Piotr Rogucki: Roma Gąsiorowska nie musiała mnie zachęcać do współpracy!


20 lutego 2017

Podziel się newsem:

26 lutego w klubie Stodoła odbędzie się premiera projektu „Płyń”, stworzonego przez Romę Gąsiorowską na podstawie muzyki i dramatu Piotra Roguckiego. Rozmawiamy z Piotrem o pracy nad spektaklem, eksperymentach i współpracy z Romą.

„Płyń” to niezwykły projekt nie tylko ze względu na artystów zaangażowanych w jego powstawanie – Romy Gąsiorowskiej, Piotra Roguckiego, Agaty Kuleszy, Pii Partum, Wojtka Urbańskiego, Matyldy Damięckiej i wielu innych twórców. To pierwsza produkcja W-arte! Open Art Space – artystyczno-edukacyjnego projektu Romy Gąsiorowskiej, a zarazem koncert, spektakl i teledysk w jednym.

piotr rogucki płyń

Cały projekt oparty jest o dramat „J.P. Śliwa”, który dołączony był do płyty Piotra Roguckiego o tym samym tytule. Główny bohater, Jan Paweł Śliwa żyje w przeświadczeniu, że ma dokonać rzeczy wielkich. Bezskutecznie próbuje zaistnieć w świadomości tłumu, szuka swojego powołania i sposobu na wyrażenie siebie poprzez sztukę. Charakter nieudacznika i frustrata doprowadza go do aktu terrorystycznego, który traktuje jako dzieło sztuki.

W zapowiedziach twórcy mówią, że chcą podważyć pozycję i model autorytarnego artysty, reżysera czy inscenizatora. Dlatego Roma Gąsiorowska dała twórcom wolność – swoje video arty na przykład samodzielnie wyreżyserowała Agata Kulesza. Jaki efekt udało im się osiągnąć, tego będzie można przekonać się w Stodole 26 i 27 lutego, a potem podczas trasy po Polsce, w którą ruszą artyści. Przez premierą próbowaliśmy wyciągnąć kilka szczegółów od sprawcy całego zamieszania, czyli Piotra Roguckiego.

 

Piotr Rogucki o projekcie „Płyń”: Chcemy pokazać teatr ludziom, którzy zazwyczaj do niego nie chodzą

piotr rogucki płyń

Projekt „Płyń” brzmi dość skomplikowanie – to koncert, spektakl, przedsięwzięcie interdyscyplinarne. Jak sam byś go określił?

Piotr Rogucki: Dla mnie to po prostu rodzaj otwartego warsztatu artystycznego z użyciem różnych elementów, które pojawiają się w teatrze. Myślę, że można „Płyń” nazwać spektaklem, który zawiera elementy muzyki na żywo i fabuły, z przyzwoleniem na odrobinę improwizacji. Bardzo ważnym elementem są także video arty, które w pewnych fragmentach są pełnoprawnymi uczestnikami spektaklu, kreującymi postacie.

Dlaczego tytuł „Płyń”, a nie „J.P. Śliwa”?

Dramat „J.P. Śliwa” był tylko punktem wyjściowym do tego działania. Podczas ośmiomiesięcznej pracy w zeszłym roku – warsztatów i wspólnych próbach improwizacji – powstała nowa formuła. Ciężar przełożony został na zabawę i eksplorowanie dziedziny artystycznej, a nie socjologicznej. Stąd pomysł, by zmienić podejście do tej pracy, odciążyć ją od skojarzeń z „J.P. Śliwą” i nazwać inaczej.

Czy J.P. Śliwa pozostaje głównym bohaterem?

Nie do końca. Mam wrażenie, że wyłoniła się nowa postać. Nie chcę zdradzać za wiele, ale nasza odczucia po próbach i przygotowaniach jest takie, że główną rolę przejęła inna bohaterka – dziewczynka, która stwarza wrażenie, że kontroluje wszystko, co się na scenie odbywa. Zastanawialiśmy się, czy nie nazwać tego spektaklu po prostu „Mała”.

W jakiej relacji jest Mała z J.P. Śliwą? J.P. Śliwa to podobno postać inspirowana Twoim własnym życiem.

To trochę za dużo powiedziane. Nie chcę go teraz charakteryzować, zajęłoby to za wiele czasu, ale Mała to trochę alter ego Śliwy, jego duchowa warstwa.

Czym Roma Gąsiorowska zachęciła Cię do współpracy?

Ona mnie nie musiała zachęcać – po prostu powiedziała: „Zróbmy coś razem”. Akurat tak się złożyło, że otwierała właśnie W-arte. Chciałem ją zaprosić do tego, by pomogła mi stworzyć kostiumy na scenę, a ona powiedziała, że otwiera właśnie własną przestrzeń artystyczną, która ma na celu połączenie różnych dyscyplin. Ja akurat miałem dokonać wydawnictwa, które też połączy różne dyscypliny artystyczne. Roma stwierdziła wtedy, że powinniśmy zrobić to razem i tak zaczęła się nasza współpraca.

Przy tym projekcie pracowało wielu artystów, ale wszyscy mieliście wolną rękę w realizacji własnych pomysłów. Jak spięliście to w całość?

Tak jak w zwykłym spektaklu – każdy wnosi coś od siebie. Zazwyczaj to trochę mniej niż w przypadku tego działania. To, co robimy, nie jest przypadkowe, lecz zostało zasugerowane naszą wspólną pracą i było kontrolowane przez Romę. Jest to rodzaj improwizacji, eksploatowania umiejętności pozaaktorskich naszych uczestników, ale wszystko jest spajane wspólnym mianownikiem, którym jest reżyseria Romy Gąsiorowskiej.

Sam grasz tu kilka ról – autora muzyki, scenarzysty oraz postać Pana Kierownika. Twoja przygoda z aktorstwem nie zaczęła się teraz, ma już swoją historię – jak obecnie czujesz się jako aktor?

Myślę, że nigdy nim nie przestałem być. Moje działania cały czas były działaniami na scenie. Nawet w warstwie muzycznej nie ograniczały się tylko do odśpiewania piosenek – zdobywałem warsztat i rodzaj wiedzy, który pozwalał mi rozwijać się w dyscyplinie aktorskiej. Myślę, że dobrze odnalazłem się w postaci Pana Kierownika. Poza tym przecież wielu jest aktorów, którzy grają na instrumentach, a jeżeli nie potrafią, to się tego uczą. I już.

Jaką rolę w tym projekcie odgrywa sama muzyka?

Muzyka jest rodzajem kręgosłupa. Czasami przejmuje dominującą rolę, gdy aktorzy śpiewają piosenki. Czasami tylko podskórnie pulsuje jako ścieżka dźwiękowa. Jest szkieletem, na którym opiera się cały spektakl. Nieprzypadkowo używane jest określenie koncert performatywny, ponieważ muzyki będzie bardzo dużo. W dużej mierze pełniła będzie funkcję taką, jak w typowym koncercie rockowym.

Zakładacie też otwarty dialog z publicznością. W jaki sposób może się przejawiać?

Publiczność będzie usytuowana naprzeciwko trzech wydarzeń – koncertu muzycznego, wydarzeń dramatycznych i video artu w taki sposób, że będzie mogła z nich korzystać w różnym natężeniu. Tak naprawdę ostatnia odpowiedź na to, czym jest ten spektakl i które z punktów, które zaznaczyliśmy, były najistotniejsze oraz co tak naprawdę z tego powstało, zostanie uzyskana w chwili interpretacji publiczności. Nie możemy się doczekać tego, jak nasza praca zostanie odebrana.

Chcecie z tym projektem ruszyć w trasę, ale to będzie trasa po teatrach, po klubach?

To zależy, gdzie zostaniemy przyjęci. Będą to zarówno kluby muzyczne, jak i miejsca przyzwyczajone bardziej do przedstawień teatralnych, sale muzyczne, filharmonie. Założenie tego wydarzenia artystycznego było takie, że ma być na tyle mobilne, aby móc wszystko zwinąć i w jeden dzień rozłożyć w jakimś innym miejscu, które posiada scenę i siedzącą publiczność. Startujemy w klubie muzycznym – Stodole, więc to musi być spektakl, który da się zawieźć wszędzie. Chcemy teatr pokazywać ludziom, którzy zazwyczaj do teatru nie chodzą, dlatego pewnie będą to głównie kluby. Jest w tym może rodzaj pewnej misji społecznej, choć może to trochę za dużo powiedziane.

płyń piotr rogucki plakat

26 lutego w klubie Stodoła odbędzie się premiera projektu „Płyń”, stworzonego przez Romę Gąsiorowską na podstawie muzyki i dramatu Piotra Roguckiego. Rozmawiamy z Piotrem o pracy nad spektaklem, eksperymentach i współpracy z Romą. „Płyń” to niezwykły projekt nie tylko ze względu na artystów zaangażowanych w jego powstawanie – Romy Gąsiorowskiej, Piotra Roguckiego, Agaty Kuleszy, Pii […]

Polub Rytmy.pl na Facebooku:

Imprezy blisko Ciebie w Tango App →