Kadr z teledysku "GROSS POL"

Ryfa Ri: “To nigdy nie jest pytanie, co hip-hop może dać mi, tylko co ja mogę dać jemu” [wywiad]


04 kwietnia 2022

Obserwuj nas na instagramie:

Karolina Błońska, dziennikarka z działu rapowego naszego portalu, porozmawiała z Ryfą Ri, jedną z najważniejszych nawijaczek współczesnej i dawnej sceny m.in. o terapeutycznej funkcji muzyki, roli przekazu w rapie oraz o jej ulubionym kawałku Young Leosi.

Karolina Błońska, Rytmy.pl: Wielu raperów jest zdania, że praca w zespole nieco ogranicza, zmusza do chodzenia na kompromisy. Ty z powodzeniem działasz i w składzie, i solo – czym się różni twoja artystyczna ekspresja, podejście do pisania tekstów na płytach WCK i tych solowych? Czy mówimy o dwóch obliczach jednej Ryfy?

Ryfa Ri: Bardzo ciekawe pytanie. Wydaje mi się, że ci raperzy, którzy mówią, że jest łatwiej solowo, mogą mieć na myśli to, że w bandzie zawsze jest jakaś chemia i tę chemię trzeba jakoś ogarnąć. Ona nie jest “sama sobie”, tylko rzeczywiście wymaga dogadywania się z ludźmi. Ryfa z WCK to faktycznie jest trochę inna Ryfa niż z ELO POLO, ale ELO POLO to też jest band, więc jest wręcz więcej dogadywanek, wymyślania harmonii, więcej prób niż z WCK… także tutaj też muszę uzgadniać rzeczy z innymi. A taka Ryfa solo-solo? Robi sobie co chce i sama bierze na siebie wszystkie ewentualne zamotki i kredyt. Czy to jest inna Ryfa? Na pewno. Ja nie wierzę w to, że wszyscy zachowują się tak samo w każdej sytuacji, uważam, że jest to niemożliwe. Bo ludzie to chemia. Ludzie to vibe’y. To się przenika. Ja się uczę przenikać z ludźmi, słuchać, co mają do powiedzenia i dodawać swoje, bo to nie jest łatwa rzecz. Ale zawsze warto – to zapewnia najpiękniejsze momenty.

ELO POLO IDEOLO jest czwartą płytą w Twojej solowej karierze. Jakbyś ją umiejscowiła w swojej dyskografii – czy jest to pozycja będąca uzupełnieniem swoich poprzedniczek, czy może całkowicie samodzielny twór, na którym masz do przekazania coś zupełnie innego niż wcześniej?

Ryfa Ri: To jest zupełnie coś innego niż wcześniej. Wciąż jestem tą samą osobą, więc mam swoje, jak ja to nazywam, “zbejone rymy”, czyli pozwalam sobie na bycie prostą w rapie. Natomiast muzycznie to jest projekt, który jest bardzo mój, bardzo nasz z Panamą. To jest materiał, na którym wchodzę głęboko w siebie, bo pisałam go w tracie pandemii i nie miałam żadnych dystrakcji. Odnalazłam romantyczną świteź w pokładach swojej duszy. Więc pisałam o miłości, o niemiłości i o tym, co mi w duszy gra. Otworzyła mi się w głowie pewna nowa szkatułka. Zarówno muzycznie, jak i harmonicznie. Zaczęłam więcej marzyć, a mniej spłacać długi rapowi. Bo każda osoba, która wchodzi na scenę, spłaca najpierw swój kredyt. Ja pochodzę z tańca, także… “you have to know your roots, before you go somewhere”. Zatem pierwsze trzy płyty były dla mnie takim zapoznaniem się z tematem, nauczeniem się rymowania i rapowania. A teraz, wydaje mi się, to jest już bardziej kreatywne tworzenie.

RYFA RI & PANAMA – POLONEZ feat. Haja Graf, Lazy1, Niunia z Gro

Jak oceniasz swoje dawne muzyczne ruchy z perspektywy czasu? Są na scenie doświadczeni raperzy, którzy nie wstydzą się jawnie krytykować swoich starych wersów, często padają nawet tak mocne hasła jak grafomania. Gdybyś była słuchaczką, a nie twórczynią, to która płyta Ryfy najbardziej by Ci się spodobała i dlaczego?

Ryfa Ri: Ja nienawidzę słuchać swoich starych kawałków. Żenuje mnie to, mam totalny cringe. Ostatnio też odpowiadałam na “oceń wersy” i dostałam swój własny wers do ocenienia. Oceniłam go na 3. Uznałam go za grafomański, tak jak to ujęłaś w pytaniu. Bardzo lubię płytę 4funk ze względu na jej rapowość, bardzo lubię rymy z tego albumu, podobają mi się bity… Ale rozumiem czemu ten krążek nie siada w Polsce. To jest street-rapowanie na kozackich, funkujących podkładach, więc rozumiem. Ale lubię. Mimo wszystko, moim faworytem w dyskografii jest ELO POLO, bo jest najbardziej aktualne, a jeśli mogę, to wybiorę jako ulubioną tę, którą dopiero zrobię.

Teraz pytanie do Ciebie jako do osoby z hip-hopem związanej od wielu lat. Lilu w jednym z wywiadów powiedziała, że musiała odbić od rapu, ponieważ ta zajawka nie dojrzewała wraz z nią. Tak więc jak się zmienił Twój odbiór tej kultury po latach. Czy czujesz, że to element Ciebie, który na przestrzeni lat zmieniał się i ewoluował razem z Tobą, czy może jest cały czas taki sam, a Ciebie po prostu nie przestał urzekać?

Ryfa Ri: Hip-hop dojrzewa razem ze mną. To nigdy nie jest pytanie, co hip-hop może dać mi, tylko co ja mogę dać jemu. Czytałam ten wywiad z Lilu. Ja mam coś takiego, że jeżeli chcę, żeby element mojego życia dojrzewał razem ze mną, to go po prostu karmię, tak by mnie nie opuszczał. Nie trzymam się już tak mocno ortodoksyjnego hip-hopu, znamy się i kochamy na tyle, że możemy iść gdzieś indziej i nie przestajemy być hip-hopem. Na płycie ELO POLO śpiewam łobuzerskie ballady o nieudanym romansie i czy zaliczymy to na Spotify do gatunku hip-hop? Nie. Ale czy dla mnie ekspresja jest hip-hopowa? Tak. Taki jest mój tok myślenia.

Knap zarapował któregoś razu Co gdyby nie hip-hop? Ty, kurwa nie wiem. Co by było z Tobą gdyby nie hip-hop? Czy kiedykolwiek żałowałaś obranej drogi i pojawiały się u Ciebie wątpliwości, czy może wszystko, co z rapem związane utwierdza Cię w przekonaniu, że wybrałaś dobrą ścieżkę?

Ryfa Ri & Panama – GRO$$-POL

Ryfa Ri: Jak byłam mała to byłam grungem, ale słuchającym Britney Spears i Reni Jusis. Bo wtedy wchodziły kasety, był boom lat 90. Rap przyszedł do mnie naturalnie, razem z ziomalkami, razem z podwórkiem, razem z imprezami we Freshu i Harlemie, to są takie kluby, które nas wychowywały. Tak bardzo w to wsiąknęłam, głównie od strony tanecznej, że gdyby nie hip-hop, to by mnie nie było tutaj dzisiaj. I nie mówię tego w sposób ckliwy. Ja bym po prostu nie żyła na ziemi, gdyby nie ten hip-hop. Dla mnie poza tym, że był kulturą, której mogłam się złapać, był również rzeczą, która mnie bardzo dużo nauczyła. Wypowiedzi KRS One’a, kawałki Grammatika – to byli dla mnie ojcowie. Ta idea hip-hopu “pozytywne nad negatywnym” i “dawaj, dawaj ziomuś” mnie ujęła. Ujął mnie również aspekt finansowy, czyli to, że mogę żyć z czegoś, co kocham i do czego mam talent. Ja wcześnie zaczęłam żyć na własny rachunek i gdybym nie umiała wtedy tańczyć, to nie dostałabym tej roboty i cholera wie, jakby się to potoczyło. Więc hip-hop zawsze był dla mnie opiekunem mojej głowy i serca, ale też po prostu sposobem na życie. Wpadłam jak śliwka w kompot.

Chciałam Cię zapytać o coś, co ludzie nazywają przekazem w rapie. Twój jest, co tu kryć, rzadko spotykany – niewielu wychodzi na scenę i mówi o samoakceptacji. Ale choć jest niepowszedni, to wciąż jest przekazem. I tu przechodzimy do pytania o pewną “funkcję” hip-hopu – na przestrzeni lat funkcja wychowawcza się zatarła, rap ma być obecnie rozrywką. Ty w myśl starej szkoły edukujesz swojego słuchacza. I tu pytanie – czy robisz to intencjonalnie, czy utożsamiasz się ze stanowiskiem, że rap powinien w pewien sposób kształtować, czy może przychodzi Ci to samo z siebie?

Ryfa Ri: To jest bardzo wielopoziomowe pytanie. Funkcja wychowawcza wychodzi mi mimowolnie, bo też od lat uczę tańczyć i sama byłam wychowywana przez takie głosy jak rap KRS One’a – rap z survivalem, rap z rewolucją. Mówimy o przełomie czarnej społeczności, co jest mega paradoksem, bo powiedziałaś, że dziś rap ma być rozrywką, a w 1700 roku na południu Stanów Zjednoczonych rozrywka to był jedyny sposób, żeby zaakceptować czarną społeczność. I później ten rap stał się rapem z przekazem, rapem rewolucji, Czarnych Panter. To ewoluowało, a kończy się na tym, że rap wrócił do bycia rozrywką. To jest mega ciekawy temat, ale wydaje mi się, że nie jestem zbyt utytułowana, żeby to rozwijać, bo po prostu nie znam tych problemów i nie utożsamiam się z nimi. Ale sądzę, że rozrywka w rapie nie do końca rozwiązuje te problemy, które rozwiązywała kiedyś, bądź próbowała je rozwiązać. To tak nie działa. Powiem Ci szczerze, że próbuję hamować u mnie ten preaching i pokazywanie palcem, ale też nie uciekam z tego miejsca. Jeżeli ktoś chce do mnie przyjść i się czegoś dowiedzieć, albo mieć jakieś wspólne doświadczenie, które temu komuś pokaże, jak iść daną ścieżką, którą ja prezentuję, to zapraszam. Samoakceptacja, o jakiej nawijam, to jest samoakceptacja, której sama potrzebuję, to wynika z mojego poczucia. Ja nie mam potrzeby zarządzania ludźmi ani rapowym przekazem. Ja to robię dla siebie, a że wychodzi przy okazji tak, że ktoś inny również może z tego skorzystać, no to spoko. Sama słucham na przykład smutnych kawałków, nie dlatego, że chcę wiedzieć, jak to jest być smutnym, tylko dlatego, że z nimi rezonuję. Po to jest muzyka – wstajesz rano i wybierasz sobie z klasera, jaki tune jest na dziś. Ja też nie słucham zawsze muzyki z przekazem. Słucham Tygi, DJ-a Mustarda, bardzo dużo klubowej muzyki…

Fakt. W rozmowie z Marcinem Flintem powiedziałaś, że Twoim ulubionym kawałkiem Young Leosi są Stonerki.

Ryfa Ri: Tak. Stonerki z Oliwką Brazil. Nie wiem co Ty o tym sądzisz, ale dla mnie pod względem przekazu… ja mogę z tym vibe’ować.

No to jest takie “go girls” – przekaz, który jest uniwersalny i zawsze się sprawdzi.

Ryfa Ri: Go girls, czy też go… nasze pokolenie. Oprócz lamusków którzy mają problem, niech spadają. Dla mnie to jest kawałek z przekazem, który jest tarczą dla twórczości Young Leosi. Słucham tego i myślę “okay bitch, let’s go”.

LJ Karwel – Twój hero feat. Ryfa Ri

Zadam Ci jeszcze jedno pytanie z cyklu “wielu raperów ma tak, jakie jest Twoje stanowisko”. Wielu raperów mówi o terapeutycznej funkcji muzyki. Jak jest z tym u Ciebie – czy zdarza Ci się traktować majka jako terapeutę? Jak sprawdza się w tej roli?

Ryfa Ri: 80% mojego rapu to jest autoterapia. Jak to się sprawdza? Dobrze. Często też rapuję kawałki ku pokrzepieniu samej siebie, czyli nawijam na wyrost. Jestem w danym procesie, coś czuję, opisuję to i dopiero tak naprawdę rok później okazuje się, że tym żyję. Robię sobie wróżby. Robię sobie, jakby to psycholodzy określili, priming. Uważam, że bragga trochę po to jest. W przypadku osób, które potrzebują się terapeutyzować, prime’uje się, motywuje samego siebie. Niedługo wypuszczam kolejną płytę i to jest 13 utworów, które są totalnie egzystencjalne, są autoterapią. Aż jest mi głupio, że są tak wewnętrzne, ale znowu, może ktoś będzie z tym rezonował. Więc jak najbardziej, funkcja terapeutyczna. Zresztą wiesz, ja też pracuję z ludźmi, jeżdżę na projekty, byłam na projekcie “Się kręci”, w ramach którego robimy kawałki z ludźmi z trudnymi życiorysami i później są robione teledyski do tych kawałków.

A słyszałaś o działalności Przemysława Kacy? To jest gość, który bada temat tego, jak hip-hop pomaga wyjść na prostą osobom z trudnymi historiami, w szczególności dzieciom z pieczy zastępczej. Pisze o tym książki, prace naukowe, urządza specjalne warsztaty dla tych biednych dzieciaków… skojarzyło mi się to z Twoją wypowiedzią.

Ryfa Ri: Tak, kojarzę, jak najbardziej. W moim zespole ELO POLO band zgodziła się ze mną śpiewać Vera Icon, czyli dyrektorka fundacji, w której pracuję i ona wykonuje dokładnie taką samą pracę. Czyli pracuje z młodzieżą terapeutycznie, ma dwa zespoły, jest socjoterapeutką i raperką jednocześnie. Robi to za jednym zamachem i uważam, że to jest piękne.

Ostatnie pytanie będzie ciut lżejsze. Jak słyszysz dobry bit, to w pierwszej kolejności układają Ci się wersy, które byś do niego nawinęła, czy może choreografia, którą chciałabyś do niego zatańczyć? (Ryfa Ri oprócz bycia raperką jest także tancerką hip-hop – przyp. red.)

Ryfa Ri: Jak słyszę dobry bit, to pierwsze, co mi się układa w głowie, jest flow. Ale nie mogę Ci powiedzieć, czy to jest flow taneczne, czy rapowe, bo to jest u mnie to samo. Jeżeli przekazowo mam coś do powiedzenia, to zazwyczaj mi się to układa w głowie bez bitu, tzn. przyjdzie niezależnie od tego, czy słyszę muzykę. “Chcę powiedzieć to, mam taką potrzebę”. A jak słyszę dobry bit w tle, to zarówno kiwa mi się głowa, nogi, ręce i całe ciało, jak i słyszę w głowie… flow. Układa mi się pewien rytm, który ma za zadanie się toczyć i tworzyć taką hip-hopową mantrę. A treść wynika z nastroju. Ale zawsze najpierw czuję flow.

RYFA RI & PANAMA – POLUCJE

Przeczytaj także: O.S.T.R.: „Całe życie mówiłem, że kariera i sława to efekt uboczny pasji, a nie jej myśl przewodnia” [wywiad]

Karolina Błońska, dziennikarka z działu rapowego naszego portalu, porozmawiała z Ryfą Ri, jedną z najważniejszych nawijaczek współczesnej i dawnej sceny m.in. o terapeutycznej funkcji muzyki, roli przekazu w rapie oraz o jej ulubionym kawałku Young Leosi. Zobacz także Co obejrzeć po „Reniferku”? Te seriale powinny wam się spodobać Początki polskiego rapu: pierwsze kasety, dissy i […]

Obserwuj nas na instagramie:

Sprawdź także

Imprezy blisko Ciebie w Tango App →