Kwadrans z Jessy Lanzą. „Moje teksty biorą się z przypadku”


04 lipca 2016

Podziel się newsem:

Chciałaby umieć pisać piosenki jak Carole King, uwielbia „Work” Rihanny, chociaż uważa, że pop kiedyś bywał bardziej odważny oraz nie przepada za pisaniem tekstów. Sprawdźcie, co jeszcze Jessy Lanza powiedziała nam podczas naszego krótkiego spotkania w Warszawie.

Reklama

Jeśli lubicie r&b pomieszane z elektroniką, wczesne utwory Madonny i Junior Boys, a nie znacie jeszcze Jessy Lanzy, to lepiej nadróbcie zaległości. Wraz z Jeremym Greenspanem, połową wspomnianych Junior Boys, Jessy tworzy swoją muzykę w niewielkim domowym studio w Hamilton w Kanadzie, ale ich relacji nie da się sprowadzić do typowego układu wokalistka-producent, bo Jessy Lanza to nie tylko wokalistka, ale też kompozytorka i producentka swoich nagrań. Warszawę odwiedziła w maju, żeby zaprezentować materiał ze swojego drugiego albumu Oh No podczas festiwalu Red Bull Music Academy Weekender. Skorzystaliśmy z tej okazji, by spotkać się z Jessy i dowiedzieć się o niej nieco więcej.

Jessy Lanza zazdrości Carole King

Na debiutanckiej płycie Pull My Hair Back Jessy poukrywała swój wokal za filtrami i echami. Na Oh No zrezygnowała z tak silnego przetwarzania swojego głosu, ale zanim się na to odważyła, często narzekała, że jej głos jest zbyt dziwny i niczym nie przypomina wielkich wokalistek, które podziwia. W ogóle często bywa z siebie niezadowolona. Teraz, chociaż odkryła formułę na swoją muzykę, a więc komponowanie przy użyciu sampli, narzeka, że mimo jazzowego wykształcenia, nie umie napisać dobrej piosenki pod akordy grane na pianinie.

– Napisałam w ten sposób wiele okropnej muzyki. Chciałabym być jak Carole King – umieć napisać „The Loco-Motion” siedząc przy pianinie i potem oddać ten utwór innemu artyście. Ale nie umiem, serio. Więcej zabawy mam z pracowania z samplami i z produkcyjną stroną muzyki – mówi Jessy.

Uwielbia post-disco i freestyle

To raczej nie jest zaskoczeniem, bo jej nowy album Oh No jest pełen surowych partii syntezatorów, handclapów i nieco leżących poza miksem wokali, czyli wszystkiego czym Madonna podbijała kluby w 1982 roku.

– Freestyle, boogie, post-disco – to moje ulubione style i czasy w muzyce r&b. Uwielbiam wszystko, co wyewoluowało z disco w latach 80 – mówi Jessy. Przyznaje, że to brzmienie, do którego w pewien sposób dążyła od początku. – Myślę, że starałam się napisać naprawdę dobry popowy utwór boogie od 6 lat! Teraz chyba nieco zbliżyłam się do tego celu, ale ciągle chcę próbować dalej!

Jest też fanką „Work” Rihanny

– Bardzo podoba mi się to, jak proste jest „Work”. To jedna z tych piosenek, podobnie jak utwory Seana Paula, które brzmią jakby były zapętlone w nieskończoność. Ta prostota do mnie trafia – mówi Jessy.

Jessy nie przeszkadza, kiedy mówię, że jej singiel „It Means I Love You” jest podobnie zbudowany. – Tak, ta piosenka też jest trochę w takiej nieskończonej pętli! – śmieje się.

Freestyle, boogie, post-disco – to moje ulubione style i czasy w muzyce r&b. Uwielbiam wszystko, co wyewoluowało z disco w latach 80.

Jej singiel „It Means I Love You” prawie wylądował w koszu

– Praca nad „It Means I Love You” zaczęła się po prostu od sampla z utworu, który polecał Nozinja. Po prostu zaczęłam śpiewać na jego tle, trochę improwizować. Nie wiedziałam co zrobić z fragmentem, który nagrałam, więc przyniosłam go Jeremy’emu, który poukładał go w piosence. Zrobiliśmy tę piosenkę bardzo szybko. To faktycznie dziwny utwór, nie ma w nim wielu ścieżek – jedynie pętla, partia syntezatora, bębny, które dodałam.

Jessy przyznaje, że nie była pewna, czy umieścić go na albumie, ale ostatecznie cieszy się, że się na nim znalazł.

Jessy i Jeremy próbowali pisać piosenki dla gwiazd popu

Chociaż fanom electro-popu może wydawać się, że dla Jessy i Junior Boys wszystkie drzwi w muzycznym świecie są otwarte, tak naprawdę wcale nie jest im łatwo przebić się do mainstreamu ze swoimi kompozycjami. Ich próby napisania hitów dla gwiazd głównego nurtu nie zakończyły się sukcesem.

– To trudniejsze, niż ludzie myślą. Dostawaliśmy prośby o podesłanie beatów lub utworów, które mogłyby być np. dla Tinashe lub Nicki Minaj. Spróbowaliśmy, ale albo nikt ich nigdy nie posłuchał, albo uznano, że do niczego się nie nadają – mówi Jessy.

Nie rezygnuje jednak z marzeń o sukcesie jako songwriter i producent: – Gdyby moja piosenka wskoczyła na Billboard, to zarobiłabym mnóstwo pieniędzy! Ale chyba czułabym się bardziej komfortowo pisząc wielki hit dla kogoś innego, niż samemu zostając gwiazdą…

Chyba czułabym się bardziej komfortowo pisząc wielki hit dla kogoś innego, niż samemu zostając gwiazdą…

Miłość Jessy do popu nie jest bezwarunkowa

Dzisiejszy pop artystka ocenia nieco krytycznie. Uważa, że twórcy mogliby być trochę bardziej odważni, eksperymentujący i otwarci.

– Wydaje mi się, że muzyka pop sprzed 2-3 dekad częściej taka była… Myślę teraz o zespołach takich jak Japan lub Art of Noise. O tym, że utwór taki jak „Moments In Love” trafił na listy przebojów pop. Nie wyobrażam sobie, by teraz taka piosenka miała szansę zostać hitem, ale wszystko w muzyce jest cykliczne. Jestem pewna, że za jakiś czas mniej konwencjonalne utwory będą doceniane i popularne – przekonuje Lanza.

Uważa, że nie ma czegoś takiego jak revival r&b

– Myślę, że r&b jest popularne od bardzo dawna, chociaż w Polsce może być inaczej – mówi Jessy, gdy pytam ją o rosnącą popularność r&b w ostatnich latach. – W północnej Ameryce istnieją osobne stacje radiowe pop i r&b, a także wiele stacji łączących gatunki. To muzyka z list przebojów. Teraz ludzie częściej mówią o r&b jako o tym, czym jest – rzadziej traktując ten gatunek jak jakąś niszę, a częściej po prostu jak pop głównego nurtu. Ciężko powiedzieć, dlaczego teraz powstaje więcej takiej muzyki – jej zawsze było dużo, przynajmniej dla mnie, ale tutaj może być inaczej.

Jest miłośniczką japońskiej elektroniki

Jessy uwielbia twórczość Yellow Magic Orchestra – japońskiej grupy, którą zalicza się do prekursorów światowej muzyki elektronicznej. Jedną z największych inspiracji Jessy jest album Tutu, który dla japońskiej wokalistki pop Miharu Koshi wyprodukował Haruomi Hosono, jeden z członków tego legendarnego zespołu.

– Ich muzyka to miks bardzo różnych stylów – techno, synth-popu, disco, boogie. Nie jest łatwo połączyć to wszystko w taki sposób, by efekt był przystępny, a oni byli w tym najlepsi – przekonuje Jessy. – Tutu jest dobrym przykładem łączenia stylów w dziwny sposób, ale to ciągle muzyka popowa, pełna chwytliwych motywów i przystępna dla wielu ludzi.

Utwór „Going Somewhere” jest o…

Czy wers Baby, I just want to impress you dotyczy romantycznej relacji, czy to tylko flirt ze słuchaczami? – Może jest trochę i o tym, i o tym? – śmieje się Jessy. – To raczej abstrakcyjne zdanie, nieskierowane do kogoś konkretnego. Ta piosenka jest raczej o radzeniu sobie z odrzuceniem. To uczucie, z którym chyba każdy może się utożsamić. Niezależnie od tego kim jesteś, na pewnym poziomie niemal każdego dnia ktoś cię odrzuca. I ta piosenka jest bardziej o tym, o takim… codziennym byciu odrzucanym?

Pisanie tekstów nie jest jej ulubioną czynnością

– Jak pracuję nad tekstami? Nie pracuję! – śmieje się w odpowiedzi na pytanie o proces twórczy. Teksty Jessy powstają raczej z luźnych myśli i obserwacji, a nie potrzeby opowiedzenia historii. Inspiracją do napisania tekstu do „It Means I Love You” byli… faceci na ulicach Hamilton, którzy zaczepiali ją na ulicy i mówili, że powinna częściej się uśmiechać.

– Pomyślałam też wtedy o nawiązywaniu kontaktu wzrokowego lub unikaniu go, na przykład w takich sytuacjach. Boże, to brzmi tak nudno, ale właśnie stąd wziął się wers Look into my eyes, boy / Know it means I love you. Moje pomysły na teksty biorą się z przypadku i wiem, że jak myślę o nich zbyt długo, to stają się złe. Im mniej myślę o tekstach i mniej poważnie je traktuje, tym są lepsze.

Podoba Ci się ten artykuł? Polub Rytmy.pl na Facebooku

Chciałaby umieć pisać piosenki jak Carole King, uwielbia „Work” Rihanny, chociaż uważa, że pop kiedyś bywał bardziej odważny oraz nie przepada za pisaniem tekstów. Sprawdźcie, co jeszcze Jessy Lanza powiedziała nam podczas naszego krótkiego spotkania w Warszawie. Jeśli lubicie r&b pomieszane z elektroniką, wczesne utwory Madonny i Junior Boys, a nie znacie jeszcze Jessy Lanzy, […]

Polub Rytmy.pl na Facebooku: