Dlaczego powinieneś zainteresować się polskim black metalem?


16 stycznia 2017

Obserwuj nas na instagramie:

Przed wami kilka powodów, dla których powinniście się zainteresować polskim black metalem – nieważne, czy jesteś fanem indie, rocka, czy rapu.

W końcu każdemu kumatemu miłośnikowi jakiejkolwiek muzyki powinna zaświecić się lampka, że coś jest w tym polskim BM, skoro nowa Furia okupuje wszelkie możliwe rankingi za rok 2016

Nie bez powodu w wielu tagach czy szufladkach “polski black metal” jest traktowany jako rzecz zupełnie osobna, inna od całego blacku. Nie bez powodu ludzie tacy, jak Dayal Petterson (dziennikarz i autor wielu publikacji o black metalu, m.in. “Ewolucja Kultu”) poświęca w swoich książkach polskiemu blackowi osobne rozdziały.

Już dawno przestała to być muzyka kojarzona z corpse paintem i palonymi kościołami, a raczej z wszechobecną psychodelią, polskim folklorem i dość oryginalnym podejściem do tematu używek.

 

Folklor

To, co najważniejsze – czerpanie ze zdobyczy polskiej kultury pełnymi garściami. Na pierwszy ogień idzie oczywiście Furia, gdzie zacząć możemy od tekstów Nihila, a skończyć na ogólnie wyczuwalnej “śląskości” i odwołaniach do polskiej historii. Świadczy o tym choćby fenomenalna EP “Guido”, nagrana na żywo w zabrzańskiej kopalni.

Thy Worshipper z kolei od kilku płyt kontynuuje utartą ścieżkę polskiego poganizmu i tożsamości kulturowo-religijnej (“Klechdy”), czy Stworz i “Cóż po żyznych ziemiach…” emanujący swojskością. Z drugiej strony, do nowszej części naszej tożsamości narodowej odwołuje się m.in. Odraza na EP “Kir” – live z koncertu zagranego na terenie Fabryki Oscara Schindlera “Emalia”, który odbył się z okazji wydarzeń upamiętniających II WŚ i Holokaust.


 

Eklektyczność

Black metal to już nie tylko blast-beat, tremolo na gitarze i wrzaski. Na polskiej scenie ekstremalnego metalu mamy wiele projektów, które paradoksalnie z tym metalem muzycznie nie mają zbyt wiele wspólnego.

Sztandarowym przykładem jest obecnie projekt Wędrowcy~Tułacze~Zbiegi, których liderem jest Sars z Furii. To mieszanka folku, post-punku i, jak sami tagują siebie na bandcampie, “mentalnego śmietnika”. WTZ nazywali się wcześniej Duszę Wypuścił, gdzie popełnili dwie EP i dwa splity – ostatni z nich nagrany z równie ciekawym projektem – Licho.

Jeśli chodzi o eklektyczność zresztą – warto posłuchać wszystkiego, w czym maczali palce Nihil i spółka. Przykładem z kompletnie innej bajki są natomiast rock and rollowo/blackowe kapele – Owls Woods Graves czy Mentor – czyli połączone siły Thaw i J.D. Overdrive.


 

Tematyka

Skoro wiemy już, że black to nie tylko same blasty, to warto dowiedzieć się również, że black metal to nie sam satanizm i palone kościoły.

Mgła

Polski folklor został już wspomniany, ale polskie zespoły odwołują się też do folku z innych rejonów – Batushka! Traktowana często jako entry-level dla polskiego blacku, zresztą obok Mgły to jeden z obecnie najpopularniejszych zespołów. Szturmem wdarli się na scenę ze swoją mieszanką black metalu i prawosławnej mszy. Jest też wspomniana już Odraza i ich pierwsze wydawnictwo – “Esperalem Tkane” dotykające tematyki alkoholizmu w dość brutalny, uliczny i “polski” sposób.

 

Do it yourself

Od jakiegoś czasu na polskiej scenie niezależnej można zauważyć przenikanie się różnych odłamów muzyki – powoli zanikają podziały na metal, hardcore czy inną muzykę alternatywną, a wszystko zaczyna scalać się w jedność, gdzie sceny zaczynają od siebie czerpać.

Polski black metal już dawno zaczął być niemainstreamowy i scena napędza się sama – bez wielkich wytwórni i nazwisk. Najlepszym tego przykładem jest Artur Rumiński – fenomenalny muzyk, który gra we wspomnianych już zespołach: Furii, Thaw i Mentorze. Do tego ma swój eksperymentalny projekt ARRM, ale udzielał się też w kapelach ze sceny hardcore – grał koncerty z Guantanamo Party Program i zagrał gościnnie na nowej płycie wrocławskiego The Dog.

No i oczywiście masa wytwórni – zaczynając od Arachnophobia Records – gdzie każda płyta ostatnimi czasy jest strzałem w dziesiątkę, czy tak samo Malignant Voices. Nie trzeba wspominać o Witching Hour Productions czy Pagan Records, prawda?

Ekspansywność

Ostatni i najważniejszy powód dla popularności polskiego BM – to, że jest doceniany na całym świecie. Jeszcze do niedawna Mgła grała regularne trasy po Europie i Stanach w Polsce grając tylko w Krakowie – dopiero niedługo się to zmieni w związku z ich małą trasą po Polsce. Blaze of Perdition regularnie zapraszane jest na duże festiwale, podobnie zresztą jak Furia. Cultes des Ghoules w zeszłym roku wydali jeden z najlepszych albumów 2016 (“Coven, or Evil Ways Instead of Love”). “Księżyc Milczy Luty” Furii wszedł do mainstreamowych mediów praktycznie w dzień wydania, do teraz okupując wiele rankingów – podobnie jak “Exercises in Futility” Mgły w 2015, jak “Nocel” Furii w 2014, jak “With Hearts Towards None” Mgły w 2012…

Skoro cały świat docenia polski black metal, dlaczego my mamy przechodzić obok niego obojętnie? Nie chodzi tutaj przecież o zapętlanie go na swoich odtwarzaczach – a o świadomość tak potężnej, niezależnej sceny która rozwija się tuż obok nas.

Przed wami kilka powodów, dla których powinniście się zainteresować polskim black metalem – nieważne, czy jesteś fanem indie, rocka, czy rapu. W końcu każdemu kumatemu miłośnikowi jakiejkolwiek muzyki powinna zaświecić się lampka, że coś jest w tym polskim BM, skoro nowa Furia okupuje wszelkie możliwe rankingi za rok 2016… Zobacz także Co obejrzeć po „Reniferku”? […]

Obserwuj nas na instagramie:

Sprawdź także


Imprezy blisko Ciebie w Tango App →