W służbie multi-kulti. Do kin wchodzi „Star Trek: W nieznane”


21 lipca 2016

Podziel się newsem:

Polub Rytmy.pl na Facebooku:

Promują gender, LGBT, równość rasową i wyznaniową. Gdyby załoga statku kosmicznego Enterprise istniała naprawdę, zapewne nie uzyskałaby pozwolenia na lądowanie w Polsce. Star Trek: W nieznane wchodzi do kin.

Kto by pomyślał, że skromny serial science fiction, oparty głównie na dialogach, od początku skazywany przez analityków rynku na pożarcie, bojkotowany przez własną stację, wreszcie – zdjęty z anteny po trzech sezonach, wyewoluuje w potężną franczyzę, która właśnie obchodzi 50-lecie istnienia.

Trekkies świętują hucznie. Opasłe tomiszcza książek okolicznościowych, eventy z przyspieszonymi kursami języka klingońskiego, muzealna ekspozycje obrazów Leonarda Nimoya, wystawny teledysk „Sledgehammer” Rihanny. Przede wszystkim zaś: nowy cykl telewizyjny zapowiedziany na styczeń 2017 oraz wchodzący właśnie na ekrany Star Trek: W nieznane – trzeci odcinek rebootu J.J. Abramsa, jednego z największych wizjonerów współczesnego kina. Abrams nie tylko przywrócił sadze świetność, ale także kontynuuje walkę o prawa obywatelskie zapoczątkowaną przez twórcę oryginalnej serii, Gene’a Roddenberry’ego.

Promocja satanizmu

Azjatycki pilot, czarnoskóra porucznik, szkocki inżynier, rosyjski nawigator, dwurasowy oficer. Dziś taki kolektyw nikogo nie dziwi, ale w amerykańskiej telewizji roku 1966 drugiej tak multikulturowej obsady nie było.

W kraju panowała zimnowojenna psychoza, zwiększała się obecność militarna w Wietnamie, Afroamerykanie uzyskali dopiero częściowe prawa do głosowania. Na Południu „wrogów narodu” wciąż upatrywano właśnie w nich – dodatkowo wspieranych rzekomo przez komunistów. Ale i wyemancypowana Północ nie była wolna od teorii spiskowych, w myśl których zagrożenie mogła nieść każda mniejszość, każdy obcokrajowiec. A nawet kosmici, choć od słuchowiska Orsona Wellesa minęły już trzy dekady, a od Roswell – dwie.

Star Trek

Star Trek w znacznym stopniu przyczynił się do zmiany percepcji, zniwelowania ksenofobicznej paranoi. Serial przez lata dawał głos przedstawicielom różnych kultur, religii, osobom niepełnosprawnym (Geordi La Forge z Następnego Pokolenia, komandor z metalową przepaską na oczach, w zawoalowany sposób występował w imieniu niewidomych), wszelakim innym i obcym.

Azjatycki pilot, czarnoskóra porucznik, szkocki inżynier, rosyjski nawigator, dwurasowy oficer. Dziś taki kolektyw nikogo nie dziwi, ale w amerykańskiej telewizji roku 1966 drugiej tak multikulturowej obsady nie było.

Jedną z postaci, które najszybciej zyskały sympatię widzów, był Spock, pół-człowiek, pół-Wolkanin, jedyny przedstawiciel swojej cywilizacji na pokładzie Enterprise. Bohater Leonarda Nimoya od początku był też najbardziej problematyczny dla twórców. W pierwotnej wersji scenariusza miał ciemnoczerwoną skórę, ale tuż przed rozpoczęciem zdjęć ktoś przytomnie zauważył, że w czarno-białej telewizji dałoby to efekt blackface, czyli postać przypominałaby białego z poczernioną twarzą, jak w obelżywych spektaklach z przełomu wieków.

Spock gif

Fizjonomia Spocka przysporzyła również kłopotów z cenzurą, która uznała spiczaste uszy humanoida za… promocję satanizmu. Ostatecznie uszy przeszły i – obok zielonej krwi i nigdy niezmąconej powagi – robiły za przyczynę szyderstw reszty załogi z bohatera. Istotne jednak, że na końcu Spock zwykle okazywał się moralnym zwycięzcą, np. ratując rasistę przed śmiercią.

Historyczny pocałunek

Katalizatorem przemian była także postać Uhury (w suahili: „wolność”), afrykańskiej księżniczki i zarazem czarnoskórej kobiety w stopniu oficera – totalna abstrakcja w ówczesnych Stanach, gdzie Afroamerykanki zajmowały najniższy szczebel drabiny społecznej. Co za tym idzie, wcielająca się w bohaterkę Nichelle Nichols nie czuła się komfortowo w skórze Uhury – atmosfera na planie wokół jej osoby nie była specjalnie przyjazna, a cenzorzy z premedytacją ograniczali jej kwestie do linijek w rodzaju „tak jest, kapitanie”.

uhurakirkkiss

Aktorka na wczesnym etapie emisji chciała nawet zrezygnować z roli. Od tego pomysłu odwiódł ją osobiście… Martin Luther King. Przywódca ruchu na rzecz praw obywatelskich wyperswadował Nichols, jak ważna dla Afroamerykanów jest reprezentacja w ogólnokrajowym show – jakakolwiek, a co dopiero przez postać na stanowisku kierowniczym. „To jedyny serial, który nie tylko regularnie oglądamy z żoną, ale także pozwalamy oglądać do późna naszym dzieciom”, miał powiedzieć pastor.

Aktorka na wczesnym etapie emisji chciała nawet zrezygnować z roli. Od tego pomysłu odwiódł ją osobiście… Martin Luther King.

W listopadzie 1968 roku, kilka miesięcy po zabójstwie Kinga, wyemitowano historyczny odcinek, w którym doszło do pocałunku Uhury z kapitanem Kirkiem, pierwszego międzyrasowego pocałunku w dziejach amerykańskiej telewizji. Konserwatywni widzowie zareagowali oburzeniem – tyle że z innego powodu niż spodziewany. „Jestem zdecydowanym przeciwnikiem związków mieszanych – pisał w liście do NBC jeden z fanów – ale gdybym trzymał w ramionach tak piękną kobietę, na pewno nie całowałbym jej z taką powściągliwością”.

Star Trek George Takei i John Choo

George Takei i John Cho jako Sulu

Abrams idzie za ciosem. W nowym filmie grany przez Johna Cho pilot Sulu nie tylko dokonuje coming outu, ale także pojawia się w towarzystwie adoptowanej córki, którą wychowuje wraz z partnerem. Progresywny wątek miał przy okazji uhonorować oryginalnego odtwórcę roli Sulu, George’a Takei, prywatnie homoseksualistę.

Aktor i aktywista LGBT ucieszył się z umieszczenia otwartego geja na pokładzie Enterprise, ale jednocześnie skrytykował pomysł, by był nim akurat Sulu – jako niezgodny z pierwotną wizją Roddenberry’ego. Co też w pewnym sensie pokazuje siłę oddziaływania Star Treka – najpierw jest się Trekkiem, dopiero potem osobą prywatną.

Sprawdź także: Serial „Empire”: Szekspir z sąsiedztwa

Promują gender, LGBT, równość rasową i wyznaniową. Gdyby załoga statku kosmicznego Enterprise istniała naprawdę, zapewne nie uzyskałaby pozwolenia na lądowanie w Polsce. Star Trek: W nieznane wchodzi do kin. Kto by pomyślał, że skromny serial science fiction, oparty głównie na dialogach, od początku skazywany przez analityków rynku na pożarcie, bojkotowany przez własną stację, wreszcie – […]

Podziel się newsem:

Polub Rytmy.pl na Facebooku: