Mamy swoją k-popową dramę! Kim jest Daria i czemu szuka jej cały Twitter?


06 listopada 2019

Podziel się newsem:

Polub Rytmy.pl na Facebooku:

Polski Twitter opanowany jest przez dwie grupy – prawicę i fanów k-popu. Jeśli widzisz w trendach hashtag z „chińskimi znaczkami” lub azjatycko brzmiące imię, to na pewno Ci drudzy. W niedzielę jednak fanom koreańskiej muzyki udało się wytrendować inny, swojsko brzmiący hashtag - #J*bacDarie. Kim jest owa Daria i o co właściwie chodzi?

Zacznijmy od początku. Od koncertu The Rose – popularnego koreańskiego zespołu, który wystąpił w niedzielę w warszawskim Palladium. Bilety na wydarzenie rozeszły się na pniu tuż po starcie sprzedaży.

Co w takim wypadku robią fani, którym nie poszczęściło się w polowaniu? Szukają biletów z drugiej ręki. I tu na scenę wchodzi Daria, która postanowiła zostać geniuszem zła. Posiadała pożądany przez tłumy bilet, więc zaczęła go odsprzedawać. I to nie jednej osobie. Wielu. Tak, ten sam bilet. I tak, zrobiła to pod własnym imieniem i nazwiskiem.

Oszukała 170 osób, sprzedając im ten sam bilet na koncert

Cała sprawa się „rypła” pod klubem, gdy przy weryfikacji biletów okazało się, że wiele osób nie wejdzie na koncert, bo ich wejściówka jest zdublowana.

Oszukani błyskawicznie doszli do tego, że kupili bilet od tej samej osoby. Szybko rosła też ich liczba – w pewnym momencie pisano nawet o 170 osobach, które łącznie straciły 50 tys. złotych. Sytuację opisano w mediach społecznościowych – między innymi na bardzo popularnej grupie „k-popowy spam” na Facebooku i gniew fanów k-popu był wielki.

Smaczku całej sprawie nadaje to, że owa Daria jest dość znaną osobą w k-popowym światku. Regularnie bywała na koncertach i imprezach, angażowała się w niejedną akcję fanowską. Co więcej, okazało się, że wśród poszkodowanych są też wieloletni znajomi Darii, którzy mieli nocować u niej po koncercie.

Ponoć to też nie pierwszy raz, gdy zrobiła taki przekręt – już wcześniej miała oszukać ludzi zbierając pieniądze na lighsticki przed koncertem SF9, czy wielokrotnie zamawiać za pobraniem paczki od k-popowego sklepu i ich nie odbierać.

Hashtag #J*bacDarie dotarł na 1 miejsce w polskich trendach na Twitterze

Gdy taki hashtag dobija na pierwsze miejsce w polskich trendach, prędzej czy później dostrzegą to również media. O sprawie zaczęły pisać portale, mówiono o niej w radiu. Daria oszukała 170, a może nawet 200 osób. Uciekła do swojego chłopaka w Korei lub do matki w Belgii.

Sprawa jest zgłoszona na policję,do prawnika, prokuratury. Wokół sprawy zaczęło narastać coraz więcej nieprawdziwych informacji. Nawet KFC wykorzystało sytuację, tworząc promocję, w której wszystkie Darie mogły od nich dostać kod rabatowy.

Gdzie jednak leży prawda? Potwierdzonych poszkodowanych jest około trzydziestu, a wartość sprzedanych im biletów to kilka a nie kilkadziesiąt tysięcy biletów. Pojawiły się dziś informacje, że Daria zgłosiła się na policję, ale obecnie trudno oddzielić prawdę od fake’owych informacji, które tworzone są na potęgę. Ta drama z pewnością przejdzie do historii k-popowego fandomu. Już powstało wiele memów, a ludzie wciąż żywo interesują się sprawą.

Jak uchronić się przed taką sytuacją?

Jaki z tego wniosek? Kupowanie biletów z drugiej ręki zawsze jest ryzykowne. Wiadomo, trudno odpuścić, gdy na wymarzonym wydarzeniu jest sold out. Następnym razem, zanim kupicie bilet z drugiej ręki przeczytajcie kilka rad, aby uniknąć podobnych sytuacji.

Po pierwsze, poczekajcie. Organizatorzy czasem dodają kolejne pule wejściówek lub drugie terminy. Po drugie, kupujcie bilety tylko od znajomych, których jesteście w 100% pewni (choć w przypadku sprawy Darii i to nie uchroniło poszkodowanych). Po trzecie jeśli nikt znajomy nie ma nadmiarowego biletu, skorzystajcie z serwisów, które są dedykowane sprzedaży biletów z 2 ręki. Co prawda możecie się naciąć na koników, sprzedających bilety po wielokrotnie zawyżonej cenie lub na oszustów. Wciąż jednak macie szansę odzyskać pieniądze, gdyby spotkała Was podobna do opisanej sytuacja. Serwisy te przekażą Wasze pieniądze sprzedającym dopiero po wydarzeniu, więc macie czas na zgłoszenie problemów i odzyskanie środków.

Nic jednak nie daje takiej pewności, jak kupowanie biletów poprzez autoryzowane punkty sprzedaży.

Alex Kubaczewski z bileterii Biletomat.pl ostrzega przed kupowaniem biletów za pośrednictwem portali ogłoszeniowych czy serwisów społecznościowych:

Każdy taki zakup niesie za sobą ryzyko oszustwa, czego przykładem może być sytuacja z niedzielnego koncertu w Warszawie. Aby zabezpieczyć się przed takimi sytuacjami w przyszłości należy kupować bilety jedynie za pośrednictwem autoryzowanych punktów sprzedaży.

Co równie ważne, kiedy już kupicie bilety i będziecie chcieli pochwalić się nimi w portalach społecznościowych koniecznie pamiętajcie o zakryciu kodu kreskowego. Zdjęcie z widocznymi kodem może zostać wykorzystane przez nieuczciwe osoby w celu ich sprzedaży w serwisach ogłoszeniowych.

biletomat

Podziel się newsem:

Polub Rytmy.pl na Facebooku: