Muzyczna przestrzeń warta poznania – Festiwal NADA 2019 – [relacja]


16 września 2019

Podziel się newsem:

Polub Rytmy.pl na Facebooku:

Sezon festiwalowy tym razem zakończyliśmy w Toruniu. Tam, w miniony weekend, już po raz piąty odbył się Festiwal NADA. To pełna niespodzianek, nowych odkryć i niestandardowych brzmień impreza dla prawdziwych miłośników muzyki, odbywająca się w ciekawych przestrzeniach urokliwego miasta. Sprawdźcie, jak wyglądały nasze trzy dni na Festiwalu NADA!

Festiwal NADA 2019 – relacja

Wydarzenie zainaugurował naprawdę wyjątkowy koncert. W czwartek zachwycająca sala Teatru im. Wilama Horzycy wypełniła się po brzegi w oczekiwaniu na występ niezwykle utalentowanej Hani Rani, która zaczarowała swoimi subtelnymi dźwiękami zgromadzoną publiczność. Więcej o tym koncercie przeczytacie w naszej relacji z tego wieczoru:

Hania koi, nie rani – koncert otwarcia Festiwalu Nada w Toruniu – [relacja]

Hania Rani – Eden

Dalsze wydarzenia odbywały się w większości w budynku dawnego kościoła ewangelickiego, który dziś jest siedzibą fundacji Tumult. Tam piątkowe wydarzenia rozpoczęły się od naprawdę mocnego akcentu.

Festiwal NADA – dzień drugi

Koncert, który wymknął się poza scenę

Na mniejszej scenie prezentowała się rosyjska wokalistka i gimnastyczka, która występuje pod pseudonimem Rosemary loves a blackberry. Artystka wykonuje niedookreślony gatunkowo rodzaj muzyki, ale myślę, że możemy to zamknąć w eksperymentalnej elektronice połączonej z performancem taneczno-akrobatycznym. Pisząc, że Rosemary loves a blackberry występowała na małej scenie traktuję to bardziej symbolicznie, gdyż ten koncert objął tak naprawdę całą przestrzeń Tumultu. Artystka wykorzystała dość sporą część pustej przestrzeni pod sceną i prezentowała tam swoje umiejętności gimnastyczne, wijąc się po parkiecie. Chwilę później, wspinała się po rusztowaniach drugiej sceny i siedziała na ustawionych na niej głośnikach, aby na koniec swojego występu rzucić z impetem barierką ochronną. Trudno oceniać ten koncert w kategoriach dobry/niedobry. Co prawda muzycznie nie było to wyjątkowo porywające, momentami nawet monotonne i nudne. Jednak z pewnością artystka zachwyciła i zaskoczyła swoim zjawiskowym show, które nie pozwalało oderwać od niej wzroku i jeszcze na długo pozostawiło publiczność mocno poruszoną.

Rosemary loves a blackberryLove you Asia Aria Anna Maria Vittoria Rossa

Klubowa odmiana jazzu

Potem było nieco spokojniej, jednak niemniej interesująco. Zespół EABS, to zdecydowany fenomen ostatniego czasu, jeśli chodzi o muzykę jazzową. Choć nie jest to najprostszy gatunek muzyczny, ta grupa zdecydowanie go odmładza i sprawia, że do jazzu przekonują się nawet ci najbardziej sceptyczni. Energetyczny, momentami wręcz klubowy set zespołu EABS wynosi jazz na przysłowiowe podwórka i sprawia, że ta kojarząca się tak poważnie muzyka staje się przystępna i można się przy niej nawet zwyczajnie dobrze bawić. Tak też było podczas Festiwalu NADA, gdzie na parkiecie nie zabrakło tańczących ludzi, a na scenie – klasy, a jednocześnie klubowej energii.

EABS – Przywitanie Słońca

Litewski dowcip zaklęty w poezji

Kolejnym ciekawym odkryciem okazał się być litewski zespół Kabloonak. To tworzący autorską muzykę indie, zwracającą się w stronę balladowych brzmień lat ’70 i ’80 zespół, który podczas toruńskiego Festiwalu NADA stworzył iście magiczną atmosferę. To koncert pełen poezji, ale jednocześnie niebanalnego dowcipu, którego nie skrywał uroczy wokalista Jonas Narbutas. To również moment na odetchnięcie i zrelaksowanie, a jednak w tym wszystkim nie zabrakło energicznego oraz energetycznego grania. Kabloonak zaczarował nas i stworzył wspaniałą atmosferę!

Kabloonak – Bruises on Her Legs

Lokalny, światowy idol

Na koniec drugiego dnia organizatorzy zapewnili prawdziwą petardę. Uwielbiany, lokalny idol, wieloletni Torunianin, który dziś podbija największe sceny w całej Polsce – Organek, rozpalił przestrzeń Tumultu do czerwoności. Energii i rockowego pazura temu zespołowi odebrać nie można jednak po kilku latach ogrywania tego samego materiału odczuwam już pewne znużenie i zdecydowanie czekam na nowości od tych panów. Trzeba jednak przyznać, że mimo to, wciąż udaje im się gromadzić szalejące tłumy pod sceną, a w Toruniu ich koncerty zawsze wybrzmiewają wyjątkowo i sentymentalnie.

Organek – Niemiłość

Przeboje naszych babć w Klubie NRD

Choć oficjalnie drugi dzień Festiwalu NADA dobiegł końca, w zaprzyjaźnionym, legendarnym Klubie NRD, na najwytrwalszych czekało jeszcze after party, które bardzo przyjemnym setem umilał Pejzaż. Kultowe przeboje naszych babć zamknął w elektronicznych bitach, co zaowocowało bardzo przyjemną, subtelną zabawą na parkiecie do wczesnych godzin porannych.

Pejzaż – Uważaj jak tańczysz

Festiwal NADA – dzień trzeci

Niemieckie objawienie Festiwalu NADA

Ostatniego dnia organizatorzy również postawili na bardzo mocny początek. Niemiecka grupa HYMMJ to zdecydowanie największe odkrycie i jeden z najlepszych momentów Festiwalu NADA 2019. Ich indie-rockowe granie, z elementami bluesa i psychodelii dawały naprawdę światowe brzmienie. Z tej muzyki biła spora dawka nostalgii, jednak energii i gitarowego sznytu im również nie zabrakło. HYMMJ na scenie rozpalili prawdziwy ogień, do tego stopnia, aż spalił się jeden z odsłuchów. :) Zapamiętajcie tę nazwę, oni jeszcze namieszają!

HYMMJ – Guillotine

Niemoc ma moc!

Rozgrzaną atmosferę podtrzymała grupa Niemoc. To tegoroczni debiutanci, którzy rockowe brzmienie gitar łączą z dźwiękami syntezatorów, tworząc coś, co można by nazwać elektro-rockiem. Eksperymentują, nie ograniczają się, brzmią genialnie i serwują to, co najlepsze – genialną zabawę! Jak się okazuje – niewiele trzeba, by zawładnąć sceną i zrobić muzyczne show na naprawdę wysokim poziomie, bo trzeba zaznaczyć, że Niemoc gra muzykę instrumentalną. Mimo to, muzycy w całości wypełniają przestrzeń zarówno muzyczną jak i sceniczną i zdecydowanie niczego bym tu nie dodała.

Niemoc – Miss Żużla

Muzyczne eksperymentowanie

Resina to kolejne eksperymentalne brzmienia, które zapewnili nam organizatorzy Festiwalu NADA. Syntezatory połączone z perkusją, wiolonczelą i niezwykłym, przeszywającym, operowym wręcz wokalem Karoliny Rec i modernistycznymi wizualizacjami w tle zabrały nas w zupełnie inną, oderwaną od ziemi, intymną, ale zarazem w pewnym sensie psychodeliczną przestrzeń. Nie był to najprostszy w odbiorze koncert, ale zdecydowanie warty poświęcenia uwagi i skupienia, aby doświadczyć czegoś nowego, niecodziennego.

Resina – Trigger

Taneczny finał Festiwalu NADA

Cieszy fakt, że Festiwal NADA otwiera słuchaczy na takie brzmienia, zwłaszcza, że tuż po Resinie na głównej scenie występowali przedstawiciele zupełnie odmiennego, mainstreamowego nurtu – duet The Dumplings. A właściwie nie duet, bo Kuba Karaś i Justyna Święs zagrali wspomagani przez znakomitego perkusistę Aleksandra Orłowskiego, który uwydatnił brzmienie zespołu. Set złożony głównie z utworów pochodzących z płyty Raj i najnowszych singli The Dumplings ponownie uruchomił stopy zgromadzonej w Tumulcie publiczności i porwał ją do szalonej tanecznej zabawy. Tym samym, zespół pożegnał się na dłuższy czas z toruńską publicznością, gdyż po trasie jesiennej udaje się na mały sceniczny urlop. Myślę jednak, że koncert The Dumplings w ramach Festiwalu NADA był zarówno godny pożegnania jak i zakończenia całej imprezy i z pewnością naładował zgromadzoną publiczność dobrą energią na długi czas. Oczywiście ostatniego dnia również nie zabrakło after party w Klubie NRD, które tym razem rozkręcała ZAMILSKA.

The Dumplings – RAJ

Festiwal NADA 2019 – imprezy towarzyszące

Warto również wspomnieć o imprezach towarzyszących festiwalowi. Tutaj uwagę najbardziej przyciągały dwa panele dyskusyjne – pierwszy o kondycji lokalnego rynku muzycznego, drugi z przedstawicielami stowarzyszenia ZAiKS o jego działaniu. Dobrze, że takie wydarzenia się odbywają, wskazuje to na ciągły rozwój imprezy, jednak brakowało im jeszcze trochę rozmachu i ciekawych treści, które całkowicie zaangażowałyby moją uwagę. Niemniej, to były bardzo przyjemnie i inspirujące popołudnia spędzone wśród ciekawych ludzi, obracających się w świecie muzyki. Jest potencjał w tych wydarzeniach, liczę na ich rozwój w przyszłości.

Festiwal NADA może nie zachwyca swoimi rozmiarami, czy atrakcjami, które oferuje. Nie znajdziecie tu masy stoisk z gadżetami promocyjnymi, stref z alkoholem i sznurów food trucków. To po prostu impreza o przyjaznej atmosferze, przepełniona najlepszym, alternatywnym graniem, skierowana do prawdziwych, otwartych miłośników muzyki, którzy są gotowi na nowe, często niestandardowe odkrycia. Z roku na rok widać jak to wydarzenie pięknie się rozwija i rośnie w siłę. Myślę, że warto w przyszłym roku wybrać się na wycieczkę do Torunia i dać się przekonać do tej fascynującej imprezy. My z pewnością będziemy! Do zobaczenia NADA!

festiwal nada 2019

Podziel się newsem:

Polub Rytmy.pl na Facebooku:

Sprawdź także