Suwal wydaje EPkę i opowiada nam o swoich ulubionych nutach! #MojeRytmy

Ania Hofman
30 sierpnia 2018

Podziel się newsem:

Polub Rytmy.pl na Facebooku:
Już dziś możecie sprawdzić nową EPkę reprezentanta kolektywu Flirtini.

Suwal to jeden z najciekawszych młodych producentów w naszym kraju, który ma na swoim koncie produkcje dla takich artystów jak Rosalie., Michał Sobierajski czy Kroki. Dziś, 30 sierpnia, światło dzienne ujrzało jego debiutanckie wydawnictwo – EP’ka zatytułowana „Forma”.

Nowy materiał od Piotrka Suwalskiego zawiera trzy premierowe utwory i jeden remix. Całość jest rozpięta stylistycznie pomiędzy taneczną elektroniką, a lekko melancholijnym R&B, zanurzonym w promieniach wyjątkowo słonecznego lata. Styl Suwala i jego podejście do produkcji mogą przywodzić na myśl takich artystów jak ZHU, Mura Masa czy Disclosure. Gościnnie na EP-ce usłyszymy Rosalie., Agatę i Koskę. Dodatek stanowi remix utworu „Morfina”, który w pierwotnej wersji pojawił się na płycie „Przed snem” Michała Sobierajskiego (nagrany jeszcze raz na potrzeby „Forma” EP).

Z okazji premiery rozmawiamy z Suwalem o jego ulubionych kawałkach, brazylijskich operach mydlanych oraz byciu Supermanem. :) Check this out!

Moje Rytmy: Suwal

Piosenka, od której wszystko się zaczęło…

Gang Starr – Full Clip. W domu rodzinnym słuchanych było tyle różnych rodzajów muzyki, że nie chciałbym skrzywdzić żadnego przez wyszczególnienie jakiegoś jednym kawałkiem. Jeśli chodzi jednak o beatmaking to pamiętam, że Gang Starr – Full Clip był dokładnie tym, co chciałem wtedy muzycznie osiągnąć. Miałem nawet zasadę, że jeśli poleciał w odtwarzaczu mojego sony-ericssona, to zawsze musiałem przesłuchać go do końca.

Album, który raz na zawsze zmienił moje życie

Coś pomiędzy Jamesem Blake’iem z lat 2010-2011 a Shlohmo – „Bad Vibes”. Mimo, że moja dzisiejsza muzyka znacząco odbiega od tych albumów, to zmieniły one moje postrzeganie muzyki. Te dźwięki dosłownie się nie starzeją, a to przez ich wyjątkowość – ja dalej uczę się i chciałbym kiedyś osiągnąć taką niezależność dźwiękową.

Kawałek, przy którym bawiłem się na 18stce

Niewiele pamiętam z mojej 18tki, nie wiem czy to przez czas, czy przez to, co wtedy robiłem. Stawiam na to drugie jednocześnie przyznając, że nie pamiętam żadnego numeru z tamtego wieczoru. Zresztą muzyka schodzi na dalszy plan, kiedy biegasz po mieście w stroju Supermana.

via GIPHY

Utwór, którego nie chcę już więcej słyszeć

Próbowałem bardzo długo. Moje głośniki wypełniały takie postacie, jak Enrique Iglesias, Zenon Martyniuk, Pitbull, Taylor Swift… Nic we mnie nie pękło, więc chyba zniosę wszystko.

Modowa marka, której twarzą chciałbym zostać (i u boku kogo)

Jeśli chodzi o marki tekstylne, to niestety nie jestem ekspertem, a moja twarz nadawałaby się co najwyżej do reklamowania targowych marek tekstylnych. Skoro jednak przyszło mi wybierać, to wybieram – Victoria’s Secret – byłaby to świetna kampania mająca na celu walkę z body shamingiem.

via GIPHY

Popkulturowe zjawisko, które lubię trochę za bardzo

Nie wiem, czy aktualnie mam coś takiego, co nadałoby się do tej kategorii, ale w wieku szkolnym uwielbiałem, wyświetlany przez jedną z rodzimych stacji telewizyjnych serial „Zbuntowany anioł”. Głównie ze względu na Natalię Oreiro – do dziś podśpiewuje sobie: cambio dolooooooor por libertaaaaaad.

Moje ulubione miejsce na ziemi

Zdecydowanie mój dom rodzinny w Katowicach i jego okolice, podwórko, trawnik, na który zawsze wstępuje z psem, boisko przy szkole, garaże. Nie da się przestać za tym tęsknić, nieważne jak dobrze by nie było.

Artysta, z którym chciałbym nagrać kawałek

Chance the Rapper. Praktycznie wszystko, co robi ten pan spotyka się z moją aprobatą – pozornie naiwny, ale ujmujący śpiew, bardzo elegancko poskładany i ciekawy rap – to jest to. Mam tyle gotowych gospelowych harmonii i pomysłów na numery, że ta współpraca nie miałaby szans na niepowodzenie. Chance, jeśli to czytasz, jestem tu, czekam, hit me up.

Kawałek, który śpiewam pod prysznicem

James Vickery – Until Morning. Mój śpiew określiłbym na coś pomiędzy asłuchalny a słaby, ale za to z dużą ilością ekspresji. Niemniej jednak, dzięki temu numerowi spędzam pod prysznicem więcej czasu niż normalnie. Moje imitacje wysokich dźwięków regularnie niosą się przez słuchawkę prysznicową, gdzieś w głąb kamienistych rur Wrocławia. Jeśli czasem mnie słyszysz, przepraszam.

Na tapecie mojego telefonu mam… 
Grafiki tworzone przez Parra – holenderskiego artystę, którego polubiłem za okładkę do jednego z wydań książki „Kocia kołyska” – Kurta Vonneguta. Obrazy zmieniam między co jakiś czas, zazwyczaj wybieram te z okrągłymi, gołymi kobietami lub ich częściami. Mają coś w sobie.

Fot. główne: Jędrzej Zator

Podziel się newsem:

Polub Rytmy.pl na Facebooku: