Pola Rise skupia się na relacjach [wywiad]


26 stycznia 2021

Obserwuj nas na instagramie:

Pola Rise przygotowuje się do wydania płyty wspólnie z australijskim muzykiem, Andy’m Wardem i już na start wiemy, że będzie to współpraca obfitująca w pomysłowe rozwiązania; wyniki zderzania się kreatywności dwóch twórczych osób. Artystka opowiedziała mi co nieco o kulisach powstawania albumu, kryzysie i zajmowaniu się muzyką podczas pandemii.

Pola Rise staje w kontrze do pandemicznej rzeczywistości i stara się, wykrzesać z niej możliwie dużo dobrego. Dla siebie i dla swoich bliskich. Nieprzerwanie działa muzycznie, z lockdownu czerpiąc inspirację. Jeśli nie czujecie się na siłach, żeby robić, tak, jak ona, przeczytajcie naszą rozmowę, przesłuchajcie We Are Done, a być może wtedy – poczujecie dość siły, żeby chociaż zatańczyć.

Pola Rise

Pola Rise – wywiad

Maja Kozłowska: Zawsze uważałam pracę w duetach za trudniejszą, niż robienie rzeczy solo. Co wyciągnęłaś od Andy’ego, a co on wyciągnął od Ciebie? Co w procesie tworzenia muzyki, Wam obojgu wyszło na dobre?

Pola Rise: W moim przypadku praca z Andy’m to czysta przyjemność, jest dużo łatwiej niż przy pracy solo. Odpowiedzialność dzieli się wówczas na dwie osoby. Po wydaniu mojej debiutanckiej płyty miałam problem z wybraniem dalszego kierunku, nie chciałam robić podobnej płyty do ABH, chciałam skręcić w jakieś nowe rejony i eksperymentować. Miałam wrażenie, że kręcę się w kółko i nie umiem podjąć decyzji. Wtedy pojawił się pomysł współpracy z Andym. To on otworzył mnie na taką muzykę i sprawił, że moją ulubioną płytą 2020 była płyta Taylor Swift. Nigdy bym siebie nie podejrzewała, że tak się potoczą moje muzyczne drogi.

Czy w przypadku Waszej współpracy istnieje przestrzeń, w której nie ma miejsca na kompromisy?

Pola Rise: Nie chcę zapeszać, ale do tej pory byliśmy niespodziewanie zgodni. Nawet nie było potrzeby kompromisów. To jest niesamowite, bo jesteśmy na dwóch różnych stronach świata, a odczuwamy bardzo podobnie i nasza wizja tego projektu jest bardzo zbliżona. Cały czas pracujemy nad kolejnymi utworami, więc być może te kompromisy będą potrzebne, ale łatwiej na nie pójść, jeśli z założenia jest to duet i wspólny projekt.

Wy muzykę tworzycie na odległość, a jak sądzisz – jak ten brak kontaktu spowodowany pandemią mógł wpłynąć na zespoły, które od zawsze pracowały razem, a nagle musiały przenieść się na tryb zdalny i wszelkie burze mózgów toczyć via komunikatory internetowe?

Pola Rise: Na pewno jest ciężko się przestawić. Dotyczy to każdej sfery życia, nie tylko muzyków. Myślę, że „analogowcom” jest szczególnie trudno, ale każdy próbuje się w tym jakoś odnaleźć. Sama nie widuję się tak często, jak wcześniej z moim zespołem, nie gramy koncertów i nie podróżujemy wspólnie i bardzo za tym tęsknię.

Pola Rise & Andy Ward – Higher

Pola Rise – zwalczyć prokastynację

W Waszym ostatnim singlu znajdujemy subtelne nawiązanie do obecnej sytuacji. Niby świąteczne, niby radosne, lecz gdzieś w zobrazowaniu tego końca, rysuje się postępujące szaleństwo. Pandemia nieco rozstroiła relacje społeczne, podobnie, jak rozstroiła relacje z kulturą; jak myślisz, co lockdown zrobił stricte z muzyką?

Pola Rise: Mam nadzieję, że konsekwencją lockdownu będzie wysyp wspaniałych wydawnictw w 2021 roku. Staram się skupiać na tym, co możemy zyskać dzięki tej sytuacji, a nie co straciliśmy. W tym szalonym czasie to dość zdrowe podejście. Przez pierwsze miesiące nie umiałam zupełnie znaleźć dla siebie miejsca, zabijałam czas mało kreatywnymi zajęciami. Teraz już trochę opadły emocje i wiem, że trzeba działać i myśleć pozytywnie.

Kto jest najlepszym krytykiem Waszej muzyki – prócz słuchaczy oraz publiczności? Czy prócz poleganiu na sobie nawzajem, jest ktoś, kogo się radzicie na wczesnym procesie produkcji?

Pola Rise: Oczywiście najbliższe osoby mogą posłuchać wcześniej naszych kompozycji, już na etapie produkcji, ale szczerze mówiąc nikt na nie nie wpływa. Może to dlatego, że nie mieliśmy wobec tego projektu żadnych oczekiwań, chcieliśmy stworzyć coś wspólnie i to był jedyny cel. Tworzymy i jest nam z tym dobrze.

Pola Rise

Pola Rise w emocjonalnym ciągu

Czy materiał, który tworzycie z Andy’m wyzwala w Was podobne emocje? Czy może zdarza się tak, że Wasze prywatne uczucia co do jakiegoś utworu są sprzeczne – może nie na zasadzie przeciwieństw, ale umiejscawiają się w różnych miejscach osi?

Pola Rise: Mam poczucie, że Andy jest moją bratnią duszą. Rzadko można spotkać kogoś, kto myśli podobnie, ma podobne poglądy i w podobny sposób chce wyrażać emocje poprzez muzykę. Cały proces jest dość specyficzny, bo nigdy nie spotkaliśmy się na żywo. Dużo rozmawiamy o tych utworach i faktycznie wyzwalają w nas podobne emocje. Wiadomo, że teksty można interpretować różnie i każdy z nas filtruje je przez własne doświadczenia.

A który z Waszych trzech singli jest Twoim zdaniem najbardziej reprezentatywny pod kątem płyty, którą zamierzacie wkrótce wypuścić?

Pola Rise: Każdy z tych utworów jest inny i bardzo mi się to podoba. Patrząc na to, co mamy jeszcze w szufladzie i nad czym pracujemy, to właśnie taka będzie cała płyta. Różnorodna, ale zarazem spójna emocjonalnie. Wszystkie te utwory dotyczą relacji i tego jakie emocje im towarzyszą na różnych etapach. To dość uniwersalny motyw i każdy może się w nim doskonale odnaleźć.

Pola Rise & Andy Ward – Mama Said

Pola Rise – życzymy sobie końca

Razem z Natą Szadą napisałyście scenariusz do teledysku We Are Done. Czy zamysł na ten projekt miałaś w głowie od razu, gdy powstała piosenka? A może wykreowanie tej zamkniętej przestrzeni było poprzedzone tygodniami zbierania inspiracji?

Pola Rise: Utwór We are done to opowieść o dość toksycznej relacji dwóch osób, które próbują zakończyć swój związek, ale z jakiegoś powodu wciąż do siebie wracają. Razem z Natą chciałyśmy przenieść to na naszą pandemiczną rzeczywistość. To równie toksyczna sytuacja, którą każdy chciałby już zakończyć, a ona wciąż wraca i doprowadza nas do szaleństwa. Nagrywając ten utwór nie wiedzieliśmy, że pandemia nabierze takiego tempa, pomysł na kilp powstał dużo później.

Single, które wydaliście, może nie bezpośrednio, ale nawiązują do siebie i już w tym momencie tworzą spójną całość. Czy to znaczy, że Wasza płyta będzie fabularna? Czy zrobiliście to z pełną premedytacją, czy wyszło to naturalnie, choć niezamierzenie?

Pola Rise: Po nagraniu 4 pierwszych utworów, które powstawały dość spontanicznie, jasno wyklarował nam się temat, który dominuje. Nie planowaliśmy tego, ale chyba oboje jesteśmy w takim momencie życia, gdzie te relacje stały się bardzo ważnym punktem. Być może też pandemia, która sprawiła, że wiele spraw się przewartościowało pchnęła nas do tego, żeby podjąć ten temat. Trudno powiedzieć, bo nie było to zamierzone działanie.

Pola Rise & Andy Ward – We Are Done

I ostatnie pytanie – jaką masz wizję na powrót na scenę po zakończeniu lockdownu? Jak sądzisz, czy ludzie po odblokowaniu kulturalnych wydarzeń zaczną ku nim ciągnąć, czy będą wykazywać się zasadą ograniczonego zaufania?

Pola Rise: Mam nadzieję, że wszystko wróci do normy. Chciałabym tę płytę zaprezentować na żywo wspólnie z Andy’m. Koncerty wakacyjnie pokazały, że ludzie tęsknią za wydarzeniami kulturalnymi i mimo zagrożenia decydowali się brać w nich udział. Oby po zakończeniu tego wszystkiego było podobnie.

zdjęcie główne: kadr z klipu We Are Done

Pola Rise przygotowuje się do wydania płyty wspólnie z australijskim muzykiem, Andy’m Wardem i już na start wiemy, że będzie to współpraca obfitująca w pomysłowe rozwiązania; wyniki zderzania się kreatywności dwóch twórczych osób. Artystka opowiedziała mi co nieco o kulisach powstawania albumu, kryzysie i zajmowaniu się muzyką podczas pandemii. Zobacz także Co obejrzeć po „Reniferku”? […]

Obserwuj nas na instagramie:

Sprawdź także


Imprezy blisko Ciebie w Tango App →