Słaba dziara, słaby sztos – co o Twoim tatuażu myślą fachowcy?


04 listopada 2016

Podziel się newsem:

Polub Rytmy.pl na Facebooku:

Tatuaż jest dziś, po gotowaniu z jarmużem, najbardziej hip sprawą w wylogowanej rzeczywistości. Zanim jednak pójdziecie zrobić sobie dziarę wprost z katalogu Pana Google'a albo Pana Instagrama, przeczytajcie, co sami tatuażyści uważają za obciach, nudę i bezmyślne folgowanie modzie.

najs-tu-ink-ju1

Gilu

Najs tu INK ju, Białystok, al. Piłsudskiego 2E, tel. 731 049 966

Widzisz w ostatnich czasach jakieś dziarkowe trendy? Coś, co się mocno powtarza?

Powtarzają się geometryczne zwierzątka, łapacze snów, czy innych bąków. Kompletną epidemią są wilki z lasu, w każdej postaci, uzbrojone, kolorowe, pochlapane akwarelką lub z mandalowymi dodatkami.

A jakie były mody jeszcze kilka lat temu?

Kilka lat temu dzisiejszy piedestał wilków zajmowały kruki, spadające, latające, realne lub ilustracyjne. Długo utrzymywały się znaczki nieskończoności, czyli tzw. śmigiełka i „te czarne ptaszki co wszyscy” – no wiesz [Gilowi chodzi zapewne o jaskółki tatuowane choćby symetrycznie na obu ramionach – red.]. I wszystkie sekwencje, które miały na sobie znane wokalistki z telewizji.

Jakich dziar (o ile) z jakichś przyczyn nie robisz?

Ze względu na to, że jestem piśmienny i rozumny, nie robię tematów pro-nazi i mocno nacjonalistycznych, żołnierzy wyklętych i przeklętych. No i tych katolskich dziar, w stylu znanego zdjęcia polskiego rednecka…

Jakimi dziarami jesteś znudzony?

Nudzą mnie kompozycje w klimacie tempus fugit [łac. czas ucieka – red.], które robione są na milion sposobów – kompas-zegar-klepsydra, kompas-sekstans-mapa, mapa-zegar-lampa-kompas. A może by tak dla odmiany kompas, zegar i butelka wódki stołowej? (śmiech)

Na wieść o jakiej robocie Ci się tak już zupełnie ulewa?

Ulewa mi sie kiedy słyszę o piórku – takim co zakręca się w znaczek nieskończoności, „ale żeby był taki inny – może łoterkolor?”, „a może coś od siebie bym dodał, najlepiej w miętowym kolorze?”. Ulewa mi się też – jak wspomniałem – na wieść o żołnierzach prze/wy/zaklętych. No i ulewa mi się, jak ktoś chce jakiś prawacki napis, na przykład: „Jestem dumny że jestem Polakiem” fontem hebrajskim. (śmiech)

 

7-kropli-2

Daniel „Łysy”

7 Kropli Tuszu, Białystok, ul. Rocha 13/15, lok. 213, tel. 536 588 487

Widzisz w ostatnich czasach jakieś dziarkowe trendy? Coś, co się mocno powtarza?

Ooo tak! I jest to przerażające, zwłaszcza u płci pięknej. Przykład: wakacje, przychodzą kobiety zrobić coś zwariowanego i okazuje się, że wszystkie robią to samo. Czyli „śmigła” [znaki nieskończoności – red.]. Różniły się tylko dodatkami typu piórka, ptaszki itd. W pewnym momencie powiedzieliśmy: „Stop! No more!”.

A jakie były mody jeszcze kilka lat temu?

Kilka lat temu była moda na new school, portrety, a jeszcze wcześniej tribale. Moda oczywiście zmienia się z biegiem czasu. Jednak mieć na sobie taką chronologiczną kolekcję, to nie lada gratka. (śmiech)

Jakich dziar (o ile) z jakichś przyczyn nie robisz?

Szczerze mówiąc to nie miałem jeszcze takiej sytuacji w życiu. Generalnie robię wszystko – póki co. Ludzie są różni, różne mają też poglądy i wyznania. Nie można odmówić czegoś, co ma dla kogoś jakąś wartość. A to, co ja o tym myślę, to już moja prywatna sprawa.

Jakimi dziarami jesteś znudzony?

Kocham to co robię i nie ma dla mnie znaczenia, jaki to konkretnie wzór. Jasne, że jedne cieszą mniej, a inne bardziej ale wszystkie sprawiają mi przyjemność.

matka-cie-zabije

Magda

Matka Cię Zabije, Warszawa – Żoliborz, tel. 501 621 923

Widzisz w ostatnich czasach jakieś dziarkowe trendy? Coś, co się mocno powtarza?

Z trendami jest tak, że trzeba na nie patrzeć z różnych perspektyw. Inaczej to wygląda dla dzieciaka, który wpadł na pomysł, żeby zrobić sobie pierwszy tatuaż. Kiedy zaczyna oglądać zdjęcia, widzi takie zjawiska jak dotwork, watercolour czy prace w konwencji art brut – celowo udające nieudolne bazgroły. Dla niego to wszystko jest nowe i ekscytujące. Z drugiej strony dla kogoś, kto obserwuje scenę od kilku albo kilkunastu lat, to te trendy są już zjawiskiem opatrzonym i wcale nie takim nowym. Najbardziej aktualne wśród młodych tatuatorów jest poszukiwanie swojego rozpoznawalnego stylu, który i tak często jest kopiowany, jak tylko zdjęcie tatuażu pojawi się na instagramie. Spora część ludzi, wybierając sobie projekt, sugeruje się jego popularnością w Internecie. Są też tacy, co stawiają na oryginalność, która często okazuje się śmieszna czy wręcz żenująca – dobrym przykładem jest wytatuowany portret Krystyny Pawłowicz.

A jakie były mody jeszcze kilka lat temu?

W siłowniach górowały tribale. Wśród muzyków rockowych głowa Apacza w wersji skromniejszej z jednym piórkiem, a na bogato w całym pióropuszu. Wzory pożyczone z półświatka takie jak pajęczyny i kotwice. Japońskie smoki z wytrzeszczonymi oczami wyglądające jak wkurwiony pekińczyk i wszechobecna biomechanika w stylu H.R. Gigera.

Jakich dziar (o ile) z jakichś przyczyn nie robisz?

Nie chcę robić skrajnych wzorów z jednej strony swastyki, czy z drugiej sierpa i młota. Nie podjęłabym się też zrobienia dziary o treści, która może obrażać konkretne osoby. Na przykład przychodzi chłopak po rozstaniu z dziewczyną i chce napis „Marta to głupia cipa”. Nie ma szans.

Jakimi dziarami jesteś znudzona?

Nie ma złych tematów o ile klient jest otwarty na modyfikacje wzoru, który na pozór wydaje się być nudny. Najgorsze są jednak te ciągle powielane „modne” wrzuty, które wyskakują jako pierwsze po wpisaniu w google haseł typu „tatuaż dla dziewczyny” – łapacze snów, dmuchawce, pióra i kokardy. Nuda i irytacja pojawiają się w momencie, kiedy klient nie chce wziąć pod uwagę wiedzy i doświadczenia tatuatora.

Najgorsza tematycznie dziara jaką robiłaś?

Drzewo życia z okiem opatrzności zamiast korzeni, wpisane w symbolizującą religię chrześcijańską rybę. Jakiś czas później pojawił się klient, który chciał podobny wzór w stylu illuminati, tyle że w promienistym trójkącie miał być kalafior zamiast oka.

Sprawdź także:
Co wolno wojewodzie, czyli gwiazdy poza granicami prawa

Podziel się newsem:

Polub Rytmy.pl na Facebooku: