S.C. Szyman: „Gdziekolwiek się nie ruszę, zostawiam po sobie swoje prace” – wywiad


02 września 2019

Podziel się newsem:

Polub Rytmy.pl na Facebooku:

S.C. Szyman – artysta urban-artu z Warszawy, twórca plakatów, szablonów, wlepek. Współzałożyciel Pracowni N22, w której to rozwinął warsztat sitodrukowy. Kurator cyklu artystycznego Full Moon Party. W wywiadzie opowiada m.in. o swoich pracach, N22 jako artystycznej komunie i anonsuje swój najbliższy wernisaż.

S.C. Szyman – wywiad

Artur Wojtczak: Jesteś grafikiem, streetart’owcem, związanym z warszawską sceną urban art od 2002 roku. Pamiętasz od czego się zaczęło?

S.C. Szyman: Pierwsze projekty kreśliłem za dzieciaka w szkolnych zeszytach. Kiedy już przyszedł moment na zmierzenie się ze ścianą na ulicy, okazało się, że graffiti nie jest moją zajawką i po jakiś trzech wrzutach porzuciłem temat. Dopiero jak poszedłem do liceum – kolega z klasy Maurycy Ra – pokazał mi swoje szablony. Od razu złapałem bakcyla, zacząłem projektować i wycinać moje pierwsze jednokolorowe szablony. Razem z kolegą z ławki Dżordżem założyliśmy nasze crew – SC i zaczęliśmy biegać po mieście odbijając pierwsze projekty.

S.C. Szyman

Tworzysz plakaty, szablony i wlepki. Które tworzywo jest Ci najbliższe?

S.C. Szyman: Zaczynałem od szablonów i zrobiłem ich w swoim życiu dosyć dużo. W pewnym momencie zapragnąłem jednak robić plakaty i wtedy siłą rzeczy musiałem zmienić technikę, gdyż szablon nie nadawał się do masowego powielania. Tak właśnie wszedłem w sitodruk, którym się zafascynowałem. Pierwsze kroki stawiałem na warsztatach u chłopaków w V9. Po pewnym czasie postanowiłem zbudować swój własny warsztat. Większość sprzętu zaprojektowałem i wykonałem własnoręcznie razem z moim przyjacielem Kosmosem i moim Tatą. Tak właśnie wsiąkłem w sitodruk, drukując swoje plakaty, vlepki oraz koszulki na nasze imprezy Full Moon Party.

S.C.Szyman

Jacy artyści są dla Ciebie wzorem, najważniejszym punktem odniesienia?

S.C. Szyman: Szanuję wielu, robię swoje.

S.C.Szyman

Założona przez Ciebie pracownia na Mokotowie – N22 to prężnie działające miejsce twórcze skupiające kilku artystów. Możesz ich krótko przedstawić?

S.C. Szyman: Od początku Pracownia N22 miała charakter małej komuny artystycznej, kiedyś policzyłem i przewinęło się już grubo ponad 50 artystów. Od dłuższego czasu mamy stały skład. W tym momencie w pracowni jest 7 osób i są to: Maciej Połczyński, świetny projektant krojów pism i grafik, Martiszu – wybitna ilustratorka i projektantka graficzna, NeSpoon nasza światowa gwiazda, specjalistka od szablonów z koronek, następnie Zbioku i Michał Sosiński – nasi weseli malarze. Niedawno dołączyła do nas Maja, która projektuje biżuterię.

S.C.Szyman

Jesteście również środowiskiem stojącym za cyklicznymi imprezami Full Moon Party. Kiedy kolejna impreza i jakbyś zachęcił do udziału w niej tych, którzy na niej jeszcze nie byli, a Urban-Art jest im bliski?

S.C. Szyman: Od 5 lat organizujemy Full Moon Party, na którego – jako kurator – zapraszam artystów street-artowych i graffiti. Właśnie zbliżamy się do końca piątej i ostatniej edycji. Co dwanaście wydarzeń organizujemy wystawę zbiorową Full Moon Art z pracami z całego sezonu, na którą zapraszam już w grudniu do Warmut Marszałkowska. Jesteśmy w posiadaniu jednej z największych kolekcji płócien polskich artystów streetartowych. W przyszłym roku planujemy pokazać szerszej publiczności całą kolekcję 60 obrazów w sześciu miastach w Polsce. Warto zobaczyć na żywo jak powstaje takie dzieło i można to zrobić właśnie podczas Full Moon Party. Kolejne wydarzenie już 12 października w sobotę. Naszym gościem będzie streetarterka mieszkająca obecnie w UK – Yola – tworząca wielkie fotograficzne kolaże. Wszystkie informacje o naszych imprezach znajdziecie na stronie Pracowni N22 na Facebooku.

S.C.Szyman

Twoje prace są bardzo widoczne w Warszawie, ale napotykałem je również np. podczas spaceru w Gdyni. Gdzie jeszcze wypatrywać plakatów Szymana?

S.C. Szyman: Chyba wszędzie! (śmiech)] Gdzie się nie ruszę – zostawiam coś po sobie. Ostatnio Lwów, Wiedeń i Berlin.

S.C.Szyman

Byłeś kuratorem strefy sztuki podczas tegorocznego Instytut Festival Music & Art – jak wspominasz tę imprezę i oceniasz łączenie tych dwóch dziedzin sztuki?

S.C. Szyman: Festiwal wspominam wspaniale. Czuję, że realizuję się w pełni jako kurator, a tym bardziej we współpracy z 45 artystami. Zrobiliśmy wielką rzecz i cieszę się, że mogliśmy razem pracować. Co do łączenia muzyki z dobrą oprawą wizualną, jest to zdecydowanie najwłaściwszy kierunek. Obecnie ludzie wybierający się na festiwal chcą nie tylko posłuchać ulubionego dj’a, ale przede wszystkim przeżyć coś pięknego, w czym pomagają właśnie artyści wizualni. To połączenie tworzy niezapomniane chwile, jest co wspominać.

S.C.Szyman

6 września na Odyńca 29 odbędzie się twój nowy wernisaż – jaki prace zobaczymy?

S.C. Szyman: 6 września zaprezentuję prace studyjne z serii Forma. Przygotowując się do tej wystawy, postanowiłem odrzucić wszystkie ozdobne patterny, z których jestem znany i skupiłem się jedynie na tworzeniu aksonometrycznych kształtów, które wykorzystuję do malowania murali. Wszystkie prace wykonane są w drewnie i dzięki odpowiedniemu oświetleniu sprawiają wrażenie trójwymiarowych. Będzie się działo, zapraszam!

FORMA / SC Szyman / Exhibition

S.C. Szyman na FB

S.C.Szyman
S.C.Szyman
S.C.Szyman

Podziel się newsem:

Polub Rytmy.pl na Facebooku: