G-Eazy: „Zawsze mam w sobie pierwiastek undergroundu” [wywiad]


26 sierpnia 2016

Podziel się newsem:

Polub Rytmy.pl na Facebooku:

G-Eazy to obecnie jedna z najgorętszych ksywek w amerykańskim rapie, a jego wczorajszy koncert w Warszawie potwierdził, że nie bez powodu. Złapaliśmy na kilka chwil autora "Me, Myself & I" czy "I Mean It", by porozmawiać o tym, dlaczego tak zajadle krytykuje Donalda Trumpa i jak doszło do współpracy z Britney Spears.

Jedna z twoich poprzednich tras koncertowych nosiła nazwę „From the Bay to the Universe” – udało się to hasło wcielić w życie?

G-Eazy: Mówiłem, że eksploruję galaktykę (śmiech). Wszechświat jest ogromny, a ja chcę po prostu dalej zostawiać na nim swój ślad, otwierać kolejne drzwi i docierać ze swoją muzyką jak najdalej, pamiętając przy tym o miejscu, z którego pochodzę.

Wspominałeś, że These Things Happen zmieniło twoje życie – a co zmienił nowy album? W końcu When It’s Dark Out to pierwsza od dziesięciu lat płyta z Bay Area, która zdobyła status złotej.

G-Eazy: Jeśli These Things Happen zmieniło moje życie dziesięciokrotnie, to When It’s Dark Out zmieniło je stukrotnie. To ekscytujące, że mogę z tym materiałem jeździć po całym świecie i mogę obserwować, jakie są reakcje ludzi, którzy znają moje teksty. Mówię tutaj przede wszystkim o singlowym „Me, Myself & I”, ale z resztą utworów też jest bardzo dobrze.

???? #geazy #onelove

Zdjęcie zamieszczone przez użytkownika Adrian Gwiazda (@adriangwiazda)

Jak ci się gra na koncertach kawałki z mocno emocjonalnej zeszłorocznej płyty? Mam na myśli chociażby „Everything Will Be OK” z Kehlani.

G-Eazy: Granie takich utworów to zupełnie inna bajka niż granie numerów, które określam jako „party records”. To te drugie są faworytami tłumów, bo jednak przychodząc na koncert zazwyczaj chce się pić, tańczyć i skakać całą noc. Kawałki w stylu „Everything Will Be OK” również od czasu do czasu wykonuję, bo to wprowadza inną dynamikę do koncertu, ale nie gram ich za każdym razem, bo ich ładunek emocjonalny jest zbyt duży.

Niedawno zrobiło się głośno o remiksie „Fuck Donald Trump” YG, w którym wystąpiłeś gościnnie. Jak doszło do tego, że wziąłeś udział w tym tracku i dlaczego zdecydowałeś się wypowiadać na ten temat?

G-Eazy: YG zwyczajnie podbił do mnie na zasadzie: yo, robię remix, chcesz się dograć? Nie musiał nic więcej dodawać, odpowiedziałem: jasne! Ten człowiek [Donald Trump – przyp. red.] jest niedorzeczny, serio. Jeśli wybierzemy go na prezydenta, będzie to oznaczać, że jest coś z nami mocno nie tak. Jestem przerażony, kiedy myślę o takiej możliwości. My jesteśmy artystami, a nie politykami czy aktywistami, ale mamy swoje platformy i dysponujemy głosami, dzięki czemu możemy dotrzeć do wielu osób i coś im powiedzieć. Jeśli coś jest dla mnie istotne, to mówię o tym. Tak też zrobiłem tym razem.

@g_eazy #geazy #warsaw #poland #iphone6plus #concert #music

Film zamieszczony przez użytkownika Piotr Tarasewicz (@piotr_tarasewicz)

Jaki obserwujesz odbiór tego numeru i czy nie obawiasz się jego ewentualnych konsekwencji? Myślisz, że twój głos może rzeczywiście wpłynąć na ludzi?

G-Eazy: Odbiór jest silnie spolaryzowany, co jest dla mnie zaskakujące, ponieważ sądziłem, że wszyscy nienawidzą tego gościa, a tu nagle okazało się, że wiele osób naprawdę go popiera. Nie spodziewałem się tego, to niepokojące. To jednak tylko utwierdza mnie w moich przekonaniach i napędza do ciągłego przypominania o tym ludziom.

Swoją drogą, jak to się dzieje, że tak mainstreamowi artyści jak ty czy Macklemore występują w tego rodzaju utworach? W ostatnich latach niewiele było podobnych przypadków, by najbardziej znani raperzy angażowali się w tak istotne tematy.

G-Eazy: To jest trochę pewien rodzaj desperacji z naszej strony. To, co się obecnie dzieje w Stanach, nie napawa optymizmem – a to się dzieje naprawdę i te sprawy są zbyt poważne, by je zignorować, więc za wszelką cenę musimy robić wszystko, co tylko się da. Nie można dopuścić do tego, żeby ten człowiek został prezydentem.

sztos @g_eazy

Zdjęcie zamieszczone przez użytkownika IGA ️ (@icudzilo)

To, co się obecnie dzieje w Stanach, nie napawa optymizmem – a to się dzieje naprawdę i te sprawy są zbyt poważne, by je zignorować, więc za wszelką cenę musimy robić wszystko, co tylko się da. Nie można dopuścić do tego, żeby ten człowiek został prezydentem.

Przejdźmy do kolejnej spektakularnej współpracy z ostatnich miesięcy – mowa o „Make Me…” z Britney Spears. Jesteś jednym z pierwszych raperów, którzy otrzymali taką okazję – co więcej, Britney wybrała ten numer na singiel. Jak doszło do powstania „Make Me…”?

G-Eazy: To szalone, wręcz surrealistyczne – być w numerze z osobą, która jest jedną z najbardziej uznanych postaci w światowym przemyśle rozrywkowym ostatnich dwudziestu lat. Kiedy dostałem pierwszego maila, że Britney chce nagrać piosenkę ze mną, byłem niemal w opcji: chyba sobie ze mnie żartuje… Czuję się zaszczycony, że Britney pomyślała o mnie. To było świetne doświadczenie.

Damn what a night!!!? @g_eazy

Zdjęcie zamieszczone przez użytkownika Karolina ? (@k_olszewska)

Zadomowiłeś się już na dobre w mainstreamie, czy wciąż jest w tobie pierwiastek undergroundu?

G-Eazy: Ja zawsze miałem i nadal mam w sobie undergroundowy pierwiastek – nawet gdy nagrywam z Britney Spears. Ten pierwiastek jest w każdym kroku, który robię na scenie i w każdym wersie, który piszę. On jest zawsze, cokolwiek bym robił. Zachowuję balans.

Nagrałeś już kilka kawałków z legendami Bay Area i na każdym kroku podkreślasz ich zasługi, ale w jednym z wywiadów wspominałeś, że chciałbyś zrobić numer również z Kid Cudim. Jacy inni artyści są na twojej wish list?

G-Eazy: Ty Dolla $ign, Rae Sremmurd, Vince Staples, Wiz Khalifa… Oczywiście Kanye West i Drake, Lil Wayne, Nas… Lista jest długa i mam nadzieję, że uda się zrealizować choć część z tych marzeń.

Bilety na twój koncert w Warszawie sprzedały się na pniu – w ciągu pierwszej doby na wydarzenie na Facebooku zapisało się ponad 25 tysięcy osób. Przekażmy im parę słów prosto od G-Eazy.

G-Eazy: Nie mam pojęcia, jak to się dzieje, że ta muzyka dociera tak daleko, ale jestem mega wdzięczny za to, że ją znacie i wspieracie mnie w tym, co robię. Doceniam to i nie mogę się doczekać, kiedy tu wrócę!

Dzięki za dzisiejszy koncert! @g_eazy #goaheadshow #liveshow

Film zamieszczony przez użytkownika Go Ahead (@goaheadagency)

Sprawdź także:
Jessy Lanza: „Moje teksty biorą się z przypadku”

Podziel się newsem:

Polub Rytmy.pl na Facebooku: