Królem Dylan jest i basta! 5 powodów, dla których Nobel dla niego nie był wtopą


14 października 2016

Podziel się newsem:

Polub Rytmy.pl na Facebooku:

Oczywiście, że Bob Dylan zasłużył na Nobla. Co to w ogóle za pytanie?

1. Dylan to konkretny poeta

„To jest zaskakujące i żenujące właściwe, bo oczywiście można kochać jego ballady, i to jest jasne, ale jeżeli oceniamy aż tak wysoko proste teksty ballad, no to już jesteśmy gdzie indziej. Koniec i kropka” – komentował nagrodę dla Amerykanina Paweł Huelle. Był to hejt tak soczysty, jak i zwyczajnie durnowaty. Bo nie ma niczego zdrożnego w prostocie. Szczególnie, że relatywnie prostym językiem pisali choćby wybitni amerykańscy pisarze, a zarazem nobliści: Steinbeck (Nobel w 1962.), czy Hemingway (Nobel w 1953.). Proste środki wyrazu w ich przypadku nie decydowały wcale o prostactwie konstrukcji ich dzieł. W songach Roberta Zimmermana znajdziemy odwołania do literatury wysokiej, popkultury, tradycji religijnych: chrześcijańskiej i żydowskiej.

bob-dylan-rare-high-quality-picture-13

2. Dylan to najbardziej wpływowy z żyjących artystów

Możecie go lubić albo nie, ale pośród Waszych ukochanych muzyków i twórców literatury z pewnością znajdzie się niejeden fanboy Boba. Coś jak z tym albumem Velvetów w bananem. Kupiła go garstka ludzi, ale każdy z nich założył potem dobry zespół. Albo z pierwszymi koncertami Sex Pistols, na których następowało przebudzenie późniejszych tuzów post-punka. Dylan, nawet jeśli nie oddziałuje na Was bezpośrednio, jednak jakoś oddziałuje. A nie o tak wielu artystach, niezależnie od medium jakie reprezentują, da się coś takiego powiedzieć.

giphy-76

3. Piosenka to też literatura

Jak słusznie zwrócił wczoraj uwagę Filip Łobodziński, przekaz ustny z oczywistych względów poprzedzał piśmiennictwo. Więc Wasze praszczury nie pisały dla, ani nie czytały dzieciom, ale im opowiadały. A że tekst łatwiej zapamiętać, kiedy oprzemy go o melodię, opowieści te często przybierały formę piosenek i pieśni. Homer raczej śpiewał, niż recytował. Podobnie pierwsi twórcy fado. Podobnie joikujący Saamowie. Mówić zatem, że piosenka nie jest gatunkiem literackim, to tyle co przyznać się, że nie ma się pojęcia o literaturze, historii i antropologii.

91a2mjfvbhl

4. Komisja noblowska czuje społeczno-polityczną misję

Zatem często jej wybory dyktowane są pobudkami zgoła nie literackimi. I na tym poletku Dylan na laureata nadawał się doskonale. Przecież po Woodym Guthriem to najwybitniejszy twórca protest-songów, czy – by odpuścić wyświechtany termin – pieśni o zacięciu polityczno-społecznym właśnie. Nasz nowy noblista wywodzi się z czysto literackiej przecież tradycji beatników. A z nich (to oczywisty skandal!) jakoś żaden Nobla nie dostał. Nobel dla Dylana jest więc pierwszym beatnickim Noblem. Drugiego (i ostatniego) może dostać najwyżej Tom Waits.

5. Niepokorny jak c***

Przez całą swoją karierę Dylan robił, co mu się żywnie podobało. Chciał grać folki, to grał folki. Chciał przerzucić się na rocka, to się przerzucił. Dylan to też subtelnie ironiczna gra z branżą, jak wtedy gdy na konferencji prasowej, zapytany o to, „ilu poza nim twórców pisze protest songi”, odpowiedział: „32585” (liczbę przywołuję kompletnie z pamięci, ale przecież nie w mojej, a jego – ironicznej dokładności, meritum). Jeśli pomniki mogą być niezależne, Dylan jest zapewne jednym z najbardziej niezależnych pomników. Przy czym, czegokolwiek by nie robił, jest to co najmniej przyzwoite artystycznie.

giphy-77

Jasne, że można – choć może nie tak ostro, jak Paweł Huelle – utyskiwać, że to trochę dziwna, trefna nagroda. Z tym, że literackie nagrody Nobla nie mają być ostatecznym wyznacznikiem, prędzej wskazówką. Wszak nagrody nigdy nie dostali najważniejsi pisarze XX wieku, jak Proust, Joyce, Borges i cała rzesza innych. Jeśli ta nagroda stanie się dla kogoś przyczynkiem, by posłuchać dylanowskiego kanonu, na pewno na tym nie straci.

Sprawdź także:
Literacki Nobel 2016 dla Boba Dylana

Podziel się newsem:

Polub Rytmy.pl na Facebooku: