okładka albumu „club2020”

O znaczeniu pracy kolektywnej i umiejętnym opakowaniu, czyli o „clubie2020” słów kilka


10 marca 2023

Obserwuj nas na instagramie:

A więc wielki finał. Projekt club2020, którego pierwsze tajemnicze przesłanki śledziliśmy w zasadzie od października 2022 roku, zakończyła kulminacja w postaci krążka, na którym znajdziemy aż 18 utworów w różnych, często w niespodziewanych składach osobowych.

Można by w tym miejscu zacząć się rozpisywać na temat tego, co wyszło, a co nie na samym krążku, ale byłoby to po pierwsze dość nudne, a po drugie dość nieuczciwe postawienie sprawy. Club2020 od samego początku był projektem znacznie szerszym i miał na celu znacznie więcej niż wydanie jak najbardziej dopracowanego krążka.

Tajemnica, a raczej jej brak

Najpierw wydarzenie z zaskakującym line-upem i nazwą club2020: Początek. Niby niedosłowne, jednak z drugiej strony połączenie kropek było dość oczywiste. Następnie do sieci trafiła rozpiska, która potwierdzała przypuszczenia. Co więcej, podano konkretne daty i tytuły utworów, a przy części z nich artystów, którzy je wykonali. Tam, gdzie próbowano skład osobowy zachować w tajemnicy, też wszystko to było raczej na pozór. Ksywki zostały wygwiazdkowane, ale licząc litery łatwo można było dojść do tego, kto wystąpił w konkretnym numerze. Ponadto daty dropów preorderu, premiery vlogów, które także zostały oznaczone jedynie kamerą… niby w wielu miejscach dosłowności brak, ale mając w pamięci Hotel Maffija 2, fani podświadomie doskonale wiedzieli, czego się spodziewać. Taka pozorowana zagadkowość pozwoliła jednocześnie wywołać aurę tajemniczości i uświadomić ludzi, na co w zasadzie czekają.

Hotel Maffija i club2020 – podobni tylko z pozoru

Oczywiście, gdy tylko wybuchła informacja o wspólnym albumie ekipy 2020, a także formie, w jakiej on powstał, sporo osób nazywało to zżynką z Hotelu Maffija 2 (dla wszystkich tych osób, wygooglujcie sobie Molzę). Żeby lepiej móc zrozumieć różnice między oba projektami wróciłem do swojego własnego tekstu o projekcie SBM Label (do którego link znajdziecie tutaj) napisanego na świeżo po jego zakończeniu. Wnioski, które wyciągnąłem po zakończeniu Hotelu Maffija 2 kompletnie odbiegają od tych, jakie nasuwają mi się, gdy myślę o clubie2020. Owszem, w przypadku jednych i drugich było to spontaniczne nagrywanie w dość ograniczonym czasie i zamkniętej przestrzeni. I tak samo w przypadku jednych i drugich, sukces komercyjny był pewny, niezależnie od poziomu muzycznego. To jednak jedyne dwa tak mocne podobieństwa.

Miks pokoleń i stylistyk

Pierwszą zasadniczą różnicą między oboma projektami jest fakt niespodziewanych kooperacji na clubie2020. Hotel Maffija był projektem członków jednego labelu, którzy już wcześniej razem nagrywali, a ich utwory mieściły się w obrębie szerokiej bo szerokiej, ale jednak strefy komfortu biorących udział w projekcie raperów (co żeby nie było, też miało swoje plusy). Tymczasem na clubie2020 na bicie spotykają się schafter i Łajzol, którzy nie dość, że stylistycznie jak do tej pory stali od siebie bardzo daleko, to obu artystów dzieli 20 lat różnicy. Gruby Mielzky zaczął śpiewać na autotunie, a Dwa Sławy nagrali utwory z Young Leosią. Sama Leokadia zresztą jest dla mnie jedną z największych wygranych całego projektu.

club2020 – No weź

Współpraca z tak cenionymi środowiskowo artystami to, jak wiadomo, ogromna dawka street creditu, ale nie to jest tutaj kluczowe. Praktycznie w każdym numerze, w którym Leosia wzięła udział, stanowiła prawdziwy highlight. Nie zdziwiło to aż tak mocno Malibu Barbie, ponieważ cukierkowy bit do utworu brzmiał jak stworzony dla założycielki labelu Baila Ella. Ale już na Wszystko gra jej wstawka w refrenie zmienia całkowicie oblicze numeru. Na No weź, w pozornie niepasującej do siebie agresywniejszej stylistyce skradła show Taco Hemingwayowi i OIO, a kulminacją jest moment, w którym na Candy Flip parafrazuje Rycha Peję. Jest hip-hop!

Jak powstaje muzyka

Wyjątkowo istotnym elementem promocji clubu2020 były vlogi. Te jednak, na co znowu zwrócili uwagę słuchacze, różniły się od tworzonych przez SBM Label, co dla niektórych były plusem, a dla innych minusem. Podczas gdy Hotel Maffija ociekał running joke’ami, anegdotkami, sytuacjami z życia codziennego, 2020 postawiło na ukazanie w większym stopniu procesu powstawania muzyki. Przyniosło to dość ciekawe rezultaty, ale też z pewnością dały słuchaczom ciekawy insight. To, że ekipa OIO brzmi w utworach, jakby miała ze sobą bardzo dobre relacje i czerpała dużo radości ze wspólnego tworzenia muzyki, nie musiało mieć pokrycia w rzeczywistości. Vlogi udowodniły, że rzeczywiście tak jest, a obserwacjam jak pracują np. nad refrenem do utworu Landlord, dodatkowo budowała oczekiwanie.

Fakt wspólnej pracy w studiu i wymiany energii przy clubie2020, tak różnej od wysyłania sobie plików przez internet, z pewnością uzmysłowił też wielu osobom rolę producenta w powstawaniu projektów. Szczególnie tych, w których producent tworzy większość lub wszystkie bity. Bardzo ważnym elementem vlogów była bowiem tak częsta obecność @atutowego, który angażował się mocno w powstawanie każdego z numerów na jego bitach, podsuwał rozwiązania i dawał wskazówki. Te z perspektywy człowieka mającego ogromne pojęcie o produkcji muzycznej były niezwykle istotne i też ciekawe, jako że jest to jednocześnie perspektywa osoby nierapującej. Postać @atuta na vlogach zaznaczyła dość prostą rzecz, której wielu słuchaczy mogło dobrze nie rozumieć: różnicę między beatmakerem a producentem. Przy okazji @atutowy objawił się jako prawdziwy człowiek-orkiestra.

Po owocach ich poznacie. A może trochę później

Dość ikonicznym dla mnie momentem vlogów, była wypowiedź Taco Hemingwaya, który opowiadał o tym, jak zdziwił go sposób, w jaki Otsochodzi nagrywa utwory. Nie wyobrażał sobie do tej pory rapowania na siedząco, a okazało się to być bardzo wygodne. Artysta, który ma na swoim koncie diamentową płytę, na którego powrót czeka pół Polski, dzięki studyjnej współpracy z innymi raperami odkrył coś nowego, zdawałoby się prozaicznego. Ale w materii, którą zdawał się mieć opanowaną do perfekcji.

club2020 – Late Night Show

Przypomniało mi to jak bardzo na solowych płytach członków OIO było czuć wpływy ich współpracy przy wspólnym krążku i nasunęło wniosek, że tak naprawdę najciekawsze efekty pracy przy clubie2020 mogą wypłynąć wcale nie na tej płycie, a dopiero na solowych materiałach każdego z uczestników projektu. Wspólna praca w studio, wymiana różnymi spostrzeżeniami dotyczącymi muzyki zawsze ostatecznie popłaca. Nie bez powodu w przypadku wspomnianego OIO, zarówno o Okim, jak i Otsochodzim, mówiło się głośno, że nagrali w 2022 roku najlepsze płyty w swoich karierach. Czy będzie tak także w przypadku innych członków clubu2020? Nie ma co wróżyć z fusów. Z pewnością warto mieć jednak z tyłu głowy ten projekt jako potencjalny kamień milowy dla karier wielu artystów zaangażowanych w jego tworzenie. Czuję w kościach, że club2020 przyniesie polskiemu rapowi dużo dobrego w perspektywie nieco szerszej niż marzec 2023 roku.

A więc wielki finał. Projekt club2020, którego pierwsze tajemnicze przesłanki śledziliśmy w zasadzie od października 2022 roku, zakończyła kulminacja w postaci krążka, na którym znajdziemy aż 18 utworów w różnych, często w niespodziewanych składach osobowych. Zobacz także Co obejrzeć po „Reniferku”? Te seriale powinny wam się spodobać Początki polskiego rapu: pierwsze kasety, dissy i nadejście […]

Obserwuj nas na instagramie:

Sprawdź także

Imprezy blisko Ciebie w Tango App →