Jamiroquai w 10 klasycznych utworach


01 lutego 2017

Podziel się newsem:

Informacja, że Jamiroquai wracają z nową płytą obudziła i zelektryzowała fanów grupy, która w latach 90. wyprzedziła swoje czasy, przywracając popowi soul, jazz i disco. Z tej okazji wróciliśmy do dyskografii składu Jay Kaya.

31 marca ukaże się pierwsza od 7 lat płyta Jamiroquai. „Automaton” to powrót artysty, który już debiutując, zmieniał zasady gry. Jamiroquai stawiało się w jednym rzędzie z takimi trochę zapomnianymi już zespołami jak Incognito czy Brand New Heavies, ale tak naprawdę to grupa, która nie miała swojego odpowiednika wśród swoich rówieśników. Jedyny prawdziwy wzór i idol Jay Kaya to Stevie Wonder.

Jay zaadoptował dziedzictwo Steviego i wprowadził je w nową epokę, oprawiając soul i funk w nowoczesną i jednoczesną bardzo retro elektronikę – powstała mikstura, której przypięto dość koślawą i niejasną łatkę acid jazz. Dyskografia Jamiroquai to siedem bogatych i dość nierównych albumów, a przede wszystkim ogromna ilość niezapomnianych hitów, które do dzisiaj towarzyszą milionom zarówno w klubach, jak i podczas leniwych niedzielnych popołudni. Proponujemy krótki bieg przez najlepsze z nich.

 

1. When You Gonna Learn?

Pierwszy singiel i pierwszy numer na pierwszej płycie to właściwie manifest stylu Jamiroquai i wyraźne osadzenie swojej twórczości w kontekście historycznym. Utwór zbudowany jest na progresji akordów z jazzowego disco Johnny’ego „Hammona” Smitha – kawałka „Los Conquistadores Chocolaté” z płyty „Gears” z 1975 roku. Kay dziękuje nawet Smithowi we wkładce do singla za udzielenie pozwolenia na wykorzystanie struktury jego utworu. Mamy więc niby rok 1993, ale ruszamy w nostalgiczną podróż dwie dekady wstecz.

2. Too Young To Die

I wszyscy nucimy – „turututuuu”. Klasyk, który brzmi po prostu dokładnie jak jeden z największych hitów Steviego Wondera, którego nigdy nie nagrał. Zrobił to za niego zaledwie 24-letni Jay Kay. Pozornie to tylko numer o tym, że przed nami całe życie, ale w muzyce Jamiroquai zawsze było wiele troski o stan planety. W klipie Jay skacze na tle wojskowych terenów znajdujący się na pustyni, śpiewając antywojenny protest song – w 2017 roku chyba znów powinniśmy wziąć sobie ten przekaz mocno do serca.

3. Space Cowboy

Rok później Jay Kay wraca jako kosmiczny kowboj, a w mostku nawiązuje trochę większy kontakt ze swoimi tanecznymi rówieśnikami. Brudna wstawka to w sumie tylko drobny dodatek do stylu, w którym najważniejsze są błogie, jazzowe akordy z septymami i nonami oraz płynąca przez nie swobodnie jak statek przez kosmiczną próżnię melodia.

4. Stillness In Time

Wbrew powszechnemu przekonaniu, Jamiroquai to nie tylko Jay Kay, ale także aż do 2002 roku Toby Smith – klawiszowiec i współautor wielu kompozycji zespołu. „Stillness In Time” to jeden z utworów, które pokazują jego wyraźny wpływ na muzykę zespołu. Smith inspirował się latynoskimi rytmami, co uwidoczniło się zwłaszcza, gdy do składu dołączył nowy perkusista – Derrick McKenzie.

5. Virtual Insanity

W tym zestawieniu nie mogło zabraknąć obiektywnie największego przeboju w karierze Jamiroquai, zobrazowanego jednym z najbardziej kultowych, mimo swojego minimalizmu, teledysków lat 90., który zgarnął cztery nagrody MTV VMA. Nie wspominaliśmy jeszcze o basiście Stuarcie Zenderze, który po tym albumie rozstał się z zespołem, a który robi w „Virtual Insanity” kilka fajnych rzeczy, na przykład udaje w refrenie swoją gitarą bęben taktowy.

6. Cosmic Girl

Co można ciekawego napisać o „Cosmic Girl”, skoro już intro to klasyk? Ten utwór to mój faworyt wśród wszystkich singli grupy, dlatego w tym miejscu pozwolę sobie, by zamiast opisu wrzucić jeden z fajniejszych mash-upów ever, dzięki któremu mogę posłuchać z przyjemnością nawet „Poker Face”.

7. Little L

Little L jest chyba najbardziej bezpośrednim w swym celu wywołania konkretnych afektów u słuchacza numerów zespołu – bezwzględny miks stopy, basu i prostych smyków wyciągają każdego na środek parkietu. Paradoksalnie numer zainspirowała osobista, trudna sytuacja Jaya – kokainowy nałóg jego dziewczyny – witajcie ponownie w epoce disco!

8. Seven Days In Sunny June

Przeskakujemy cztery lata i nie jesteśmy już na dyskotece, ale nagrzanej słońcem łące – takie przynajmniej, utrwalone poprzez teledysk, skojarzenia budzi we mnie zawsze „Seven Days In Sunny June”. To też klamra w twórczości zespołu – powrót do początków, imitacja Steviego Wondera z czasów „Innervisions” i „Talking Book” oraz pełno pożyczonych z paralelnej skali akordów.

9. Runaway (Alan Braxe & Fred Falke Remix)

Przy okazji premiery „Automaton” wiele mówi się o inspirowaniu się Daft Punk, więc warto wspomnieć, że romans z french housem to w przypadku Jamiroquai historia nieco dłuższa. Alan Braxe, połowa duetu Stardust, oraz Fred Falke zremiksowali w 2006 roku singiel „Runaway”, promujący składankę największych hitów Jamiroquai, oprawiając ten i tak wspaniały w oryginale numer w gruby bas i chwytliwe klawisze.

10. White Knuckle Ride

Romans z french housem spodobał się Jay Kayowi na tyle bardzo, że w „White Knuckle Ride” wykorzystał wszelkie podstawowe składowe elementy tego stylu. Naraził się przy okazji wielu fanom grupy, którzy wolą, gdy Jay zanurza się w przeszłość. Ale sorry, kiedy wchodzi ten zimny synth przed refrenem, mam ciarki, a sam refren to dla mnie – bez wątpliwości – jeden z jego najlepszych.

+ Automaton

Jaką płytę zwiastuje „Automaton”? Rozczarowanym doradzam cierpliwość, bo „Seven Days In Sunny June” jest dowodem na to, że czasem drugi singiel może być lepszy od pierwszego. Przyznam, że trochę nudzą mnie zwrotki zbudowane wokół początkowo intrygującej syntezatorowej pętli, za to refren to czysty Jay Kay. Mimo ciekawie przełamującego go mostka i fajnego rozwijania się w czasie, całość wydaje się skrojona odrobinę za bardzo od linijki. Na dodatek odkąd przeczytałem, że Jay śpiewa tu „I’m a tomato”, nie słyszę już inaczej. Jestem jednak dobrej myśli, a jeśli nie wyjdzie – pozostaje mi ponownie wrócić do obszernego katalogu numerów, które Jayowi się udały. Płyta już 31 marca, a gdybyście chcieli zobaczyć Jamiroquai na żywo – o koncercie w Polsce na razie nic nie słychać, ale 22 lipca zespół zagra na festiwalu Colours of Ostrava w Czechach.

Informacja, że Jamiroquai wracają z nową płytą obudziła i zelektryzowała fanów grupy, która w latach 90. wyprzedziła swoje czasy, przywracając popowi soul, jazz i disco. Z tej okazji wróciliśmy do dyskografii składu Jay Kaya. 31 marca ukaże się pierwsza od 7 lat płyta Jamiroquai. „Automaton” to powrót artysty, który już debiutując, zmieniał zasady gry. Jamiroquai […]

Polub Rytmy.pl na Facebooku:

Sprawdź także


Imprezy blisko Ciebie w Tango App →