Przewodnik po OFF Festivalu 2016. Polecamy najciekawsze koncerty


02 sierpnia 2016

Podziel się newsem:

Polub Rytmy.pl na Facebooku:

Znów nadchodzi czas na bieganie po Dolinie Trzech Stawów! Wybraliśmy najciekawsze propozycje tegorocznego OFF Festivalu.

Artur Rojek z edycji na edycję stara się, aby jego autorski festiwal zachował swój dotychczasowy charakter, ale też jednocześnie przyciągał coraz to nowszych widzów. W tym roku widać to w szczególności: koncertowa różnorodność katowickiego festu może zawrócić w głowie. Przedstawiamy zatem krótki przewodnik po występach, na które warto zwrócić uwagę.

 

Rosa Vertov (piątek, godz. 15, Scena Trójki)

OFF Festival Rosa-Vertov

Cztery dziewczyny, które grają świetne piosenki. Tylko tyle i aż tyle. Czuję, że ich występ będzie fenomenem na miarę zeszłorocznego koncertu Złotej Jesieni.

Komety grają Partię (piątek, godz. 17:50, Scena Trójki)

OFF Festival Partia

Nigdy nie miałem okazji być na koncercie Partii, bo jestem za młody, plus nie mieszkam w stolicy, a mimo to zawsze byłem fanem Lesława. Dlatego właśnie czekam niecierpliwie na Komety grające Partie: bo chcę się w końcu powydzierać do takich hitów, jak „Chciałbym umrzeć jak James Dean”, „Kieszonkowiec Darek” czy „Nieprzytomna z bólu” aby poczuć się spełnionym.

Sleaford Mods (piątek, godz. 20:50, Scena Electronic Beats)

OFF Festival Sleaford-Mods

Motoryczne, brudne pętle bitów i teksty o tym, co podskórnie wkurwia. Etykietki mówią, że to punk-hop, a ja myślę, że to jednak coś ponad ten banał. Mówię wam, wszyscy wyjdziemy ze Sleaford Mods sponiewierani, ale czasem tak trzeba.

Devendra Banhart (piątek, godz. 00:30, Scena Miasta Muzyki)

OFF Festival Devendra-Banhart

Wstyd się przyznać, ale w swoim życiu miałem już dwie okazje, aby zobaczyć Devendrę na żywo, których nie wykorzystałem. Pierwsza była 10 lat temu, kiedy jeszcze byłem nastolatkiem i nie za bardzo wiedziałem, o co tak właściwie chodzi z tą Americaną na Malcie, więc można mi to wybaczyć. Drugą z nich był Open’er 2013, ale występ Devendry pokrywał się z Jonnym Greenwoodem grającym Steve’a Reicha, a ja jestem fanatykiem Radiohead, toteż wybór był oczywisty… Cóż, mówią, że do trzech razy sztuka, czyż nie?

DJ Koze / Machinedrum (piątek, godz. 01:40, Scena Electronic Beats / Scena Eksperymentalna)

OFF Festival DJ-Koze-Machinedrum

Artur Rojek jak co roku zostawił nocne sloty na swoim festiwalu dla didżejów i producentów, jednak pierwszy dzień tegorocznego Off Festivalu dla fanów elektroniki wiąże się z wyjątkowo bolesnym wyborem. DJ Koze czy Machinedrum – który występ wybrać, aby mniej żałować? Dla mnie każda podjęta decyzja będzie bolesna, ale z drugiej strony niezależnie od tego, czy swoje kroki skieruję ku dawnej Scenie Leśnej, czy namiotowej Eksperymentalnej, zabawa będzie przednia.

Lush (sobota, godz. 19:45, Scena Miasta Muzyki)

OFF Festival Lush

Jako szalikowiec shoegaze’u we wszelakiej postaci logiczne jest, że przy każdej reaktywacji klasycznych zespołów tego nurtu zajmuję miejsce w pierwszym rzędzie na ich offowych występach. Nie inaczej będzie w przypadku Lush, chociaż żałuję, że grają tak wcześnie – do ich muzyki przydałoby się odrobinę mniej słońca.

GusGus (sobota, godz. 23:10, Scena Electronic Beats)

OFF Festival Gus-Gus

Wprawdzie Islandczycy w ostatnich latach wpadają do Polski równie często, co Placebo czy inne Crystal Fighters, ale mimo to cieszy mnie fakt, że Rojek ściągnął ich na Offa. Liczę na dzikie i niekończące się tańce, bo wiem, że GusGus na to stać.

The Kills (sobota, godz. 00:30, Scena Miasta Muzyki)

OFF Festival The-Kills

Off Festival is the new Open’er Festival? Tegoroczny line-up katowickiego festu zawiera aż dwóch headlinerów, którzy wcześniej zawitali już do Gdyni – Devendrę Banharta oraz The Kills właśnie. Bliżej mi jednak do tych drugich, nie tylko ze względu na urok Allison Mosshart. Banalna plakietka rocku garażowego jest aż do bólu wyświechtana, więc zamiast się na niej skupiać, dodam tylko, że nawet jeśli The Kills zagrają materiał głównie z ostatniej swojej płyty, to i tak to będzie naprawdę solidny koncert.

Jesień (niedziela, godz. 15, Scena Trójki)

OFF Festival Jesień

Świetnie zapowiadająca się nadzieja toruńskiej sceny, która gra wypadkową jazzu i post-punka. Warto dotrzeć na teren festu na tyle wcześnie, aby pójść na Jesień – nie bez kozery porównuje się ich do Ścianki i Ewy Braun.

Kero Kero Bonito (niedziela, godz. 17, Scena Electronic Beats)

OFF Festival Kero-Kero-Bonito

Cuteness overload, powtarzam, cuteness overload. Kero Kero Bonito grają coś na kształt niesamowicie chwytliwej wariacji soundtracków ze starych platformówek wciśnięte w formę współczesnej piosenki indiepopowej. Będzie przesłodko.

Mudhoney (niedziela, godz. 19:45, Scena Miasta Muzyki)

OFF Festival Mudhoney

Grunge na Offie, w końcu! Drugi największy zespół spod skrzydeł wytwórni Sub Pop w końcu wpadnie do Katowic. Weźcie na ten koncert swoich znajomych, nawet jeśli znają tylko „Touch Me I’m Sick” – gwarantuję, że po koncercie będą fanami.

Księżyc (niedziela, godz. 19:45, Scena Trójki)

OFF Festival Ksiezyc

To, że ten występ wypadł w tym samym czasie, co wspomniane wyżej Mudhoney, to dla mnie największa kolizja tegorocznego line-upu Off Festiwalu. Nawet jeśli mgiełki roztaczane przez Księżyc nijak mają się do hałasu generowanego przez Amerykanów, to i tak z wielką chęcią pojawię się na obydwu koncertach, nawet jeśli będę musiał biegać od sceny do sceny.

William Basinski (niedziela, godz. 23:10, Scena Eksperymentalna)

OFF Festival William-Basinski

Bardzo chciałem, aby Basinski powrócił na Offa i wreszcie się tego doczekałem. Dlaczego tak mi zależało? Cóż, odpowiem cytatem z jednej z recenzji Variations for Piano and Tape zamieszczonej na RateYourMusic: „Gdyby słuchanie Williama Basinskiego i jednoczesne zmaganie się ze swoją introwertyczną naturą było sportem olimpijskim, z pewnością zająłbym co najmniej piąte miejsce”.

Anohni (niedziela, godz. 00:30, Scena Miasta Muzyki)

OFF Festival Anohni

Nie ma co się rozwodzić: cokolwiek Anohni przedstawi w ramach swojego występu, będzie to warte uwagi. Słyszałem głosy osób, którym bardziej podobało się to, co Anohni prezentowała jeszcze pod szyldem Antony and the Johnsons, ale też stykałem się z opiniami, że dopiero Hopelessness jest płytą wartą uwagi. Sam stoję gdzieś pośrodku i właśnie dlatego chętnie zrewiduję swoje poglądy w najbliższą niedzielę.

Sprawdź także:

Własne ścieżki Thundercata

Podziel się newsem:

Polub Rytmy.pl na Facebooku: