kadr z klipu do utworu „Aniele”

Przesłuchaliśmy „Mezokrację” po 20 latach od premiery. Czy hejterzy mają za co przepraszać?


02 marca 2023

Obserwuj nas na instagramie:

20 lat temu ukazała się Mezokracja od Mezo. Sprawdzamy, czy krytyka jak spadła na ten album w 2003 roku, była uzasadniona.

2003 niegotowy na Mezokrację

2003 rok był dla polskiej muzyki dość wyjątkowy. Przyniósł sporo hitów, które zostały z nami na długie lata. Reni Jusis przekonywała, że kiedyś nas znajdzie, a Borysewicz z Kukizem, że tutaj jest, jak jest. Na rapowym podwórku Sokół i WWO zachęcali, by nie bać się zmiany na lepsze, a każdy hip-hopowy nerd szukał Eisa, którego do dziś zresztą nie udało się tak na dobre odnaleźć. Gdzieś pomiędzy mainstreamem a głównym wówczas, ulicznym nurtem rapu, postanowił się ulokować Mezo wraz ze swoim legalnym debiutem Mezokracja. Jak szybko się okazało, polski rap nie był jeszcze gotów na taką zmianę ustroju.

Ilość hejtu, jaka wylała się na Mezo, ale także Owala czy członków Ascetoholix, którzy z nim współpracowali, była jak na tamten czas gigantyczna. Otwarcie krytykowali ich nie tylko słuchacze, ale także raperzy, co zaowocowało między innymi beefem z Tym Typem Mesem. Poznaniak został twarzą podgatunku określanego wówczas jako hiphopolo, którego przedstawiciele skazywani byli na środowiskową banicję, jednocześnie nie narzekając zdecydowanie na wyniki sprzedażowe. Mezokracja trafiła na zestawienie OLiS, co w 2003 roku dla płyt rapowych było ogromnym osiągnięciem.

Czy raperzy powinni przeprosić Mezo?

Po latach, wraz z rozwojem polskiego rapu, jego umainstreamowieniem i licznymi mariażami z popem, zaczęły pojawiać się głosy broniące Mezo. Z każdym kolejnym rokiem podnosiły się one coraz śmielej, aż wręcz sami raperzy, jak np. Wac Toja, zaczęli mówić publicznie, że ówcześni hejterzy powinni przeprosić poznaniaka. Ale czy tak naprawdę jest za co?

Ostatecznie to, że rap stał się wręcz nowym popem, nie świadczy o tym, czy płyta, która stylistycznie wyprzedzała swoje czasy stała na wysokim poziomie, czy nie. Trudno słuchając Aniele nawet w 2023 roku nie skręcić się z żenady, gdy padają wersy „Mam na Ciebie oko biało-głowo powiedz słowo, a wywołam rokosz” czy „Panienko w Twe okienko uderzam jak ułan”. To jednak zaledwie jeden z 17 utworów znajdujących się na Mezokracji. Jak więc ten album po 20 latach broni się jako całość?

Mezo – Aniele feat. Liber

Nie takie znowu hiphopolo

To, co zwraca uwagę na Mezokracji już od pierwszego, tytułowego utworu to jak bardzo… klasyczna, a jednocześnie różnorodna jest to płyta. Boombapy wymieszane z odrobiną funku, gęsto ścielący się rym i panczlajny to absolutna podstawa Mezokracji. Wspomniane panczlajny na Rejsie czwartym, czy Mikrofonu muszkieterze wypadają bardzo solidnie. Za bit z Głosów w obowiązującej dobie neo-boombapów wielu raperów dałoby się pokroić. Mezo niejednokrotnie pokazuje też dużą inteligencję na zabawnych storytellingach pokroju Na ostatnią chwilę, czy Ziewać mi się chce, na którym (i mówię to z pełną odpowiedzialnością) pomysłowością delikatnie zakrawa nawet o twórczość Łony. Idealnie jednak nie jest. Gdzie leży więc problem Mezokracji?

Wspomniany wcześniej tytułowy utwór bardzo mocno przywiódł mi na myśl VNM-a w pozytywnym tego skojarzenia znaczeniu. Energia otwierająca płytę z przysłowiowego „buta”, bragga, staranność i finezja w dokładaniu jak największej liczby rymów przywiodły na myśl To mój czas z De Nekst Best V-a. Myśl ta obudziła w mojej głowie dalszy ciąg skojarzeniowy między byłym członkiem Prosto, a Mezo, tym razem jednak negatywny.

Bez autocenzury

To, co u obu raperów wyróżnia się negatywnie, to brak autocenzury. Lub wystarczającej pokory, by przyjąć krytyczne głosy życzliwych osób z otoczenia, które z pewnością się pojawiły. Niektóre rymy na Mezokracji brzmią komicznie, jakby były wciskane w linijki na siłę. Śpiew na refrenach jest momentami mocno przeszarżowany. Już nie mówiąc o dziwnym umiłowaniu do ckliwego klawisza w bicie jak na Pasji, czy największych hitach na albumie: Aniele oraz Żeby nie było. To ta tendencja prawdopodobnie przyczyniła się do zaszufladkowania Mezo jako autora hiphopolo. Mnie jednak nie ona razi na Mezokracji najbardziej.

O ile Mezo potrafił zaskoczyć naprawdę ciekawą obserwacją, czy błyskotliwym panczlajnem, o tyle każdy jego tekst o kobietach wywoływał ciarki żenady. Nie tylko Aniele, ale też Gładka arystokratka, czy Ekstradyska z wersami pokroju „Ta z włosami w kok ta ma dwie farbowane kitki, fajne kobitki nastoletnie lolitki” czy „Widzisz tą w tej ciemnej karnacji, w białej kreacji, po prostu kocha się w prokreacji”. Sporo można wybaczyć Mezo, przypominając sobie brzmienie polskiego rapu sprzed 2003 roku. Zarówno niektóre wciskane na siłę wersy, jak i śpiew. Tym bardziej że w 2023 wspominanemu wcześniej VNM-owi po 15 latach od pierwszego solowego krążka dalej brakuje autocenzury i nikt go z tego powodu nie szykanuje. Jednak sposób, w jaki Mezo pisał o kobietach, wręcz momentami przeczy chwalonej przeze mnie inteligencji autora.

Mezo – Mezokracja

Coś za coś

Mezokracja biorąc pod uwagę tak wiele mocnych, jak i słabych stron jednoznacznie jawi się dziś przede wszystkim jako płyta różnorodna. Jak na standardy 2003 wręcz wyjątkowo różnorodna. Już wtedy jednak istniał problem braku umiejętnej selekcji utworów, który raperowi z dużym potencjałem i skłonnością do eksperymentów pozwolił umieścić na trackliście Aniele, Żeby nie było czy Ekstradyskę. Utwory, które na zawsze naznaczyły jego karierę łatką hiphopolowca. Zaryzykuję stwierdzenie, że lepsza selekcja utworów mogłaby nie tylko uchronić Mezo przed hejtem i zmienić bieg jego historii, ale potencjalnie nawet i dać kolejny polski rapowy klasyk. Wiele utworów pomimo 20 lat do dziś brzmi naprawdę nieźle, a taka Mezokracja, Głosy, Wodzu prowadź czy Na ostatnią chwilę wręcz bardzo dobrze.

Owszem, hejterzy mają za co przepraszać Mezo. Czy jednak autor Mezokracji zamieniłby morze hejtu, ale i pieniądze, jakie wygenerowały jego wielkich hity, na potencjalne miejsce w rapowym panteonie z prawdopodobnym debetem na koncie? To już pytanie tylko do niego.

Odsłuch albumu Mezo – Mezokracja

20 lat temu ukazała się Mezokracja od Mezo. Sprawdzamy, czy krytyka jak spadła na ten album w 2003 roku, była uzasadniona. Zobacz także Co obejrzeć po „Reniferku”? Te seriale powinny wam się spodobać Początki polskiego rapu: pierwsze kasety, dissy i nadejście Scyzoryka WROsound 2024. Zagrają m.in. Małpa, susk, Bisz i Kasia Lins 2003 niegotowy na […]

Obserwuj nas na instagramie:

Sprawdź także

Imprezy blisko Ciebie w Tango App →