Rurales. Wsie, stodoły, street art


26 lipca 2016

Podziel się newsem:

Polub Rytmy.pl na Facebooku:

Węsiory, Chmielno, Koronowo, Pomysk Mały… Mówią wam coś te nazwy? Podejrzewamy, że nie – a to właśnie między innymi do tych niewielkich wsi zawędrowała grupa street artowców, krążących po Polsce z projektem Rurales.

Graffiti oraz street art od zawsze są kojarzone z dużymi miastami, w których mogą je zobaczyć dziesiątki tysięcy par oczu. Chęć bycia widocznym jest często głównym motorem napędowym do działania dla ulicznych twórców. Okazuje się jednak, że malowanie w zacisznych, ustronnych lokalizacjach również może być uzależniające.

Jak podkreśla Seikon, twórca abstrakcyjnych kompozycji, a zarazem pomysłodawca Rurales, inicjatywa ta bynajmniej nie jest pierwszą tego rodzaju na świecie. Tak czy inaczej, w skali Polski jest to projekt unikatowy, ujmujący profesjonalnym podejściem do tematu.

Rurales

Rurales – Krik Kong i Sainer

Nie samo malowanie

– Naszą główną ideą jest poszukiwanie jak najbardziej niedostępnych i skrytych miejsc, przeważnie odciętych od głównych szlaków komunikacyjnych. Lubimy wsie, które są zamieszkane przez może pięćdziesiąt osób. Tam czujemy się najlepiej – wyjaśnia Seikon.

Dla osób współtworzących Rurales bardzo istotny jest również aspekt bez mała socjologiczny. Tu nie chodzi tylko o to, żeby namalować obrazek i zniknąć – ale też o poznanie lokalnej społeczności, rozmowy z gospodarzami, poznanie historii i opowieści danego miejsca czy regionu.

Naszą główną ideą jest poszukiwanie jak najbardziej niedostępnych i skrytych miejsc, przeważnie odciętych od głównych szlaków komunikacyjnych.

W pierwszym ruralesowym wyjeździe wzięli udział street artowcy, których pseudonimy nie powinny być obce nikomu, kto bacznie śledzi scenę – oprócz Seikona, byli to Jay-Pop i Krik Kong. Wkrótce dołączył do nich reprezentant stolicy SC Szyman, a w niektórych miejscach pojawili się też epizodycznie kolejni twórcy – tacy jak na przykład Roem.

Rurales

Rurales – Jay Pop i Krik Kong

Do ekipy należał też operator kamery Kuba Goździewicz, który uwieczniał konfrontacje artystów z tak nieoczywistymi dla nich powierzchniami jak chociażby stodoła. Nagrania te złożyły się na film zatytułowany po prostu Rurales, którego premiera odbyła się w maju zeszłego roku w TuBazie w Gdyni. Dokument można zobaczyć od czasu do czasu na specjalnych projekcjach w różnych miastach w całej Polsce, a także w zagranicznych galeriach i ośrodkach kultury. Wkrótce zostanie upubliczniony również w internecie.

Rurales

Rurales – Jay Pop

Filipińskie wioski

W opinii Seikona, film spotkał się z przychylnym przyjęciem, co również wpłynęło na decyzję o kontynuacji projektu. Materiał do drugiej części powstawał przez cały kwiecień i tym razem skupiono się wyłącznie na wsiach – w odróżnieniu od zeszłorocznej edycji, w trakcie której malowano również w pustostanach. Apetyty większe, to i zespół większy – w podróż po Warmii i Mazurach oraz województwach: mazowieckim, lubelskim i podlaskim wybrała się ekipa w składzie: Jay-Pop, Krik Kong, SC Szyman, Sainer (Etam Crew) i Seikon. Swoje trzy grosze w mazowieckim dorzucili ludzie-instytucje rodzimego street artu, czyli Sepe i Chazme. Malarzom wytrwale sekundowali kamerzyści Kuba Goździewicz oraz Krzysztof Kowalski, a finansowo inicjatywę wsparło kilka firm, dzięki czemu budżet filmu nie był oparty wyłącznie o oszczędności samych twórców.

Rurales

Rurales – Sc Szyman

Rurales AD 2016 to jednak już nie tylko film, ale i okolicznościowy zin. Tyle, jeśli chodzi o Polskę – a przecież czeka nas jeszcze Rurales w odsłonie… filipińskiej. Seikon wraz z Goździewiczem i fotograf Alką Murat wybrał się do tamtejszych wioseczek, a dokumentację zdjęciową i video z tego wypadu będzie można obejrzeć na ich nadchodzącej wspólnej wystawie. Nasz rozmówca nie chce jeszcze podawać konkretnych dat, ale podejrzewa, że całość powinna być gotowa przed końcem roku. Can’t wait.

SONY DSC

Rurales – Seikon

 

Sprawdź także:
Ursynów Zapomniany. Tego nie znajdziesz w przewodnikach po Warszawie

 

Węsiory, Chmielno, Koronowo, Pomysk Mały… Mówią wam coś te nazwy? Podejrzewamy, że nie – a to właśnie między innymi do tych niewielkich wsi zawędrowała grupa street artowców, krążących po Polsce z projektem Rurales. Graffiti oraz street art od zawsze są kojarzone z dużymi miastami, w których mogą je zobaczyć dziesiątki tysięcy par oczu. Chęć bycia […]

Podziel się newsem:

Polub Rytmy.pl na Facebooku: