem uspokaja mnie Mateusz.

bitamina 2

Ja mam tak, że traktuję to… trochę jak te moje pomidory. Zrobiłem pomidory – i dobra, jedzcie je.

Zerowe starania promocyjne nie stanęły na przeszkodzie, by pocztą pantoflową ich muzyka trafiła do zainteresowanych. Przez jakiś czas nawet szukali wydawcy, ale ostatecznie to wydawca znalazł ich. Któregoś razu siedzieli w Secyminie i nagrywali, aż nagle – bez żadnej zapowiedzi – przyjechał Dawid Kałuski, właściciel niewielkiego labelu Kalejdoskop Records. Nakładem tej oficyny niedawno ukazał się instrumentalny album C, będący zbiorem bitów z lat 2009-2010. Wówczas Bitamina była jeszcze duetem producenckim złożonym z Amara i Mateusza. Oni dwaj poznali się na obozach aktorskich, a ich drogi z Piotrkiem przecięły się w Kaliszu, gdzie w studiu Darka Rybickiego robili bity. Zanim wykrystalizowała się Bitamina, zawiązał się jeszcze przelotny skład: Say What – Awantura o Afro („bo Piti kudłaty od zawsze”). Z tamtego okresu – ponoć mocno braggowego – nic nie opuściło szuflady.

Szufladę opuściły natomiast – oczywiście kilka lat po nagraniu – Listy Janusza, czyli pierwszy album Bitaminy z Piotrkiem w składzie, z jego tekstami i wokalem. – Chłopaki wzięli kredyt w euro, żebym się z nimi kolegował. Teraz go spłacają, a ja jestem w Bitaminie – nie ukrywa Piotr, którego obecna rola w zespole jest całkiem oryginalna. Na przełomowym Placu Zabaw za słowa i ich wykonanie odpowiedzialny był bowiem Mateusz, a Piotrek był jego… recenzentem. Podobnie będzie na nadchodzącej płycie, która również ukaże się nakładem Kalejdoskopu.

bitamina 5

Na nieco szersze wody grupa wypłynęła jednak przede wszystkim dzięki Astigmatic Records, czyli zupełnie nowego wydawniczego tworu, prowadzonego przez Sebastiana Jóźwiaka, Marcina Piechowiaka i Łukasza Wojciechowskiego. To ta wytwórnia wypuściła Plac Zabaw na winylu i sprawiła, że o Bitaminie zaczęło się mówić w mediach muzycznych. Gdyby nie Astigmatic, pewnie nigdy nie przyjechałbym do Secymina, by spędzić z chłopakami przemiły piątkowy wieczór.

Schodzimy z poddasza i kierujemy się do namiotu foliowego. Amar dogląda pomidorów, Piotrek wypytuje, czy przypadkiem nie jesteśmy zainteresowani hurtowymi zakupami. Amar wkrótce odjeżdża, Piti podobnie. Razem z Mateuszem podwozimy go do sąsiedniej wsi. W samochodzie prowadzą wywiad Bitaminy z Bitaminą. Oddaję im dyktafon, by porozmawiali między sobą. Piotrek jest cichy, skromny – jeszcze na tarasie prosiłem go, by usiadł bliżej, bo może nie zostać zarejestrowany. – Spoko, ja nic ciekawego nie mówię – słyszę w odpowiedzi.

bitamina 6

Mateusz nakręca rozmowę, chwali Amara. Opowiada o wyjątkowości jego bitów, które garściami czerpią z etnicznych brzmień. W swojej alienacji na wsi Amar nigdy nie był wkręcony w żadne środowisko, przez co nie jest ograniczony żadnymi muzycznymi ramami. W Bitaminie jednak przeplatają się osobowości całej trójki i każda rzecz musi zostać przefiltrowana przez każdego z członków zespołu.

Tańczenie o architekturze

Wysadzamy Piotrka, wracamy z Mateuszem do gospodarstwa, po drodze fotografujemy jeszcze okoliczne krajobrazy. Powoli zbieramy graty i ruszamy do Warszawy, mijając po drodze Małą Wieś Przy Drodze (tak, to nazwa wsi) i malucha z rowerem i gitarą na dachu. Jedziemy ulicą, która do niedawna oficjalnie nosiła tytuł Najgorszej Drogi w Europie. Rozmawiamy o Kawalerce, która ma się niedługo ukazać. Mateusz mówi, że będzie to inny, bardziej wyrywkowy i na pewno nie tak sentymentalny album jak poprzedni. Plac Zabaw był nostalgiczny, opowiadany z perspektywy dziecka. Kawalerka została napisana z pozycji świeżo upieczonego męża. Następny w kolejce będzie Dom – trzeba tylko uporządkować parę spraw w Kolonii.

Nie minęła godzina i lądujemy na Gocławiu. Mateusz wpada do mnie na chwilę i puszcza kilka utworów z nowej płyty. Dokładnej daty premiery jeszcze nie ustalono, ale jesień możecie sobie już rezerwować dla Bitaminy. A że nie dowiedzieliście się z tego tekstu zbyt wiele o ich muzyce…? Jadąc do Secymina, Amar przytoczył znane powiedzenie: pisanie o muzyce jest jak tańczenie o architekturze. Odwiedziliśmy chłopaków na wsi po to, by zrobić inny materiał niż zrobilibyśmy w Warszawie. Do muzyki dotrzecie już sami. Najlepiej na koncertach, bo te wkrótce mają ruszyć.

bitamina 1

zdjęcia: Maciej Bogucki

Sprawdź także:
10 polskich płyt, na które czekamy tej jesieni

Wyrwaliśmy kilka godzin z życia chłopakom z Bitaminy, by w przerwie od nagrywania muzyki i zbierania pomidorów podpytać ich o to, jak w podwarszawskiej wsi o wdzięcznej nazwie Secymin Nowy powstają takie albumy jak chwalony zewsząd Plac Zabaw. Umówić się z tworzącymi zespół Amarem, Mateuszem i Piotrkiem nie było łatwo. Od czerwca wisieliśmy na mailach, […]

Polub Rytmy.pl na Facebooku:

Imprezy blisko Ciebie w Tango App →