Netflix - materiały prasowe

Jeszcze lepiej, jeszcze mocniej. „Rojst’97” to dobre nowe otwarcie dla serii


18 lipca 2021

Obserwuj nas na instagramie:

Zamiast Showmaxa, mamy Netflixa, zamiast lat 80., lata 90. I jedziemy dalej. W to bagno, które nie odpuszcza. Rojst’97 nie pozwala zapomnieć o pierwszym sezonie, z którym jest mocno połączony. Jednocześnie to nowe otwarcie dla serialu, który swego czasu oceniany był jako jedna z lepszych rodzimych produkcji w odcinkach ostatnich lat.

Swoją premierę serial Rojst miał w 2018 roku w serwisie Showmax. Flagowa produkcja polskiej odsłony platformy VOD wywołała niemały szum. Serial zachwycał przemyślanym wykonaniem, niezwykłym klimatem, dobrą fabułą no i świetnym doborem ról. Mimo pewnych potknięć i niekoniecznie wciągającej końcówki, pozostawił po sobie bardzo dobre wrażenie.

Netflix. Materiały prasowe

Po zniknięciu Showmaxa, na początku 2019 roku z polskiego rynku VOD, produkcję przejął Netflix i postanowił stworzyć drugi sezon. Reżyserią i współtworzeniem scenariusza (na kanwie scenariusza Marcina Wrony i Pawła Maślony pt. Mord), ponownie zajął się Jan Holoubek.

Powódź ujawnia tajemnicę

Znani z pierwszego sezonu bohaterowie i bohaterki spotykają się po ponad 12 latach, w tym samym miejscu, w którym ich ostatnio widzieliśmy. Czyli w miasteczku, w którym trudno cokolwiek ukryć.

Piotr Zarzycki (Dawid Ogrodnik) wraca tam, by objąć stanowisko redaktora naczelnego Kuriera Wieczornego. Jego żona zaczyna pracę jak szkolna psycholożka, on zaś zaczyna podążać tropem kolejnej tajemnicy. W tle głównej fabuły umiejscowiono wielką powódź, która nawiedziła Polskę w 1997 roku. Zniszczony wał zalewa okolicę osiedla Gronty i tamtejszy, przez wielu uważany za przeklęty las. Gdy woda opada, odkrywa przed mieszkańcami zwłoki miejscowego nastolatka oraz zakopane przed laty szczątki. Sprawę bada nowa w mieście policjantka Anna Jass (Magdalena Różczka).

Tajemnicza policjantka

Od pierwszego jej pojawienia się na ekranie wiemy, że będzie to jedna z najciekawszych postaci w tej układance. Jak mówi jej kolega Adam Mika (bardzo dobra rola Łukasza Simlata), Jass ma zawyżone standardy. Kobieta wcześniej pracowała w zupełnie innych warunkach. Przyjechała niedawno ze stolicy i na początku możemy się jedynie domyślać, dlaczego trafiła do jednostki policji w małym miasteczku. Tam wszystko według niej działa nie tak, jak powinno: brakuje ludzi, jej dowódca bardziej utrudnia niż pomaga, a gdy potrzeba przesłuchać kasetę znalezioną w plecaku martwego chłopaka, na komendzie nie ma nawet działającego magnetofonu. „Kiedyś był, ale zdechł po urodzinach komendanta” – tłumaczy jeden z kolegów.

Netflix. Materiały prasowe

Jass od samego początku ma przed widzami więcej niż jedną tajemnicę. Intryguje swoją szczegółową znajomością astrologii – nowo poznane osoby wypytuje o ich znak zodiaku, po czym wysuwa wnioski na ich temat. To jedna z najlepszych ról Magdaleny Różczki, jakie widziałam. 

Rojst’97 – jeans i ortalion

Tym, co zauroczyło już w pierwszym sezonie Rojsta, jest dbałość o wierne oddanie estetyki czasów, w których dzieje się fabuła. Podczas, gdy “jedynka” kipiała ejtisowym klimatem, zarówno w warstwie wizualnej (wnętrza hostelu Centrum, granego przez hotel Silesia w Katowicach), jak i dźwiękowej (piosenki Izabeli Trojanowskiej i Andrzeja Zauchy w ścieżce dźwiękowej), dwójka” przenosi nas dekadę później. Do czasów galopującego kapitalizmu, zachłyśnięcia tym wszystkim, co przyniosła zmiana ustrojowa. To także czas mody na spodnie lenary, jeans w każdej możliwej postaci, t-shirty z logotypami zespołów czy ortalionowe kurtki.

Na ścianach w pokoju nastolatka wiszą plakaty z koszykarzami czy ulubionymi muzykami. Jest też polski rap, kasety Kaliber 44. W zakładzie fryzjerskim leci Kayah i Na językach. A na ścieżce dźwiękowej pojawia się kompozycja Marka Bilińskiego. Crème de la crème tego muzycznego zestawu, jest nagrana na potrzeby serialu nowa wersja ultra nostalgicznego przeboju Ostatni z repertuaru Edyty Bartosiewicz. Jego interpretacji podjęli się Brodka, Tymek i Wojtek Urbański. Z klasycznego, kiczowatego wyciskacza łez muzycy zrobili naprawdę mocny, elektryzujący kawałek. Piosenkę, która tak jak sam serial, kipi dusznym klimatem.

W serialu Rojst’97 znalazło się też miejsce na czarny humor, który nieco przełamuje ciężką atmosferę. A poszukiwania prawdy, których podejmują się Jass i Zarzycki oczywiście nie byłyby możliwe bez obecności Witolda Wanycza (Andrzej Seweryn), który jest swego rodzaju łącznikiem z przeszłością.

Bohaterowie, podobnie jak w pierwszym sezonie, będę musieli działać mimo wszechogarniającej miasteczko atmosfery kolesiostwa. Miasteczka, w którym lokalne małostkowe interesy miejscowych bossów zdają się być przedkładane nad inne wartości. Zmagania bohaterów nie tylko ze złymi ludźmi, ale i z nieczułym systemem wciągają w drugim sezonie jeszcze bardziej, niż w pierwszym.

Zamiast Showmaxa, mamy Netflixa, zamiast lat 80., lata 90. I jedziemy dalej. W to bagno, które nie odpuszcza. Rojst’97 nie pozwala zapomnieć o pierwszym sezonie, z którym jest mocno połączony. Jednocześnie to nowe otwarcie dla serialu, który swego czasu oceniany był jako jedna z lepszych rodzimych produkcji w odcinkach ostatnich lat. Zobacz także Co obejrzeć […]

Obserwuj nas na instagramie:

Sprawdź także


Imprezy blisko Ciebie w Tango App →