Tajemnice popkultury. Muzyczne teorie spiskowe, które okazały się prawdą


20 lipca 2016

Podziel się newsem:

Polub Rytmy.pl na Facebooku:

Przedstawiamy trzy ciekawe przypadki muzycznych teorii spiskowych, które okazały się prawdziwe.

Świat muzyki słyszał już wiele różnych teorii spiskowych – Elvis i 2Pac żyją, a Paul McCartney nie. Elliot Smith i Kurt Cobain to wcale nie samobójcy, a ofiary morderców. Wśród morza spekulacji można jednak znaleźć takie przypadki, które koniec końców zostały potwierdzone (i nie chodzi nam tu o takie błahostki, jak to, że autorką „This Is What You Came For” Calvina Harrisa tak naprawdę jest jego eksdziewczyna, Taylor Swift).

 

Michael Jackson stworzył muzykę do gry Sonic 3

Michael Jackson

Jest 1994 rok, Sega wydaje właśnie trzecią grę z serii Sonic the Hedgehog. Wśród dzieciaków trwa Sonicomania: błękitny jeż staje się symbolem gier wideo na miarę Mario. Niektórzy gracze bacznie przysłuchują się podczas rozgrywki soundtrackowi z gry i dochodzą do wniosku, że ścieżka dźwiękowa do Sonica brzmi, jakby w jej tworzeniu maczał palce Michael Jackson.

Tego typu podejrzenia bardzo trudno udowodnić w czasach przedinternetowych, więc popularność tej tezy wzrasta na początku drugiego tysiąclecia. Aż tu nagle w 2005 roku szok – pewien użytkownik forum poświęconego Sonicowi rozmawia z Rogerem Hectorem, który w latach dziewięćdziesiątych był dyrektorem technicznego instytutu Segi. Okazuje się, że faktycznie, podczas pracy nad Sonicem 3 trwały rozmowy z Jacko, aby ten napisał muzykę do gry, jednak po wyjściu na jaw oskarżeń artysty o pedofilię, zrezygnowano z tej współpracy, a sam soundtrack przekomponowano.

W roku 2016 wiadomo jednak znacznie więcej: w Huffington Post ukazuje się obszerny reportaż, z którego wynika, że Michael nie podpisał się pod ścieżką dźwiękową, mimo że znajdowały się na niej jego kompozycje, ponieważ nie był zadowolony z tego, jak utwory brzmią w grze (pamiętajmy, mamy lata dziewięćdziesiąte, ówczesne konsole do gier nie były potworami sprzętowymi na miarę PlayStation 4). Dalszą konsekwencją są kolejne fanowskie analizy, które pozwalają po dwudziestu dwóch latach od premiery gry stwierdzić, że mimo zaprzeczeń ze strony Segi, utwory, do których swoją rękę przyłożył Michael Jackson, faktycznie znalazły się w trzeciej części przygód Sonica.

 

In Rainbows Radiohead zostało skomponowane tak, aby uzupełniało OK Computer

Radiohead

Siódmy album Radiohead zawiera dziesięć kompozycji i ukazuje się 10 października 2007 roku, dziesięć dni od momentu ogłoszenia premiery. W tym samym roku mija dziesięć lat od premiery legendarnego krążka oksfordzkiego kwintetu zatytułowanego OK Computer. Już samo to nagromadzenie dziesiątek daje do myślenia niektórym fanom, a gdy dodamy do tego fakt, że tytuły obydwu płyt mają dziesięć liter, a założona przez muzyków spółka, która wydała album numer siedem, nazywa się Xendless Xurbia, to w efekcie pojawia się wśród słuchaczy założenie, że te dziesięć lat dzielące OK Computer oraz In Rainbows wcale nie jest przypadkiem.

Siódmy album Radiohead zawiera dziesięć kompozycji i ukazuje się 10 października 2007 roku, dziesięć dni od momentu ogłoszenia premiery.

Następstwem tej teorii staje się stworzenie specjalnej playlisty zatytułowanej „01 and 10” zawierającej utwory z obydwu płyt. W rezultacie okazuje się, że utwory, które dzieli dziesięć lat, bardzo dobrze do siebie pasują. Przykładowo końcowy pogłos z „Subterranean Homesick Alien” perfekcyjnie przechodzi w początek „Nude” (nad którym to utworem zresztą Radiohead pracowali w 1997 roku), a „Weird Fishes/Arpeggi” oraz „Let Down” poprzez swoje podobne arpeggia brzmią jak efekt jednej sesji nagraniowej.

Sam zespół od momentu premiery In Rainbows nie komentuje sprawy wprost, jednak w międzyczasie osoba z otoczenia Thoma Yorke’a przekazuje autorom tej teorii informację od wokalisty. Grupa z premedytacją dawkowała wiadomości i zostawiała tropy z myślą, że fani rozwikłają tę zagadkę znacznie szybciej. Teraz, po upływie 9 lat, można się tylko zastanawiać, czy Radiohead wszystkie działania mają tak długofalowo rozpisane, a jeśli tak, to czego powinniśmy się po nich spodziewać w roku 2017?

 

Aphex Twin potajemnie i anonimowo wrzuca swoje niepublikowane utwory na Soundclouda

Aphex Twin

Wrzesień 2014. Richard D. James, znany również jako Aphex Twin, wydaje Syro – pierwszy od 13 lat studyjny album opublikowany pod tym pseudonimem. Parę miesięcy później ukazuje się uzupełnienie tego materiału w postaci Computer Controlled Acoustic Instruments pt2 EP. Dla Aphexa to jednak wciąż za mało.

Od stycznia do listopada 2015 roku na Soundcloudzie ktoś ukrywający się pod loginami user487363530, user4873635301 oraz user48736353001 publikuje ponad 270 utworów, które brzmią zdecydowanie jak dokonania Richarda Jamesa. Czy to on, czy tylko (a może aż) genialny imitator? Nieodkryty talent, nieoszlifowany diament, czy po prostu stary wyjadacz, który jest trochę znudzony swoją sławą? Fora internetowe huczą od przeróżnych prób analizy tego przypadku. Wprawne ucho jest w stanie wyłapać niuanse w postaci brzmień tych samych sprzętów, których używa AFX. Ale to nic nie znaczy, to o niczym nie świadczy…

Wreszcie sprawa się wyjaśnia: μ-Ziq, który w latach dziewięćdziesiątych współpracował z Jamesem rozpoznaje część utworów i potwierdza ich autentyczność, a sam Aphex na swoim Twitterze publikuje odnośnik do soundcloudowego konta o loginie user48736353001. Po paru tygodniach wszystkie opublikowane kompozycje lądują na Soundcloudzie użytkownika user18081971, które w swej nazwie zawiera datę urodzenia artysty; na przestrzeni miesięcy część utworów znika, a część pojawia się na oficjalnym profilu muzyka. Epilog tej sprawy ma miejsce właśnie teraz: parę dni temu Aphex Twin zaprezentował światu kolejne wydawnictwo, Cheetah EP na którym znajdują się między innymi utwory, które niespełna rok wcześniej wrzucił anonimowo do Internetu.

Sprawdź także: Jak The Avalanches rozmontowali swój własny mit

Przedstawiamy trzy ciekawe przypadki muzycznych teorii spiskowych, które okazały się prawdziwe. Świat muzyki słyszał już wiele różnych teorii spiskowych – Elvis i 2Pac żyją, a Paul McCartney nie. Elliot Smith i Kurt Cobain to wcale nie samobójcy, a ofiary morderców. Wśród morza spekulacji można jednak znaleźć takie przypadki, które koniec końców zostały potwierdzone (i nie […]

Podziel się newsem:

Polub Rytmy.pl na Facebooku: