Środa – koniec wakacji i dzień loda. Podróż szlakiem warszawskich lodziarni


31 sierpnia 2016

Podziel się newsem:

Polub Rytmy.pl na Facebooku:

To nie jest zwykły dzień. To dzień niezwykły! To ostatni dzień czegoś, co niektórzy pamiętają ze szkoły i studiów. To koniec pewnej epoki. Epoki luzu i laby. To koniec… wakacji.

Drodzy Państwo – w tym roku koniec wakacji wydarza się w środę. A środa – wiadomo – imieniny loda. By z honorami uczcić te dwie okazje, wybierzmy się w podróż szlakiem warszawskich lodziarni. Ta mrożąca krew w żyłach trasa na długo pozostanie w Waszej pamięci i wykresach BMI. Panie i Panowie, smacznego!

Jednorożec Lody Tradycyjne (ul. Narbutta 38)

warszawskie lodziarnie jednorożec3warszawskie lodziarnie jednorożec2

fot. Jednorożec Lody Tradycyjne

Stare chińskie przysłowie głosi, że nie ma jednorożca bez rogu. Dlatego lody, które Jednorożec oddaje w Wasze ręce, zawsze udekorowane są pięknym, waflowym rożkiem. Mogłoby się wydawać, że temat lodów został już solidnie przewałkowany i nic nowego w brandingu lodziarni po prostu już nie da się wymyślić. Ale ten sympatyczny akcent, nawiązujący do równie uroczej nazwy, nie tylko zrywa z tym przeświadczeniem, ale też roztapia serce.
Jednorożec kręci swoje pyszne lody na miejscu i – jak chwali się na swoim fanpejdżu – codziennie. W środku nie ma wiele miejsca, ale jeśli uda Wam się je upolować, to zalegniecie w miłym wnętrzu.

 

Ulica Baśniowa (Al. Wojska Polskiego 41)

warszawskie lodziarnie baśniowa2

fot. Ulica Baśniowa

Nie dajcie się nabrać, że lodziarnia Ulica Baśniowa znajduje się na ulicy Baśniowej. Nic bardziej mylącego. Szukajcie jej przy Alei Wojska Polskiego 41. Logiczne (nooooot). No, to skoro tajemnicza nazwa i adres zostały już odczarowane, pora na odrobinę magii. W Baśniowej lody są naprawdę pyszne. Smaków jest tam milion. Okej, może nie milion (zawsze byłam słaba z matmy), ale co najmniej tyle, ile liter w przeciętnym imieniu i nazwisku. Imponuje smakowa wyobraźnia właścicieli. Oprócz klasyki, czeka Was także prawdziwa fantazja. A fantazja polega na przykład na ukręceniu lodów o smaku twarożku ze szczypiorkiem… Więcej Wam nie zdradzę, idźcie i próbujcie.

 

Tłusty Kotek (ul. Hoża 51)

warszawskie lodziarnie tłusty kotek

fot. Tłusty Kotek

Zaglądając do dawnej Fabryki Serów przy Hożej 51 można się nie tylko okazjonalnie wydziarać, poszaleć na ściance wspinaczkowej czy napić kawy. Można spotkać tam także Tłustego Kotka. Oczywiście najpierw trzeba go znaleźć, bo jak to z kotkami bywa, lubią się chować w okienku. Kotek ma propozycję dla klientów z syndromem gastro niezdecydowania, czyli skromny asortyment lodów. Te podawane są w kubeczku, wafelku lub w lodo-rurce. Czy warto odwiedzić tego tłuściocha? Głosy są podzielone – jedni mruczą, że pychotka, inni, że Tłusty Kotek wcale nie jest taki tłusty, jak go malują… No, ale ta nazwa… Czy ktoś z lodo-biznesu miau lepszą?

 

N’Ice Cream Factory (ul. Chmielna 9/5)

warszawskie lodziarnie nice cream 1

fot. N’Ice Cream Factory

To miejsce dla osób, którym brakuje w życiu ciekłego azotu. W N’Ice Cream Factory nie tylko go mają, ale także nie wahają się go używać. Do lodów naturalnie. Cała procedura zamawiania przeznaczona jest raczej dla osobników z natury cierpliwych. A to dlatego, że najpierw trzeba wybrać bazę kompozycji smakowej (mleczko, mleczko sojowe, jogurcik albo sorbecik – no dobra, nie będzie już więcej zdrobnień), potem zdecydować, który smak lub smaki wybierasz. Gdy te dwie życiowe decyzje zostaną już podjęte, przychodzi pora na trzecie starcie z samym sobą i wybór ponętnych dodatków. A tych jest wystarczająco dużo, żeby stać przy ladzie przez pół dekady. Lokal (oprócz lodowej rozpusty) grzeszy także ogródkiem z widokiem na ulicę Chmielną. I to jest całkiem najs.

 

Thai Ice (Krakowskie Przedmieście 24)

warszawskie lodziarnie thai ice

fot. Thai Ice

Jeśli byłeś zimnym tradycjonalistą, ale mimo to spodobało Ci się mrożenie lodów ciekłym azotem, otwórz się na Thai Ice. To kolejna wariacja na temat mrożenia. W sąsiedztwie Uniwersytetu Warszawskiego możesz załapać się na tajskie widowisko. Tak, tak. Widowisko. Otóż preparacja oryginalnie (acz może nieco kiczowato) wyglądających mrożonych roladek wygląda spektakularnie. Jak to? Mniej więcej tak to: wybierasz bazę smakową. Ta zostaje wylana na diabelsko zimną płytę. Następnie zastyga w trymiga i zostaje zdrapana szpachelką tak, by uformować z niej zgrabne ruloniki. Rulonik po ruloniku trafia do Twojego kubeczka za pomocą szczypców. A potem to już tylko posypka, polewka albo – jeśli smakowało – dokładka. Co tam sobie Państwo zamarzą.

 

Sucré – Lody Naturalne (ul. Mokotowska 12, przy Placu Zbawiciela)

warszawskie lodziarnie sucre1

fot. Sucré – Lody Naturalne

Gdy na Mokotowskiej, tuż przy Zbawiksie, tworzy się długaśna kolejka typu gęsiego, wiedz, że coś się dzieje. Prawdopodobnie jest wtedy gorąco, a w lodowym menu Sucré właśnie pojawił się solony karmel (ewentualnie mango). Nie dziwota. Warto polecieć w te kulki i stać za tym karmelem tyle, ile trzeba. Serio. W lokalu nie ma gdzie się umościć, dlatego to naturalne, że te lody po prostu trzeba zabrać na spacer.

 

Sprawdź także:
Puść trochę kasy… z dymkiem. Komiksowe miejscówki w Warszawie

Podziel się newsem:

Polub Rytmy.pl na Facebooku: