Patrick The Pan w wersji „trzy.zero” opowiada o swojej nowej płycie. #MojeRytmy

Ania Hofman
03 września 2018

Podziel się newsem:

Polub Rytmy.pl na Facebooku:
Nowy album krakowskiego muzyka to 13 klimatycznych kawałków.

W ostatni dzień wakacji Patrick The Pan wydał swoją najnowszą płytę zatytułowaną „trzy.zero”. Płytę bardzo osobistą, która jest podsumowaniem jego „lat dwudziestych”, na której w niebanalny sposób śpiewa o najprostszych, codziennych rzeczach i sprawach.

Album „trzy.zero” ukazał się nakładem wydawnictwa Kayax i promują ją dwa single – „Imiona Tajfunów” nagrane z gościnnym udziałem Ralpha Kamińskiego oraz „O słowach”.

My zasłuchaliśmy się w nowych kawałkach krakowskiego muzyka, a Patrick The Pan w międzyczasie opowiedział nam o swoich inspiracjach, znienawidzonych piosenkach i najlepszych miejscach na ziemi.

Zapraszamy do kolejnej odsłony cyklu „Moje Rytmy”. Tym razem zwierza się nam Patrick The Pan. Enjoy!

MOJE RYTMY – PATRICK THE PAN

Piosenka, od której wszystko się zaczęło…

Pytanie, co się zaczęło. Pierwsze co pamiętam, że śpiewałem w kółko jako dziecko, to piosenki Elektrycznych Gitar, których byłem ogromnym fanem. Np. „Przewróciło się niech leży”. Tego słuchał Piotruś. Patrick natomiast zaczął rodzić się w liceum, gdy dostałem gitarę akustyczną i słuchałem tylko piosenek, gdzie ten instrument był. Pamiętam „Shattered” The Cranberries, ale pamiętam też „I Miss You” blink 182. No i Coldplay – “Careful Where You Stand”.

Album, który raz na zawsze zmienił moje życie

To będzie nudne, ale jedyne co mi przychodzi do głowy, to „In Rainbows” Radiohead, bo nawrócił mnie na nich, a Radiogłowi to zespół, który uformował mnie muzycznie jak żaden inny.

Najgorszy prezent, który dostałem na urodziny

Na urodziny raczej zawsze się jakoś wszystkim udawało wstrzelić, ale bardzo dobrze pamiętam prezent, który dostałem od ciut dalszej rodziny na Boże Narodzenie ponad 10 lat temu. Była to mała gipsowa figurka „śmiesznego” pseudo-zbuntowanego ludka, który trzymał tablicę z napisem „Ja się nigdy nie zmienię”. Do dziś nie wiem co o tym myśleć. Rok później dostałem od tego samego wujostwa piracką wersję gry Harry Potter, w dodatku uszkodzoną. Trzeciej wspólnej Wigilii nie było.

Utwór, którego nie chcę już więcej słyszeć

Każdy z mojej najnowszej płyty. Przynajmniej przez najbliższych kilka miesięcy. Wiesz, słyszałem każdy z nich po jakieś 1000 razy. ;)

Za kolejnych 30 lat widzę siebie jako…

Wąsatego wujka z brzuchem, który na weselu, po paru głębszych, opowiada rubaszne żarty.

via GIPHY

Popkulturowe zjawisko, które lubię trochę za bardzo

Śmieszne filmiki z psami i Rosjanami. W sensie, że osobno te z psami i osobno te z Rosjanami, nie razem.

Moje ulubione miejsce na ziemi

Minigolf w Myślenicach na Zarabiu pod Krakowem. Rok nie jest udany, jeśli nie pyknę tam wakacyjnej partyjki za piątkę.

via GIPHY

Na tapecie mojego telefonu mam…

Zwykłą, szarą, nudną, nic nie znaczącą, beznadziejną, użytkową grafikę :/

Artysta, z którym chciałbym nagrać kawałek

Era. Ci od „Ameno”.

Piosenka, którą śpiewam pod prysznicem (albo przy robieniu jajecznicy)

Pod prysznicem nie śpiewam. Natomiast, gdy jem śniadanie wspólnie ze swoją dziewczyną, to zawsze w kuchni improwizuję śpiewając na bieżąco wymyślając tekst o tym co się właśnie dzieje. Śmiechom nigdy nie ma końca na tej karuzeli śmiechu.

Ulubiona książka z dzieciństwa

„O chłopcu, który szukał domu” – Ireny Jurgielewiczowej. I seria „Gdzie jest Wally”.

Mam kota!

Post udostępniony przez patrick piotreck (@patrick_the_pan)

Podziel się newsem:

Polub Rytmy.pl na Facebooku: