Artyści znów buntują się przeciwko streamingowi. Napisali list do Kongresu


06 września 2016

Podziel się newsem:

Polub Rytmy.pl na Facebooku:

Nie zapowiada się na razie, by serwisy streamingowe doszły do porozumienia z muzykami, więc pewnie coraz częściej albumu ulubionego artysty nie uda nam się znaleźć akurat na tej platformie, z której korzystamy.

Ponad 180 artystów – między innymi Taylor Swift, Paul McCartney, U2, Katy Perry i Billy Joel – napisało list otwarty do amerykańskiego Kongresu o nowelizację DMCA (Digital Millenium Copyright Act) z 1998 roku.

O rozgoryczeniu gwiazd stanem przemysłu muzycznego, który traktuje artystów i wykonawców jak tanią siłę roboczą, słychać nie od dziś. Na głównego wroga muzyków w ostatnich latach wyrosły jednak uwielbiane przez słuchaczy serwisy streamingowe, a konkretnie nieprzyzwoicie niskie stawki, które te platformy oferują artystom.

załącznik1

Zarzuty wytaczane są tym razem zwłaszcza wobec YouTube. W 2014 roku serwis płacił 0.002$ za wyświetlenie wideo – w kolejnym roku stawka spadła spadła do zaledwie 0.001$, mimo wzrostu łącznej liczby wyświetleń o 132%. Tym samym obroty rynku muzycznego w 2015 roku były o 755 mln dolarów niższe, niż gdyby obowiązywała poprzednia stawka. Za niską skuteczność krytykowany jest także algorytm, który analizuje treści pod kątem ich zbieżności z dziełami objętymi prawami autorskimi. Im więcej takich treści na YouTube, tym mniejszy przychód z reklam. W 2015 roku wyświetlania reklam wygenerowały 385 mln dolarów – w tym samym roku o 31 mln dolarów więcej przyniosła branży muzycznej sprzedaż winyli, które nadal mimo renesansu i wzrostu sprzedaży, stanowią mały procent rynku.

załącznik5

Więcej zysków niż reklamy branży muzycznej przynoszą także płatne subskrypcje na platformach streamingowych – w 2015 roku było to 1,2 mld dolarów. I to właśnie w tym kierunku może pójść YouTube, wprowadzając płatną wersję serwisu YouTube Red, która ma być pozbawiona reklam i wzbogacona o ekskluzywne materiały. Ciężko jednak znaleźć sens takiego rozwiązania dla branży muzycznej – YouTube nie jest jednak pełnoprawnym narzędziem streamingu muzyki i trudno nam uwierzyć, że użytkownicy YouTube płaciliby, żeby obejrzeć teledyski bez reklam.

Artyści twierdzą, że ich list wynika przede wszystkim z obawy o zdolność przyszłych pokoleń twórców do zarabiania na życie, której zagraża obowiązujące prawo, stworzone niemal dwadzieścia lat temu i niespełniające wymogów dzisiejszego rynku.

źródło: Muzyka i Prawo

Sprawdź także:
Czy Banksy to wokalista Massive Attack?

Podziel się newsem:

Polub Rytmy.pl na Facebooku: