Hania koi, nie rani – koncert otwarcia Festiwalu Nada w Toruniu – [relacja]


13 września 2019

Podziel się newsem:

Polub Rytmy.pl na Facebooku:

Pianistka, kompozytorka i wokalistka - Hania Rani zaczarowała toruński Teatr im. Wilama Horzycy podczas koncertu otwarcia Festiwalu NADA. To był magiczny wieczór.

Festiwal NADA 2019

Rozpoczęliśmy wyjątkowe trzy dni w Toruniu, podczas których już po raz piąty obywa się Festiwal NADA. Organizatorzy już w czwartek zaprosili nas do zjawiskowej sali Teatru im. Wilama Horzycy na koncert otwarcia, podczas którego wystąpiła niesamowita Hania Rani.

hania rani Festiwal NADA
Fot. Asia Babiel

Muzyczny fenomen Hani Rani

Hania Raniszewska szerszej publiczności dała się już poznać dzięki współpracy z Asią Longić w ramach duetu Tęskno, który od zeszłego roku podbija serca słuchaczy. Dziewczęta, czego nie kryła sama Hania podczas inauguracji Festiwalu NADA, są wyjątkowo związane z Toruniem. Chociażby dlatego, że w grudniu otrzymały właśnie tutaj, na deskach sceny legendarnego klubu Od Nowa, specjalną Nagrodę Artystyczną im. Grzegorza Ciechowskiego.

Tym razem jednak Hania powróciła do Torunia sama. W kwietniu artystka wypuściła na światło dzienne swój debiutancki album Esja, który wydała w brytyjskiej wytwórni Gondwana Records. Prawdopodobnie dzięki temu muzyka Hani dociera do najdalszych zakątków świata, a pianistka gra swoje koncerty w różnych krajach. Na szczęście w tym pędzie znalazła chwilę, aby zawitać do Torunia.

Hania Rani – Esja live

Już od przekroczenia progu Teatru Horzycy czułam, że tego wieczoru wydarzy się coś wyjątkowego. Wnętrze sali, w której miał odbyć się koncert prezentowało się naprawdę zjawiskowo. Piękne zdobienia, ogromny, szklany żyrandol, czerwone fotele, na których czekały specjalne, festiwalowe wersje kultowych wafli Teatralnych i ogromna scena. Na środku niej czekał już fortepian, przy którym za chwilę miała zasiąść niezwykle utalentowana artystka.

Od pierwszego dotknięcia przez Hanię klawiatury instrumentu czułam, że dzieje się magia. Każdy dźwięk, który wychodził spod dłoni pianistki, choć wiele z nich było improwizowanych, znajdował swoją przestrzeń i idealnie wpasowywał się w kompozycje, które tworzyły nie tylko części fortepianu.

Muzyka klasyczna na brudno

W Teatrze Horzycy słychać było również śpiew ptaków, szum drzew, wiatr i kwitnącą łąkę, ale kolejnym źródłem muzyki była sama Hania Rani, która zdawała się być jednolitą częścią swojego instrumentu. Uwagę zwracały, choć nie odwracały, stopy artystki. Hania naciskając nimi pedały fortepianu, bądź po prostu wystukując takt uderzeniami w parkiet dodawała temu, co wychodziło spod klapy instrumentu autentyczności i szczerości. Zdawać by się mogło, że przy muzyce klasycznej tego typu hałasy nie powinny mieć miejsca, jednak w przypadku twórczości Hani Rani to wszystko ma swoje uzasadnienie i brzmi bardzo spójnie.

Hania Rani – Hawaii Oslo

Właściwie nie wiem czy tę muzykę, powinno się nazywać klasyczną, bądź poważną. Fenomen Hani Rani polega na tym, że artystka otwiera na siebie dwa różne światy. Sprawia, że muzyka instrumentalna, fortepianowa staje się bardziej przystępna i sięgają po nią miłośnicy brzmień bardziej popularnych. Artystka przełamuje schematy i okazuje się, że aby usłyszeć tego typu twórczość wcale nie trzeba iść w garniturze, bądź szpilkach do filharmonii. Można ją spotkać nawet na największych festiwalach plenerowych w Polsce i nie tylko.

Wróćmy jednak do teatru. Choć album Esja składa się jedynie z utworów instrumentalnych, Hania na żywo prezentuje kilka kompozycji, podczas których śpiewa. To były wyjątkowe momenty koncertu, które oczarowaną już publiczność wprowadzały w zdumienie, bo przecież jak to możliwe, że tak drobna osóbka może osiągać takie rejestry i być tak wszechstronnie utalentowana?

Hania Rani – Home

Esja – zmienność rzeczy stałych

Pomiędzy utworami Hania opowiedziała również o tym jak powstawała Esja. To zbiór kompozycji zainspirowanych otaczającym artystkę światem – naturą, górami i Islandią. Esja to także zmienność rzeczy stałych, na którą wpływa nasza perspektywa. Dokładnie tak można by opisać również muzykę, którą wczoraj usłyszeliśmy w Teatrze Horzycy. Wszystko to słychać w kompozycjach Hani – morze, górzyste krajobrazy Islandii i spokój zaklęty w ukochanych przez artystkę Bieszczadach.

Ten pełen emocji wieczór zaowocował aż dwoma bisami. Po plecach nie raz przelatywały mi ciarki zachwytu i wzruszenia. Z dumną obserwuje się rozwój tak zdolnych artystów, którzy tak pięknie rozkwitają na scenie. Haniu, Toruń też Cię lubi bardziej.

To było niezwykłe otwarcie Festiwalu NADA, które wyostrzyło mi apetyt na jeszcze więcej zachwytów muzycznych. Miejmy nadzieję, że kolejne dwa dni przyniosą nam ich co najmniej równie wiele! Sprawdźcie, co jeszcze Was czeka!

festiwal nada 2019 w toruniu

Podziel się newsem:

Polub Rytmy.pl na Facebooku:

Sprawdź także